Super Liga Mistrzów 2018-2021

Super Liga Mistrzów 2018-2021

3,4 miliarda euro rocznego przychodu. 1,9 miliarda premii dla klubów Ligi Mistrzów i 0,5 miliarda dla tych z Ligi Europy. 48% wzrost w stosunku do ostatniego, 3-letniego okresu. Tak zapowiada się nowa Super Champions League 2018-2021. Najbogatsza, najbardziej elitarna, ale też spychająca na margines skromne ligi oraz zagrażająca polaryzacji sił w tych czołowych.

premie

Włoska „La Gazzetta dello Sport” mówi wprost o nowej „Lidze Mistrzów 4×4”. To jeszcze nie Superliga promowana przez Rummenigge i Agnellego, ale już terenówka z napędem na cztery koła. Od przyszłego sezonu 16 z 32 uczestników będzie pochodziło z czterech topowych ligi Europy według 5-letniego rankingu UEFA: LaLiga, Premier League, Serie A i Bundesliga. Na dziś w rozgrywkach 2018/19 zagrałyby: FC Barcelona, Real Madryt, Atletico, Valencia z Hiszpanii. Manchester City, Manchester United, Liverpool i Tottenham – z Anglii. Juve, Napoli, Roma i Inter – z Włoch. Bayern, BVB, Schalke 04 i Eintracht Frankfurt – z Niemiec. Do tego trzeba doliczyć PSG, AS Monaco i być może Marsylię oraz dwójkę z Portugalii – FC Porto oraz najprawdopodobniej Benfikę lub Sporting. Creme de la creme europejskiej piłki. 21 topowych klubów wspartych II ligą z Moskwy, Turcji, Belgii i Ukrainy.

Tak to sobie Aleksander Ceferin i reszta kopuły z Nyonu wymyślili. To dzięki temu ekskluzywnemu formatowi udało się sprzedać prawa telewizyjne i sponsorskie (Gazprom, Banco Santander, Heineken, Nissan, Sony i Mastercard) za rekordowe 3,4 miliarda euro na sezon.

W porównaniu do ostatniego okresu 2015-18 wzrost jest 48% – z 2,3 miliarda euro do 3,4. Jeżeli chodzi o premie przekazywane uczestnikom Ligi Mistrzów to z 1,4 mld € za sezon, UEFA podkręca kurek do 1,9 mld € (36% wzrostu). Jeśli zestawimy kasę, którą kluby dostaną za przyszłe rozgrywki LM z tymi sprzed 7 lat, to wzrost jest jeszcze bardziej przygniatający – 137%. W Lidze Europy sprawa wygląda dużo mniej elitarnej, a bardziej solidarnie z piłkarską Europą II ligi. Zwyżka nagród pieniężnych jest tu dużo skromniejsza – z 0,4 do 0,5 mld € (25%). W sumie od 2006 roku UEFA potroiła wypłaty dla „pucharowiczów” – od 0,64 miliarda do 1,95 mld €.

podział

3 kategorie według, których UEFA dzieliła do tej pory pieniądze między kluby grające w europejskich pucharach, pozostały te same. Chodzi o premie za udział, wyniki w sezonie i tak zwany market pool (odpowiednik kwoty zapłaconej przez krajową TV za prawa do Champions League dzielonej proporcjonalnie między wszystkich uczestników LM z danej ligi). Nowością jest „ranking historyczny”. UEFA zsumowała wyniki wszystkich klubów w historii europejskich pucharów i nadała im współczynniki wartości w zależności od epoki (rezultaty z ostatnich lat mają większą wagę niż te z XX wieku). I tak wyszedł ranking – jeszcze nieoficjalny – któremu ma przewodzić oczywiście Real Madryt, przed Milanem, Bayernem, Liverpoolem i Barceloną.

Spójrzmy jaki procent w ostatecznej kwocie 1,9 mld € będzie miała każda z 4 kategorii w nowej Lidze Mistrzów:

  1. Premie za rezultaty w sezonie (30% z 1,9 mld €): 348M€ w 2015-18 ⇒ 600M€ w 2018-21
  2. Premie za ranking historyczny (30%): 528M€ w 2018-21 (maksimum 32M€)
  3. Premie za udział (25%): 406M€ w 2015-18 ⇒ 480M€ w 2018-21
  4. Market pool (15%): 580M€ w 2015-18 ⇒ 300M€ w 2018-21

Wnioski? Po pierwsze – wprowadzenie wspomnianego już rankingu historycznego wyników. Po drugie – łagodny wzrost premii za udział. Po trzecie – prawie 50% obcięcie kasy odpowiadającej telewizyjno-marketingowych prawom sprzedanym na krajowym rynku. Najbardziej odczuje to Juventus, który w zeszłym sezonie z tytułu market pool zainkasował niecałe 59M€ (najwięcej w Europie). Bianconeri rokrocznie wykorzystywali słabość reszty klubów Serie A odpadających w rundach eliminacyjnych lub fazie grupowej, sami dochodząc do finału 2 razy w 3 ostatnich edycjach. Teraz będzie i mniej pieniędzy i trudniej będzie je zdobyć przy 4 włoskich klubach z zagwarantowanym miejscem w Lidze Mistrzów.

