Stadion 3.0, czyli jak przyciągnąć, zatrzymać i zarobić na fanie

Stadion 3.0, czyli jak przyciągnąć, zatrzymać i zarobić na fanie

Już nie wystarczy postawić pod miastem bryłę z cementu z kolorowymi krzesełkami na kilkadziesiąt tysięcy widzów. Nie wystarczy wyposażyć jej w budki z hot-dogami i sklepami z koszulkami. Dziś stadion XXI wieku ma być innowacyjnym, zarabiającym na siebie centrum handlowym, kasynem, domem i biurem w jednym. 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Z fanem, czyli klientem w centrum uwagi i działań. Poznajcie najważniejsze trendy sportowych stadionów 3.0, które za wszelką cenę chcą utrzymać meczową frekwencję i zarabiać 365 dni w roku.

Nie byłbym w stanie zamieścić w tym – jak sami widzicie i tak już bardzo obszernym tekście – wszystkich interesujących case’ów jeżeli chodzi o oryginalne stadionowe rozwiązania na świecie. Dlatego poniżej przedstawiam tylko milimetrowy skrawek globalnych projektów, które mam nadzieję, że będziecie pogłębiać w komentarzach, mailach czy innej komunikacji z Futblogger.com. Tak żeby w przyszłości mógł z tego powstać obszerny raport pod tytułem: „Stadion 3.0”.

Trendy

Zanim zabiorę Was do wnętrza idealnego stadionu 3.0, zainspirowanego kapitalnym dossier Palco23El Recinto Deportivo del Siglo XXI„, rzut oka na biblię UEFA. To ta, która przyznaje obiektom piłkarskim gwiazdki niczym Michellin restauracjom.

Głównym celem nowoczesnego stadionu jest naturalnie dostarczenie odpowiedniej i bezpiecznej atmosfery dla rozrywki o najwyższej jakości. Nie mniej jednak, rzeczywistość komercyjna dyktuje obowiązek maksymalizacji czasu i pieniędzy, które kibice oraz turyści inwestują podczas swojej wizyty na meczu, ale przede wszystkim pomiędzy spotkaniami – czytamy w stadionowym przewodniku UEFA.

Biznesowe okazje nie mogą ograniczać się wyłącznie do wpływów z dnia meczowego, klubowego sklepu, muzeum, loży VIP i całego hospitality. Restauracje z różnymi przedziałami cenowymi, strefy wyznaczone na firmowe eventy, centrum handlowe, organizacja koncertów, ślubów, pomieszczenie dla bukmacherów,  fan zony w dniu meczu i tak dalej. To dziś standard w cyklu życiowym stadionów. Trzeba jednak iść do przodu. Poddać się innowacji. Stosować metodę prób i błędów. Tak, żeby zbliżyć się jak najbardziej do idealnego modelu działania 24/7. Mowa oczywiście o modelu, w którym to klub albo jest właścicielem obiektu, albo otrzymał o od lokalnego samorządu zgodę na dzierżawę i prywatne zarządzanie.

Espanyol na RCDE Stadium zainstalował tunel aerodynamiczny jako atrakcję dla kibiców, ale i klientów z zewnątrz. Olympique Lyon na swoim obiekcie – OL Parc – stworzył pomieszczenia na popularny wśród młodzieży escape room. Tottenham Hotspur i Atlanta Falcons planują zbudować kładki na koronach swoich obiektów, żeby turyści mieli kapitalny widok w 360 stopniach – odpowiednio na Londyn i Atlantę. Dodatkowo, jedna ze ścian nowego White Hart Lane, zostanie przystosowana do wspinaczki. Pomysłów jest coraz więcej. Są coraz oryginalniejsze.

Stadionowa turystyka i rozrywka wychodzące poza ramy meczowe to już trend obowiązkowy. „Dzisiejsze projekty nowych obiektów to bardzo często architektoniczne ikony. Stały się kolejnym, interesującym punktem turystycznym miasta – tłumaczy Cesar Azcarate, główny architekt nowego San Mames. FC Barcelona i Real Madryt stawiają – i słusznie – na gastronomię. Według ostatnich danych Deloitte aż 6% turystów odwiedzających co roku stolicę Katalonii, robi to ze względu na FC Barcelonę. Nie może więc dziwić, że Katalończycy w pobliżu Camp Nou sprzedali licencje dwóm restauracjom z gwiazdkami Michellin. Jedna należąca do Calosa Abellana i druga – do braci Iglesias (socios słynnego kucharza i restauratora Ferrana Adrii).

Również na Santiago Bernabeu od kilku lat działają restauracje/kawiarnie. Puerta 57, Asador de la Esquina (tradycyjne potrawy madryckiej kuchni), Real Cafe i Zen Market (kuchnia azjatycka). Wszystkie z widokiem na murawę stadionu. Na nowym San Mames również postawili na bary i restauracje z lokalnymi specjałami – pintxos. „Do stadionu dołączyliśmy miejską halę, a wewnątrz obiektu otworzyliśmy rok temu pierwszą restaurację” – mówi Azcarate. Z kolei Chelsea pod Stamford Bridge otworzyło klub ze sceną koncertową. Na Under the Bridge występował m.in. Bruno Mars.

To pomysł już bardzo rozpowszechniony w USA. Pionierem było Miami Heat, które w 1999 podgrzewało atmosferę na AmericanAirlines Arena DJ-em i muzyką na żywo. Niedawno dział marketingu Heats poszedł na całość i w strefie przylegającej do hali, otworzył Xfinity East Plaza – plac imprezowy przed i po meczach o powierzchni 7.000 m².

Komercyjne wykorzystanie terenu otaczającego obiekt to kluczowy element w przedłużeniu fan experience poza tradycyjne, meczowe 90 minut. W Stanach Zjednoczonych zrozumieli i wykorzystali to już bardzo dawno. Nowoczesny Mercedes Benz Stadium w Atlancie (grają na nim Atlanta Falcons w NFL i Atlanta United w MLS) przeznaczył tereny dookoła stadionu na ogromny park, do którego zaprasza swoich fanów juz kilka godzin przed meczami. Plany są atrakcyjne dla kibica wychowanego w amerykańskiej kulturze – specjalne miejsca na grillowanie, food carty, zabawy rodzinne. I oczywiście wszystko z wykorzystaniem komercyjnych partnerstw z sektora gastronomicznego.

W Kalifornii również nie mają wątpliwości, iż hale koszykarskie muszą być czymś więcej niż tylko sportowym obiektem.

Potrzebujemy obiektu, który ugości minimum 200 eventów w roku – koncerty, rodzinne show, konferencje i inne atrakcje. Pamiętajcie, że chodzi o 4,4 hektara terenu w 100% sfinansowanego z prywatnych środków klubu koszykarskiego, który jest dziś już rozrywkową firmą z koszykówką jako klejnotem w koronie – chwali się Stephen Collins, dyrektor operacyjny nowej hali Golden State Warrios – Chase Center.

Futuryzm 2030

Krzesełka, które wibrują w zależności od atmosfery spotkania. Kolorowy guzik, po naciśnięciu którego, dron przylatuje do twojego miejsca z zimnym piwem lub hot-dogiem. Elektroniczne tatuaże na skórze, dzięki którym będziemy odczuwali w czasie rzeczywistym dokładnie te same emocje, co piłkarz po strzeleniu gola. A jeszcze wcześniej koszulki klubowe w wersji hi-tech dla kibiców z wibracjami w klatce piersiowej w kluczowych momentach spotkania. Albo minikamery w kształcie niewidzialnych ważek lecących za piłkarzami i mogącymi na nich usiąść w zależności od sytuacji meczowej. O tym, w kontekście nadchodzących 12 lat, pisze w swoim raporcie firma konsultingowa Futurizon.

Szacuje się, że za 5-10 lat ściany stadionów będą emitować treści wideo, w pełni zastępując dzisiejsze telebimy. W tym samym czasie w środku obiektów spodziewane są powtórki hologramowe. Nie mówiąc już o wizualizacji elementów 3D w ruchu i na żywo. Do takich wniosków doszło między innymi laboratorium Future Cities z San Francisco. Na zamieszczonej poniżej infografice wyszczególnili najważniejsze trendy stadionu 3.0 dotyczące:

  • Struktury
  • Fan Zone’u
  • Transportu
  • Bezpieczeństwa
  • Sztucznej inteligencji
  • Treści premium

stadion przyszłości

Fan experience

Wrażenia kibiców na stadionach są wyjątkowe. Autentyczne. Wibrujące trybuny, energia, emocje, śpiewy i gwizdy. Nie da się ich porównać do tych sprzed telewizora na kanapie czy telebimu w fan zonie lub pubie. Ale stadionowa frekwencja w większości krajów Europy spada. W niektórych – bardziej, w innych mniej. Są też wyjątki – jak choćby Niemcy. Sportowy fan dostaje tak ogromną wygodę, jakość transmisji w 4K UHD i cyfrowe rozpieszczenie, że coraz trudniej jest namówić leniwego lub niezdecydowanego fana na podróż na stadion. Bilet, pogoda, korek, kibicowskie otoczenie – piętrzą się kolejne „ale”, maleją te „wyjątkowe przeżycia”.

Dlatego kluby zaczęły mozolną, ale konieczną pracę coraz dokładniejszego poznania swoich kibiców. Od hard fans za bramkami, przez tych z sezonowymi karnetami rodzinnymi lub VIP-owskim, po turystów z Azji odwiedzających stadion raz w roku. W Europie model, w którym kibic z sezonowym karnetem wpada tylko na najważniejsze mecze 5 minut przed ich początkiem i 5 minut przed końcem (korki), musi odejść do lamusa.

Kluby muszą zacząć przygotować zróżnicowaną, atrakcyjną ofertę dla swoich fanów. W zależności od potrzeb – śpiewania i wymachiwania flagą/szalikiem przez 90 minut, robienia InstaStories dzięki super szybkiemu wi-fi czy siedzenia w restauracji z lampką wina i widokiem na murawę. Każdy ma swoje widzimisię i zachcianki. Na stadionie Cincinnati Reds w bejsbolowej MLB klub zorganizował Pampers Nursing Suite – sponsorowaną strefę przeznaczoną dla matek z niemowlakami. „Nie ma takiej wymówki, żeby nie przyjść na nasz mecz” – tłumaczą władze klubu.

Potrzebę poprawy komfortu i wrażeń fana przez technologiczną transformację zrozumiano w Realu Sociedad. Baskijski klub w połowie 2019 odda do użytku przebudowany stadion Anoeta (bez bieżni i z pojemnością na 40.000 miejsc). Ale żeby projekt obiektu był w pełni „smart” nawiązał współpracę z Microsoft Sport i ogłosił program dla startupów pod nazwą „Sport Thinkers Smart StadiumDo października 2018 Microsoft wybierze 10 spełniających warunki propozycji, a w lutym 2019 ogłosi razem z klubem zwycięzców. Rozwiązania technologiczne mają dotyczyć bezpieczeństwa, wygody fana oraz wykorzystania turystycznych/gastronomicznych atrakcji, które oferuje San Sebastian.

Transformacja Anoety w inteligentny stadion to ogromna biznesowa szansa dla klubu. Naszym nadrzędnym celem jest dostarczenie kibicom bezpieczeństwa, ale i niezapomnianych wrażeń” – tłumaczy Jokin Aperribay, prezes Realu Sociedad.

Dziś nowoczesne stadiony mają ułatwiać podjęcie decyzji niezdecydowanym oraz tworzyć ze swoimi zróżnicowanymi wspólnotami kibicowskimi unikalny punkt spotkań. I przede wszystkim dostarczać wrażeń. Rozrywki z cyklu „money can’t buy„. W jak dłuższym wymiarze czasowym. Nie chodzi jednak o masowe transformowanie kibica w klienta stadionu przeobrażonego w centrum handlowe. Chodzi o podanie na tacy każdemu fanowi, tego czego oczekuje. I zawsze czegoś nowego, zaskakującego. Czegoś co wzmocni więź kibic-klub.

Strategia poprawy wrażeń fana, który wybiera się na mecz lub inne wydarzenie sportowe to wielokanałowość. Chodzi o dotarcie do kibica za pomocą różnych kanałów jak wiadomości w telefonie czy ekrany na obiekcie. Coś już od dawna stosowanego w dużych supermarketach. Oczywiście wciąż głównym kanałem komunikacyjnym wewnątrz stadionu jest smartfon, ale nie można zapominać o możliwościach, które oferują telebimy. Mogą projektować informacje w zależności od momentu wydarzenia lub strefy na stadionie – zauważa na łamach „Palco23” Jaume Pérez, dyrektor biznesu cyfrowego w agencji technologicznej Atos (współpracują przy projektach na igrzyskach olimpijskich)

Casus AS Romy

Stadion 3.0 musi być zaawansowany technologicznie, musi być smart, angażujący, wychodzący z inicjatywami i zbliżający fanów do sponsorów i partnerów. Weźmy przykład AS Romy. Dopóki nie wybuduje nowego stadionu (po opóźnieniach związanych z terenem i skandalem korupcyjnym realną datą jest 2022 rok) musi grać na mitycznym Stadio Olimpico. Obiekcie z bieżnią, pamiętającą jeszcze bosego Abebe Bikilę podczas IO w Rzymie w 1960. Ale rzymski klub nie czeka na nowy stadion z założonymi rękoma. Próbuje maksymalnie wykorzystać obszerne tereny wokół Olimpico, a przy okazji zwiększyć bardzo niską w ostatnich sezonach frekwencję meczową.

Umowy partnerskie AS Romy są nie tylko finansowo korzystne dla klubu, ale przede wszystkim dostarczają fanom wygodne i interesujące alternatywy. Alternatywy optymalnego dotarcia do oddalonego od centrum Rzymu – Stadio Olimpico. Dzięki kontraktowi z Uberem (mobility innovation partner) kibice mogą korzystać z taksówek w dniu meczu z kursem na stadion i z powrotem (w specjalnie wydzielonej i oznaczonej strefie) z 20% zniżką. Podobą umowę podpisano z niemieckim dostawcą miejskich aut elektrycznych Car2go. Każdy kibic Romy za zalogowanie się otrzymuje 5€ bonusu, a w dni meczowe ma do dyspozycji za darmo pierwsze 10 minut. Partnerem Giallorossich jest także dostawca 3-kołowych miejskich skuterów – Zig Zag Scooter Sharing. Dzięki tej współpracy fani Romy otrzymają pierwsze 30 minut na skuterze Zig Zag za darmo. Będą także mogli korzystać ze specjalnych cen podczas podróżny na Olimpico i z powrotem w dni meczowe w 2018 roku. Na tym nie koniec.

Na początku roku partnerem w kategorii Global Mobility AS Romy został Moovit – lider wśród aplikacji transportu miejskiego. Dzięki niej tifosi zarówno z Rzymu, jak i innych miast Włoch oraz całego świata mogą wykorzystać cenne informacje appki w celu jak najszybszego i najtańszego sposobu dotarcia transportem miejskim na Olimpico.  Z kolei w kwietniu 2018 klub należący do Jamesa Pallotty nawiązał interesujące partnerstwo z aplikacją Waze w kategorii nawigacji GPS ze wskazówkami dotyczącymi najszybszych i najbezpieczniejszych dróg dojazdu na Stadio Olimpico w dniu meczu. Dodajmy, wskazówki przekazywane głosem nagranym wcześniej przez samym piłkarzy: Florenziego, El Shaarawy’ego i Jesusa.

Ze stricte innowacyjnej perspektywy rzymski klub próbuje angażować swojego  fana przed spotkaniami w specjalnym Fan Village na Foro Italico, zwanym „La Magica Land”. Gogle od wirtualnej rzeczywistości dla najmłodszych, piłkarzyki i piwo dla starszych.

Stadionowa aplikacja

Od dawna słyszymy hasło mobile first w kontekście sportu. Do niedawna wszyscy skupiali się na używaniu smartfona poza stadionem i halą, nie wiele było efektywnych rozwiązań odnośnie aplikacji wewnątrz obiektów. Ale to już jest nieaktualne. Mnóstwo klubów przeznaczyło poważne środki – finansowe i ludzkie – w celu stworzenia stadionowych appek. Mają one pomagać kibicom w znalezieniu wolnych miejsc parkingowych, w kupnie miejsca premium na stadionie, błyskawicznego odnalezienia krzesełka lub najbliższej toalety za pomocą GPS (a la Google Maps). Dzięki technologii beacons mają również pomagać w zamówieniu jedzenia i picia do krzesełka. A liczby nie kłamią. Według Google’a i agencji Kantar TNS, w Europie Zachodniej aż 81% osób używa smartfonów w porównaniu do 41% pięć lat temu.

Wielkie postępy poczyniono również w kategorii powtórek meczowych, dostępnych w smartfonach kibiców obecnych na stadionie. Jak choćby nowa, wielofunkcyjna aplikacja OGC Nicea. Dzięki niej kibice zgromadzeni na Allianz Riviera mają dostęp do bardzo przydatnych funkcji oraz unikalnych treści – m.in. streamingu meczu na żywo oraz powtórek akcji z różnych ujęć kamer HD z zoomem. Wszystko zależy oczywiście od klauzul wyłączności i ewentualnych sublicencji właścicieli praw audiowizualnych do rozgrywek – ligowych i pucharowych.

Wiele startupów już kilka lat temu zaczęło penetrować możliwości w obszarze dostarczania wysokiej jakości powtórek kibicom obecnym na wydarzeniu sportowym. Niektóre – jak hiszpański Viuing – nawet zbankrutowały. Ich produkt polegał na systemie plastikowych ekranów z powtórkami sprzedawanymi klubom na stadionach piłkarskich i właścicielom torów wyścigowych. Pojawili się na rynku w 2015, ale ostatecznie przegrali rywalizację z aplikacjami i ich darmowymi powtórkami.

Jak się okazuje treści wideo – nie tylko w formie powtórek meczowych – są kluczem w zwabieniu i zatrzymaniu użytkownika aplikacji przez jak najdłuższy czas. Dzięki Cisco StadiumVision, treści wideo dotyczące hokejowej franczyzy Pittsburgh Penguins publikowane w stadionowej appce Consol Energy Center, zanotowały aż 200% wzrost wyświetleń. I chodzi tu wyłącznie o same materiały sponsorów franczyzy NHL. Aż 80% fanów, którzy „skonsumowali” tego typu reklamowe treści, poczekali na docelowe wideo po materiale promo.

Bardzo ważnym dla klubu elementem w rozwoju stadionowych aplikacji jest możliwość zebrania dużej i cennej liczby danych o swoich fanach. Dzięki Big Data kluby bezpośrednio, lub pośrednio przez swoich sponsorów/partnerów, mogą dokładniej oferować swoim kibicom zniżki i promocje na klubowe usługi/produkty.

Z globalnej perspektywy i w kontekście generowania przychodów potencjał jest ogromny. Zarówno poprzez sprzedaż biletów czy merchandising. Daje możliwość zebrania dużej liczby danych o naszych klientach. Dodatkowo pozwala dostosować aplikację w celu interakcji z konsumentami – wyjaśnia Denise Taylor, dyrektor innowacji w AEG.

Na obiektach jak AT&T Stadium, gdzie swoje mecze rozgrywają Dallas Cowboys, stadionowa appka pozawala fanom nabyć i sprzedać, lub przekazać wejściówkę koleżance/koledze. Wszystko za pomocą kilku kliknięć w smartfonie. Dodatkowo, aplikacja wykorzystuje na bieżąco dane o lokalizacji GPS kibica w celu wskazania mu jak najszybszej drogi na stadion i ze stadionu do domu (tzw. wayfinding). Funkcja szczególnie popularna w amerykańskich aplikacjach, gdzie większość kibiców wybiera auto jako środek transportu na stadion w dniu meczu.

Aplikacja stadionowa
Infografika: Futblogger.com

Potentatem tego typu aplikacji w USA jest holding technologiczny VenueNext (skupiający spółki Causeway Media Partners, Live Nation i Twitter Ventures). W dwóch pierwszych rundach finansowania VN (wówczas startupu) udało się zebrać odpowiednio 9M$ i 15M$ w latach 2015-16. Po czym weszli na europejski rynek.

Właściciele obiektów sportowych muszą skupić się na poprawie wrażeń kibiców przede wszystkim poprzez ich inteligentne telefony. I tu jest pole do popisu dla naszej firmy. Dostarczamy w czasie rzeczywistym dokładne dane o każdym fanie na stadionie – gdzie się znajduje i co robi podczas meczu lub innego eventu. Dzięki naszej technologii zainstalowanej w halach San Francisco 49ers i Orlando Magic, obie franczyzy wygenerowały miliony dodatkowych przychodów – mówi John Paul, CEO VenueNext.

Jak zauważył w komentarzach pod tym tekstem – Jacek Pomorski – w maju 2018 w VenueNext zainwestował Intel (poprzez spółkę  Intel Capital). „Kwoty transakcji nie ujawniono, ale ujawniono jej cel: VenueNext ma wprowadzić na dwóch stadionach NFL – 49ersów i Vikingów z Minessoty, nową funkcjonalność do appki stadionowej. Chodzi o system powtórek oparty o technologię Intel True View, czyli system kamer 5k rozmieszonych wokół boiska i rejestrujących dane w trzech wymiarach. System ma podobno niemal w czasie rzeczywistym renderować modele 3D i wyświetlać w tej technologii powtórki poszczególnych zagrań bezpośrednio na smartfony widzów na stadionie. Oczywiście z możliwością sterowania w zakresie 360-stopni, tak aby widz poczuł się niemalże jak uczestnik akcji na boisku (czyli osławione „immersion”)”  – zauważa Jacek.

Kolejnym krokiem w biznesie VenueNext są usługi hospitality i wykorzystanie technologii beacons w połączeniu z punktami gastronomicznymi. Chodzi o niewielkie aparaty zainstalowane na całym stadionie/hali, które poprzez bluetooth łączą się z telefonem fana i przekazują mu cenne informacje/promocje. W bejsbolowej MBL beacons są już na 93% stadionów, w NFL – w 75%. Służą one do dwóch różnych, aczkolwiek równie ważnych, aspektów:

  1. Pomagają w lepszym poznaniu zachowań i potrzeb fana za pomocą zebranych oraz zanalizowanych danych
  2. Pozwalają poznać dokładne położenie kibiców wewnątrz stadionu w celu przekazania informacji oraz ekskluzywnych treści, kuponów promocyjnych i dynamicznych ofert za pomocą aplikacji.

O co chodzi z tak zwanymi dynamicznymi ofertami? Na przykład w Staples Center w Los Angeles, promocyjne ceny menu w barach wewnątrz obiektu zmieniają się w zależności od dnia i godziny. Informacje są przesyłane przez stadionową appkę za pomocą notyfikacji push. Dzięki temu średni wydatek kibica Lakers, Clippers czy Kings wzrósł o 10%. Przychody ze sprzedaży ekskluzywnych produktów promocyjnych wzrósł aż o 400% – jak podaje Cisco w specjalnym case stady.

Szybkość i wygoda w dostawie jedzenia do krzesełka. Za pomocą kilku kliknięć. Nowe startupy jak Appetize czy Hungry Fan szybko zrozumiały, że to będzie przełomowa usługa w stadionowej appce. „Wcześniej nie tylko nie istniała opcja zamawiania jedzenia nie ruszając się z miejsca, w ogóle nie było informacji o tym, co możesz na stadionie zjeść i wypić. Dziś wszystko masz w telefonie – mówi Daina Falk, założycielka Hungry Fan.

Na tym nie koniec innowacji. Franczyza MLB Cincinnati Reds rozpoczęła w ubiegłym roku współpracę z firmą Delaware North oraz usługami Apex Supply Chain Technologies. Wszystko po to, żeby kibice mogli odebrać swoje jedzenie i picie, uprzednio zamówione przez aplikacji, w specjalnych okienkach na stadionie Great American Ball Park. Tu do głosu dochodzą tak zwane mPOS – mobilne punkty sprzedaży, które pozwalają sprzedawcom wykorzystywać połączenie wi-fi na stadionie w celu przyjmowania płatności paperless za pomocą karty kredytowej/debetowej. Z każdego miejsca na obiekcie. To system, w którym „mobilny kelner” przemieszcza się po całym obiekcie z tabletem w ręku i przyjmuje płatność. Na niektórych obiektach, jak na przykład Barclays Center (dom Brooklyn Nets), kibice dzięki stadionowej aplikacją mogą zamawiać piwo z okolicznych browarów rzemieślniczych i pizzę z dzielnicowych pizzerii. Mało tego. Cyfrowa sygnalizacja wewnątrz Barclays Center informuje kibiców o specjalnych cenach hot-dogów, które trzeba opróżnić ze stocku.

W europejskim futbolu czołowym klubem jeżeli chodzi o inwestycje w klubową aplikację jest Olympique Lyon. Francuzi byli jednym z pionierów mobilnej appki oferującej usługi od gastronomii po dostarczanie oryginalnych treści premium.

Dopiero teraz jesteśmy w stanie zrozumieć i dużo precyzyjniej klasyfikować typ kibica, który odwiedza nasz stadion. Zbieramy ogromną liczbę statystyk odnośnie użycia aplikacji. W ten sposób możemy lepiej dopasować nasze usługi w zgodzie z prawdziwymi potrzebami i pragnieniami fanów OL. A w późniejszej fazie zapewnić pozytywną integrację naszych sponsorów i partnerów – tłumaczy Xavier Pierrot, dyrektor OL Stadium.

Podobną strategię CRM w stosunku do swoich fanów prowadzi od ubiegłego sezonu AZ Alkmaar. Holenderski klub podzielił swoich fanów na trzy grupy w piramidzie ważności/natężenia: od hardfans z sezonowymi karnetami, przez kibiców, którzy pojawiają się na około 10 spotkaniach w sezonie, po tych sporadycznych, którzy odwiedzają stadion raz w sezonie. Według informacji płynących z Big Data, klub kalibruje 3 różne rodzje treści newslettera (głównie komercyjne) z 3 różnymi częstotliwościami komunikacji. Wyniki klikalności i ostatecznej sprzedażowej konwersji są bardziej niż zadowalające.

A propos strategii komercyjnych z włączeniem sponsorów, to ciekawym modelem jest ten firmy Crowdsight. Ich stadionowa aplikacja zachęca fanów do dzielenia się w niej obrandowanym materiałem wideo i zdjęciami z otrzymanymi gadżetami i innymi nagrodami. To lepsza strategia niż żyjące kilka minut publikacje w mediach społecznościowych. W zamian sponsor i klub otrzymują bardzo cenne i wiarygodne dane o fanach/klientach, które można później wykorzystać w kompaniach aktywacyjnych.

Bardzo podobny produkt, ulepszający fan experience na stadionach, opracował angielski startup – Snaptivity. Wprowadzili na wielu obiektach Premier League oraz rozgrywek krykietowych specjalne kamery, które dzięki sztucznej inteligencji wyłapują najważniejsze emocje kibicowskie (radość, płacz, doping, machanie szalikiem, uściski, pocałunki, etc.) i zamieniają je w zdjęcia (obrandowane klubowymi/stadionowymi partnerami). Owe zdjęcia są dostępne dla kibiców poprzez appkę Snaptivity po wpisaniu miejsca zajmowanego na stadionie. Unikalne momenty są później udostępniane przez fanów w mediach społecznościowych.

Na oryginalny pomysł wpadli również w Boston Celtics. Zintegrowali swoją aplikację z platformą społecznościową LinkedIn w taki sposób, że użytkownicy owej platformy obecni na meczu w TD Garden, wiedzą, które z ich kontaktów również są obecne na hali. I tym samym ułatwić ich towarzyskie lub biznesowe spotkanie.

Rok temu dział rozwoju technologicznego MLB postawił na stworzenie aplikacji dostępnej na wszystkich stadionach zawodowej ligi bejsbolowej. Można w niej znaleźć prawie wszystkie wymienione wcześniej usługi. Od ticketingu i użycia beacons, przez powtórki najlepszych zagrań i wskazówki z dojazdem na parkingi, po zamawianie jedzenie i picia do krzesełka oraz – najważniejsze – personalizację powiadomień z ekskluzywnymi treściami dotyczącymi każdej franczyzy. Trzeba dodać, że mimo iż aplikacja obejmuje wszystkie franczyzy MLB, konkretne opcje zależą od architektury i zaawansowania technologiczne stadionu.

Minima muszą być spełnione, ale każdy klub sam decyduje z jakich funkcji appki chce korzystać. Aplikacja (zainwestował w nią taki gigant jak Walt Disney) okazała się ogromnym sukcesem. Na tyle, że NHL również ją wprowadziła, choć z mniejszą liczbą funkcji niż w MLB. Coś podobnego w najbliższych latach ma stworzyć także koszykarska Euroliga. Tak żeby połączyć wszystkie kluby w jeden mobilny ekosystem i wręczać fanom podobne usługi oraz wrażenia w Stambule, Kownie czy Madrycie.

Poznanie kibica to podstawa w kontekście personalizacji usług i treści oraz stałym ulepszaniu wrażeń kibica. Poprzez appkę nie tylko musisz oferować kibicowi statystyki i powtórki meczowe czy catering. Musisz również nawiązywać z nim interakcję za pomocą mediów społecznościowych i wiadomości. Ale nie w banalny sposób, tylko na przykład przez gry (gamification) związane z meczem lub innym wydarzeniem – zauważa Jaume Pérez z Atosu.

Podłączony fan

5 milionów euro. Taki jest średni koszt instalacji i obsługi nowoczesnej, szybkiej sieci internetowej na stadionie. Trudno w to uwierzyć, ale na świecie wciąż jest mnóstwo obiektów sportowych bez zasięgu internetowego. Na przeciwległym biegunie są te w USA. Tam myśli się już w 3 kategoriach stadionowej łączności:

  • Szybciej
  • Bezpieczniej
  • Łatwiej

A szybkie wi-fi na stadionie jest obowiązkowym minimum. Wszystko po to, żeby kibice dzięki internetowi mogli w pełni wykorzystywać i cieszyć się z wrażeń, które dostarcza im klub. Nie tylko generować treści na własnych profilach społecznościowych, ale przede wszystkim – korzystać jak najczęściej z klubowej/stadionowej aplikacji. Aplikacji do kupowania biletów w czasie rzeczywistym, płacenia za produkty i jedzenie czy oglądania powtórek w streamingu. To wymaga jak najlepszej łączności wewnątrz stadionu.

Giganci telekomunikacyjni znaleźli w sporcie nową, ważną gałąź swojego biznesu. Ale w kuluarach mówi się, że prawdziwym boomem łączności na stadionach będzie dopiero sieć 5G. Dziś brakuje jednak do tego wielu podstawowych kryteriów do spełnienia.

Piąta generacja sieci komórkowej nie tylko zwiększy szerokość pasma dostępnego dla użytkownika, ale będzie również w pełni zoptymizowana w strefach dużego natężenia osób, jakim są stadiony. To ułatwi wprowadzanie nowych usług i treści wideo jak streaming na żywo powtórek, a przy okazji – co jest kluczowe – będzie zużywał dużo mniej baterii w smartfonie niż teraz. Ułatwi też instalację połączonych elementów, zwanych na rynku Internetem rzeczy – mówi dla Palco23 Jaume Peerez z Atosu.

Z drugiej strony, nie ma technologii, która rozwiąże wszystkie zachcianki. A ta, która jest najkompletniejsza na rynku dla wielu klubów jest po prostu za droga. Nie każdy może sobie pozwolić na wydatek rzędu 1-5 milionów euro. Dlatego też najnowsze i cenowo optymalne rozwiązania docierają do Europy ze Stanów Zjednoczonych. Tam stadionowy internet przyjął prędkość ewolucji samochodów elektronicznych.

Stadion San Francisco 49ers jest tego idealnym przykładem. Okablowany 650 kilometrami włókna optycznego podpiętego do 680 punktów wi-fi. To oznacza, że fani mają dostęp do sieci o prędkości 40 gigabajtów na sekundę. To o jakieś 10 tysięcy razy szybszy internet niż ten, który mamy w domu… Tym samym fani mogą cieszyć się atmosferą meczów 49ers jakby siedzieli właśnie na sofie w salonie. Z każdym najmniejszym detalem – statystykami i powtórkami na żywo w najwyższej jakości.

Dziś w NFL już tylko trzy stadiony nie posiadają wi-fi. Jeszcze 4 lata temu podłączenia do netu nie miało aż 13 obiektów. „Nie musieliśmy wywierać presji na franczyzach, żeby zainstalowały wi-fi na stadionie.  Fani sami to na nich wymusili” – przyznaje Michelle McKenna-Doyle, dyrektorka technologii w NFL.

W USA prawie 70% pasażerów wybiera dziś linię lotniczą bazując na informacji czy posiada wi-fi na pokładzie czy nie. W sporcie dojdziemy zaraz do bardzo podobnych statystyk, które właściciele nowych lub remontowanych stadionów muszą wziąć pod uwagę – mówi Mike Leibovitz, dyrektor technologiczny Extreme Networks.

W Europie, ligi piłkarskie zaczynają coraz odważniej myśleć o wpisaniu do regulaminów licencyjnych rozgrywek obowiązku instalacji ultraszybkiego wi-fi na stadionie. Koszykarska Euroliga również będzie wymagać, aby internet w halach był identyczny jak ten, który kibice mają w swoich domach. „To tylko kwestia czasu, kiedy na wszystkich arenach będzie takie wi-fi” – twierdzą władze Euroligi.

Na australijskim Sydney Cricket & Sports Ground Trust (SCGT) światowy potentat technologiczny – Cisco, zainstalował wi-fi HD. Pozwala ono w pełni wykorzystywać wszystkie funkcje stadionowej appki – kupowanie i sprzedaż biletów, zamawianie oraz płacenie za jedzenie i picie in-seat. Dzięki temu kibice są szybciej obsługiwani, nie musząc stać w kilometrowych kolejkach. To przełożyło się na aż 47% wzrost przychodów stadionów w dniu meczowym. Kibice udostępniają również więcej danych niż przed ultraszybkim wi-fi (dwa razy więcej zdjęć udostępnionych przez FanCam), co przekłada się na interaktywne, zaangażowane środowisko kibicowskie. I cały ten content jest później wyświetlany na głównym telebimie oraz na każdym z 1700 ekranów HD zamontowanych na stadionie przez Cisco Vision for Sports & Entertainment. 

NFL, NBA i MLB – to trzy najbardziej i najlepiej podłączone do internetu ligi na świecie. I nie chodzi tu tylko o 50 czy 100 punktów wi-fi na stadionie. Według amerykańskiej wspólnoty pracowników firm telekomunikacyjnych TechRepublic – obiektami sportowymi z najszybszym internetem są – w następującej kolejności:

  • NFL – Levi’s Stadium (San Francisco 49ers)
  • MLB – AT&T Park (San Francisco Giants)
  • NBA – Barclay’s Center (Brooklyn Nets)

Tu nie ma przypadku, że dwa pierwsze kluby leżą w pobliżu słynnej Silicon Valley. A żeby usługa internetowa była na obiekcie sportowym sprawna, szybka i kompletna dla widza – potrzebna jest jakość na najwyższym poziomie. Dlatego najbardziej aktywnymi graczami na rynku łączności internetowej na stadionach są uznane marki technologiczne: Intel, Cisco, Verizon, AT&T, SAP, Yahoo i Sony. Widać to było zwłaszcza po komentarzach kibiców i ekspertów będących na Super Bowl rozgrywanym właśnie na obiekcie 49ers.

Kibic VIP

Już w czasach rzymskiego imperium fanów wydarzeń sportowych dzieliło się na klasy. W zależności od ich publicznego statusu. Kolosea budowane w Rzymie i podbijanych koloniach zawsze miały lożę dla cesarza/gubernatora oraz jego świty. I pozostały do dziś – w formie loży prezesa lub właściciela. Ale teraźniejszy koncept VIP nie ogranicza się tylko do zaproszenia gości w celu podtrzymywania i rozwijania biznesowego networkingu. Termin hospitality wychodzi dużo dalej poza ramy uściśnięcia dłoni prezesa, selfie z celebrytą czy darmowego, smacznego cateringu.

Usługa hospitality rozpoczyna się dużo wcześniej, zanim kibicie pojawią się na stadionie czy hali w dniu meczowym. Tu chodzi o wrażenia od kupna biletu online przez dojazd autem bądź miejskim transportem, po udogodnienia w znalezieniu swojego miejsca, wypicia piwa czy znalezienia toalety. Hospitality to jakość krzesełek, sklepów, barów, komunikacji meczowej oraz innych usług ze strony pracowników firm operujących na stadionie – wskazuje George Heinlein, z amerykańskiego studia HOK, które brało udział w projektowaniu obiektów w NFL, MLS, a w Europie zrobi to z nowym Palau Blaugrana w Barcelonie.

Fakt, że firmy płacą dziś dziesiątki tysiące euro za roczny wynajem boksów VIP (umowy są najczęściej podpisywane na kilka lat) od Santiago Bernabeu po stadion Legii Warszawa, nie oznacza że ich doświadczenie kończy się w wygodny,, ekskluzywnym fotelu i doskonałej widoczności na murawę. Oczekuje bowiem wachlarza usług, które z jednej strony będą wyjątkowe, a z drugiej nie odwrócą uwagi od meczu. To musi być VIP entertainment.

FC Barcelona w ofertach sprzedaży swoich usług hospitality mówi o: „przestrzeni zdobycia lojalności twoich najlepszych klientów i poznania przyszłych członków klub”. Z samej sprzedaży pakietów VIP Barcelona zarobiła w sezonie 2016/17 aż 17M€. To tylko 3M€ mniej niż wpływy ze składek 143 tysięcy socios BarçyW Realu zrozumieli żyłę złota VIP już dawno. Od kiedy wykupili (za 47M€) prawa do zarządzania wszystkimi palcos VIP na Bernabeu na początku XXI wieku, przychody z hospitality wzrosły o 500%. Dziś ze sprzedaży pakietów VIP Real zarabia co sezon 3 razy więcej niż FC Barcelona – a konkretnie 51M€. Mało tego, na odnowionym Santiago Bernabeu za 3 lata liczba VIP-owskich miejsc wzrośnie o 3 tysiące.

Z analizy europejskiego stowarzyszenia stadionów – European Stadium & Safety Management Association (ESSMA) wynika z kolei, że na francuskich obiektach Euro 2016 liczba miejsc VIP wzrosła z 4 do 10%. „Inwestycje na stadionie Parc des Princes spowodowały wzrost wpływów z krzesełka o 380% w ostatnich 6 latach” – argumentuje ESSMA. Istnieją różne rodzaje lóż VIP: od wygodnych krzesełek z bezpośrednim dostępem do cateringu, przez ekskluzywne, zamknięte suites, po obszerne sale przeznaczone na firmowe imprezy lub inne eventy. To dziś standard na stadionach zawodowych klubów sportowych na świecie. Celem jest zrobienie kroku do przodu, wyprzedzenie konkurencji oryginalnym pomysłem, który przyciągnie na stadion niezdecydowanych fanów.

Weźmy choćby Jacksonville Jaguars z NFL. Na drugim pierścieniu stadionu TIAA Bank Field klub z gorącej Florydy zainstalował strefę VIP w formie dwóch basenów z widokiem na boisko. Do tego oczywiście beach bary z nalewakami i schłodzonymi napojami. Idealne miejsce dla fanów, chcących zobaczyć mecz, ale także przeżyć unikalne wrażenia oczywiście uwiecznione na profilach społecznościowych. To także świetne miejsce na aktywacje sponsoringu klubu – głównie firm z kategorii food&drink.

Jacksonville Jaguars Basen
Strefa VIP na stadionie TIAA Bank Field w Jacksonville

Kreatywne aktywacje sponsorskie z wykorzystaniem konceptu VIP to coraz popularniejszy trend. Pod koniec lutego tego roku na meczu duńskiej ekstraklasy: Hobro IK – FC Kopenhaga przy linii bocznej boisko zamontowano wannę z hydromasażem i cysterną pełną browaru obok. Browaru, który jest sponsorem drużyny gospodarzy. 3 panie wygrały konkurs promocyjny zorganizowany przez kompanię piwowarską i w nagrodę obejrzały mecz w temperaturze -4 stopni. Zdjęcia z aktywacji obiegły media społecznościowe na całym świecie.

Jeżeli chodzi o powiązanie doświadczenia VIP ze sponsorską aktywacją to punktem odniesienia w Europie może być Bayern Monachium. Dzięki umowie partnerskiej z siecią hoteli Marriott Courtyard na Allianz Arena powstał luksusowy Marriott Suite. Członkowie programu lojalnościowego Marriotta będą mogli wymienić zebrane punkty m.in. na spędzenie nocy w luksusowym pokoju VIP z widokiem na murawę. Oczywiście podczas wybranego meczu Bayernu w Bundeslidze lub Lidze Mistrzów. Z kolei w zeszłym roku, podczas letniego Audi Cup, kapitalną aktywację przy linii bocznej boiska Bayernu, zrobił potentat w wynajmie zakwaterowań online – Airbnb.

Nikt nie ma wątpliwości, że fan experience w wydaniu VIP-owskim zmierza w kierunku większego, ekskluzywnego kontaktu ze sportowcem. Z bohaterem widowiska. Coś jak spotkanie z idolem muzycznym w kuluarach sceny. Popularny od wielu lat back stage. W koszykówce ten typ bliskości z gwiazdą został wprowadzony już dawno. Miejsca przy samym parkiecie z koszykarzami na wyciągnięcie dłoni – to w NBA coś normalnego i akceptowanego przez obie strony widowiska. W Formule 1 czy Moto GP również idą tym tropem. Właściciele toru Barcelona-Catalunya stworzyli loże VIP z widokiem na paddock i boksy kierowców/motocyklistów. Tak, żeby kibice mogli podglądać wyścigi z samego wnętrza.

W futbolu z najwyższej półki fizyczny dystans między piłkarzem a kibicem wciąż jest odległy. Choć stopniowo skraca się w mniejszych i skromniejszych klubach. Dzięki kampaniom fanfundingu organizowanym przez takie platformy jak Tifosy, kibice mają możliwości zakupu przeróżnych pakietów VIP experience. A przy okazji pomagają finansowo klubowi, który zbiera pieniądze np. na projekty związane z poprawą infrastruktury. Na ciekawy pomysł wpadli w RCDE Mallorca z Segunda B (trzeci poziom rozgrywek w Hiszpanii). Związali się z firmą Wingy Sportsstworzyli wspólnie pierwszy internetowy marketplace. Klub sprzedaje na portalu unikalne usługi/wrażenia dla swoich kibiców. Od podróży z drużyną w autobusie, przez aperitivo z trenerem lub piłkarzam, po wizytę w szatni lub specjalnym salonie VIP obok murawy.

Inny, aczkolwiek równie interesujący, model zbliżania fanów premium do swoich drogich aktywów wybrały Manchester City oraz już wkrótce – na swoim nowym stadionie – Tottenham Hotspur. Chodzi o tak zwane pitch clubs. City ma już restaurację z widokiem na stadionowy tunel, który klientów od piłkarzy, przed pierwszym gwizdkiem każdego meczu, dzieli szyba i jedyne kilkadziesiąt centymetrów. Tottenham skopiuje ten pomysł oraz dołoży miejsca VIP tuż za ławką rezerwowych gospodarzy i gości.

Man City tunel fan experience
Widok z restauracji na tunel na Etihad Stadium

Jeszcze inną drogę obrała Valencia CF. Od zeszłego sezonu klub „Che” umożliwia swoim fanom VIP zamawianie jedzenia spoza stadionu. Władze „Nietoperzy” zawarli umowę z czołową firmą dostarczającą jedzenie na zamówienie w Hiszpanii – Deliveroo. Dzięki niej VIP-y nie są już skazane na catering, z którym klub ma zawarty wieloletni kontrakt. Valencia teoretycznie traci na tym pieniądze, ale zyskuje na wrażeniach i komforcie kibica premium. Jego samopoczucie, dzięki interesującym alternatywom, rośnie – a co za tym idzie – rosną szansę, że wykupi swój karnet VIP także na następny sezon.

Maksymalizacja dochodów z klientów premium jest dziś bardzo ważna w klubowych budżetach. Ba, czołowe piłkarskie kluby Europy jak Real i Barcelona, w swoich odnowionych stadionach, nie będą stawiać na zwiększanie pojemności trybun. Ich celem jest jak największa liczb nowych boksów i loży VIP – sprzedawanych firmowym klientom z wyprzedzeniem na kilka/kilkanaście sezonów. Ale jak w każdej strategii – także tej VIP-owskiej – potrzebny jest balans. Równowaga miedzy różnymi profilami klubowych fanów.

W Stanach Zjednoczonych tendencja nie zmierza do coraz większej liczby miejsc VIP-owskich. Są kibice, którzy – owszem – wolą zapłacić za luksus, ale są też millennials, którzy być może tego nie chcą. Szukają czegoś innego, czegoś, co nie musi być premium. Generacja Z chce konsumować sport w innym sposób, bo też ma inne potrzeby. Nasze dzieci nie chcą iść na stadion, jeśli nie mogą wysłać zdjęć, opublikować wideo w mediach społecznościowych czy czatować z kolegą, który jest po drugiej stronie boiska. Jeżeli już się pojawiają na wydarzeniu sportowym, to tylko w ramach społecznej aktywności – mówi Marshall Glickman, właściciel G2 Strategic, firmy specjalizującej się w doradztwie ticketingu w LaLiga, Ligue 1, koszykarskiej Eurolidze czy tenisowej ATP.

Trybuna low-cost

Trybuny dla stojących kibiców. Bez krzesełek jak w latach 30-80 ubiegłego wieku. To nie melancholijny powrót do historii (również czarnej – vide tragedia na Hillsborough i 96 zmarłych), ale coraz wnikliwiej analizowany trend przez ligi i kluby. W Ligue 1 i Premier League już wykonali pierwsze kroki. W ostatniej ankiecie przeprowadzonej pośród kibiców EPL na Wyspach ogromna większość była za powrotem trybun dla stojących fanów. Ale aż 70% przepytanych przyznało, że nie chciałoby spędzić 90 minut na stojąco. Były już menedżer Arsenalu Londyn Arsene Wenger zapytany o trybuny dla stojących, przyznał:

Jestem za powrotem trybuny dla stojących kibiców, ale tylko pod warunkiem, że będą one w 100 procentach spełniały warunki bezpieczeństwa – powiedział Wenger.

Władze Premier League, wsparte lobbingiem Partii Pracy, zdecydowały, że dalsza debata w brytyjskim parlamencie na temat bezpieczeństwa stojących trybun nie ma sensu. Wszystko zostało już powiedziane, udokumentowane i zanalizowane. Decyzję o montażu takiej trybuny na swoich stadionach, ma według EPL, należeć do każdego klubu i zgody lokalnych służb bezpieczeństwa. Pierwsze powinny pojawić się już od sezonu 2019/2020.

Pracujemy nad rozwiązaniem, w którym każdy klub, na bazie struktury i własności swojego stadionu oraz innych lokalnych okoliczności, będzie mógł sam decydować o alternatywach odnośnie typu trybun. Z drugiej strony, i to jest największy problem, nie chcemy wprowadzenia małych trybun dla stojących, co spowodowałoby wymuszenie znalezienia miejsc siedzących gdzie indziej na obiekcie” – komentuje Richard Scudamore, szef Premier League do końca 2018.

Według raportu KPMG odzyskanie tego typu trybun ma „podłoże stricte komercyjne na stadionach z dużą pojemnością i wysoką frekwencją”. Mogłoby zwiększyć sprzedaż tanich karnetów i biletów bez przeprowadzania kosztownej i czasochłonnej przebudowy stadionu. Ryzyko, które w przeszłości spowodowało wiele stadionowych tragedii w Anglii, Belgii czy Egipcie dziś jest dużo mniejsze. Przepisy bezpieczeństwa są nie tylko bardziej restrykcyjne, ale również lepiej przestrzegane. Zakaz spożywania alkoholu wewnątrz obiektów przyczynił się do tego wymiernie. Pozostała sprawa niekontrolowanej pirotechniki w wielu krajach Europy.

W Hiszpanii, gdzie frekwencja jest na poziomie 72% (zapełnienie stadionów), zaczęły pojawiać się platformy kibiców, które postulują do LaLigi i rządowych organizacji o rozpatrzenie wniosku o pozwolenie na trybuny dla stojących. Najbardziej aktywna jest ta kibiców Realu Sociaded – Realsocialismo!. Ale w Hiszpanii – zresztą jak w większości krajów Europy – prawo wyznacza obowiązek przypisania numerowanego miejsca dla każdego fana. To jedyna forma, żeby pojemność stadionów nie została przekroczona. Dziś na stadionach hiszpańskich klubów policja zezwala na grupowe oglądanie meczów na stojąco tylko fanom z kibicowskich trybun za jedną z bramek – tak zwanych grada de animación. Każdy z kibiców ma jednak przypisane krzesełko do swojego karnetu.

Wyjątkiem są Niemcy. To jedyny kraj z czołową ligą, gdzie trybuny bez krzesełek są dopuszczane. I gdzie – trzeba przyznać – nie odnotowano poważnych incydentów. Aż 10 z 18 klubów Bundesligi posiada trybunę dla stojących o pojemności dla 5000 osób. Efekty widać we frekwencji. W rundzie jesiennej Bundesligi średnia frekwencja na meczach wyniosła 43.429 widzów – druga najwyższa w historii po sezonie 2011/12 (44.345). Niemiecka ekstraklasa jest jedyną z silnych lig Europy gdzie frekwencja rośnie w tempie 8% na sezon.

Borussia Dortmund trybuna dla stojących
Trybuna dla stojących fanów na Signal Iduna Park w Dortmundzie

Trybuna cyfrowa

Według najnowszych danych aż 46% fanów już wkrótce przestanie korzystać z tak zwanego „drugiego ekranu” podczas telewizyjnych konsumpcji sportu. Już potrzebuje, a zaraz będzie prosił o więcej niezawodnych i kompletnych statystyk w czasie transmisji na żywo na ekranie swojego smartfonu lub tabletu. 

Operatorzy OTT (streaming online) zaczynają powoli wprowadzać spersonalizowane grafiki statystyczne oraz oferty bukmacherskie w formie wysokiej jakości nakładek na ekran. Tak żeby odbiorca mógł je widzieć, dotykać oraz komentować w czasie rzeczywistym na specjalnym czacie lub w social media. A wszystko to na wygodnej kanapie, z jedzeniem i piciem obok.

Drugi ekran tak naprawdę nigdy nie istniał. Nie można przecież oglądać jednocześnie meczu w TV i patrzeć w ekran telefonu. Dzięki wirtualnej rzeczywistości, możesz na jednym ekranie oglądać mecz, statystki i komentarze o nim na Twitterze – podkreśla Michael Davies, wiceprezes FOX Sports.

Wejście na globalny rynek Smart TV pozwoliło zintegrować część funkcji/udogodnień, które do tej pory były dostępne tylko za pomocą smartfonu lub tabletu. Dziś w naszych nowoczesnych i inteligentnych telewizorach mamy możliwość zainstalowania najważniejszych mobilnych aplikacji – od Twittera przez YouTube po Livescore. I korzystać z nich – na tym samym, podzielonym ekranie – w czasie oglądania tradycyjnej transmisji z meczu piłkarskiego. To oszczędza konieczność odsunięcia wzroku od tego, co się dzieje na boisku i zerknięcia, co się komentuje w social media. I właśnie tu największe pole do popisu ma technologia wirtualnej rzeczywistości, która już za kilka lat zagości na stałe w naszych domach.

Zdaniem Singularity University „już wkrótce aż 10% widzów będzie używać gogli do rozszerzonej rzeczywistości przy oglądaniu sportów kontaktowych, w tym boksu„. „Transmisje na żywo będą coraz lepsze. Włączą do nich narracje historii, opinie komentatorów, powtórki i statystyki do indywidualnego wyboru oraz zmiany ujęć kamery według widzimisię odbiorcy. Nie spodziewamy się natomiast odizolowanie fana w czasie transmisji. Będzie mógł spokojnie rozmawiać z kolegami i rodziną, będąc w stanie oglądać też rzeczywistość dookoła siebie” – twierdzi placówka z Silicon Valley.

Dziś, podczas meczów wszystkich amerykańskich lig zawodowych, a także hiszpańskiej LaLigi, kibice mogą oglądać powtórki w 360 stopniach – zarówno w TV jaki i mediach społecznościowych. Intel, który dostarcza operatorom telewizyjnym taką funkcją, już wkrótce będzie mógł zrobić krok do przodu. Po wchłonięciu startupu Voke, Intel pracuje nad systemem powtórek w 180 stopniach, ale z perspektywy piłkarza. Na przykład w sytuacji, kiedy strzela rzut karny. „Brakuje jeszcze czasu, żeby nasza technologia robiła tego typu zbliżenia na żywo oraz powtórki w wysokiej jakości”.

W zeszłym roku Intel podpisał umowę partnerską z koszykarską NCAA, Turner Sports i CBS Sports na wprowadzenie rozwiązań w wirtualnej rzeczywistości w finałowej rozgrywce sezonu play-off. Intel, jako oficjalny tech-partner uniwersyteckiej ligi, dostarczył nową opcję VR poprzez appkę NCAA. Ale nie za darmo. Do sprzedaży trafiły specjalne bilety premium – 2 dolary za mecz z jednym punktem widzenia. Do wyboru – za 3$ – była również opcja z komentarzem audio i większą liczbą punktów oglądania w 360°.

NBA już od minionego sezonu zaczęła transmitować spotkania w wirtualnej rzeczywistości poprzez swoją platformę streamingową NBA League Pass. Dzięki temu może dotrzeć do milionów fanów NBA na całym świecie, którzy fizycznie na meczu najlepszej ligi koszykarskiej nigdy nie byli i być może nie będą. Z przyczyn finansowych lub czysto geograficznych.

Oferujemy także pojedyncze mecze NBA w VR, co daje kibicowi koszykówki pierwsze drzwi do wejścia w treści i doświadczenia na najwyższym poziomie. Pełna rekonstrukcja wrażeń z przedmeczowym show, głosem spikera, powtórkami, statystykami na żywo i cała reszta wydarzeń, których oczekujemy od spotkania NBA. Podczas gdy technologia się rozwija, a kibice wydają coraz więcej na oglądanie meczów na żywo i w TOP jakości, szanse na rozwój treści VR są nieskończone – tłumaczy Danny Keens, wiceprezes treści w NextVR.

Innym sposobem monetyzacji tego typu contentu jest aktywacja umów sponsorskich. Jak choćby ta Realu Madryt z Telefoniką czy The Dream VR. Los Blancos, jako pierwszy klub w Europie, stworzyli kanał wideo VR w 360°. Od marca, co miesiąc, klub publikuje treści w wirtualnej rzeczywistości. Żeby je oglądać trzeba ściągnąć appkę i mieć specjalne gogle. Jednorazowy pass kosztuje 0,99€. The Dream VR już wcześniej współpracowało z innymi klubami LaLigi – Espanyolem i CD Leganes. Głównym celem tego typu treści VR jest zainteresowanie nimi aktualnych i potencjalnych sponsorów klubu. „Chodzi o doświadczenia rekonstrukcji rzeczywistości i szukanie nowych formatów, jak choćby wideo behind the scenes” – twierdzi prezes Telefoniki José María Álvarez-Pallete.

Firmy będą chciały płacić za lokowanie swoich marek w menu wirtualnej rzeczywistości. Ale poziom aktywacji tego typu sponsoringu jest niewielki ze względu na wciąż niską penetrację odpowiednich okularów VR – twierdzi z kolei Andre Lorenceau, CEO LiveLike.

Wirtualna