I po czwarte a zarazem najważniejsze – gigantyczny wzrost nagród za wyniki. Merytokracja. Sprawiedliwość. Grube miliony będą leżały na boisku. Wystarczy dobrze grać i się po nie schylić.

Premie za wyniki Liga Mistrzów
Infografika: Futblogger.com

Załóżmy, że Real Madryt wygrywa w tej edycji Ligi Mistrzów wszystkie mecze razem z finałem. Z samych nagród za wyniki i udział zgarnąłby 82M€ (to o milion więcej niż Real zarobił w sumie za wygraną LM w zeszłym sezonie). Do tego trzeba dodać market pool i pierwsze miejsce w rankingu historycznym. W sumie Los Blancos, w najbardziej optymistycznym wariancie, mogliby liczyć na 130M€. Porównywalna kwota do tej, którą LaLiga płaci co sezon Realowi z tytułu praw ligowych (z jedną różnicą: 38 meczów vs 13).

wygrani i przegrani

Jeszcze nie ruszył nowy, 3-letni okres w europejskich pucharach, a UEFA już rozpoczęła negocjacje w sprawie kolejnego: 2021-24. Wygląda na to, że widmo zamkniętych rozgrywek SuperLigi zostało odroczone na minimum 8 lat. I to jest największy sukces UEFA. Kolejnym wyzwaniem będzie nakreślenie modelu rozwoju na topowych rynkach: azjatyckim i amerykańskim.

Przegrani? Poszkodowana w aktualnym rozdaniu – francuska Ligue 1 – mocno lobbuje nad poszerzeniem „klubu prezesa” do 5 topowych lig Europy. Jeśli się nie uda, to przynajmniej chcą ugrać korzystniejszy dla siebie model awansu do Ligi Mistrzów. Zamiast dzisiejszego 2+1 (dwa pierwsze kluby z automatu w fazie grupowej LM plus jeden w play-off), Francuzi postulują za modelem 3+1. Szanse na to od sezonu 2021/22 są według przecieków z UEFA całkiem spore. Ostatnią deską ratunku dla Ligue 1 pozostaje realizowanie 5-letniego planu reform, który wyznaczyli sobie rok temu. Plan jest ambitny, ale realnie dziś patrząc, wyprzedzenie w rankingu UEFA Bundesligi lub Serie A będzie bardzo trudne.

Ligue 1 to nie jedyny poszkodowany gracz nowego formatu Ligi Mistrzów. Średnie i małe ligi – takie jak Polska – mogą tylko pomarzyć o wydarciu jednego z 6 miejsc, które pozostaną do wywalczenia w eliminacjach. Sześciu, bo przy bardzo realnym założeniu, że zwycięzcy Ligi Mistrzów i Ligi Europy w tym sezonie, zajmą w swoich ligach miejsce gwarantujące bezpośredni awans do Champions League, w nadchodzących rozgrywkach do raju Europy zostaną zaproszeni: mistrz 11. ligi w rankingu UEFA: Czechy oraz 3 drużyna z Ligue 1.

W roli poszkodowanych stawiają się również szefowie dużych i średnich lig Europy. Javier Tebas, prezes LaLiga na każdej branżowej konferencji podkreśla, że nowy format i większe wpływy z nagród „będą powodować jeszcze większą polaryzację rozgrywek ligowych„. Jednym słowem: najbogatsi będą jeszcze bogatsi, przez co poziom krajowych ligi będzie spadał. A z nim wartość kontraktów telewizyjnych i sponsorskich. W Hiszpanii ten problem istnieje od lat, ale dzięki Atletico udało się lekko przełamać duopol Barcy i Realu i stworzyć bardzo atrakcyjną ligę dla telewizji i sponsorów. Polaryzacja na bogatych i biednych będzie bardziej widoczna choćby w Portugalii, gdzie FC Porto i Benfica przy nowym rozdaniu pieniędzy z UEFA, praktycznie zabiją widowiskowość portugalskiej Primeira Liga.

Udostępnij
  • 28
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać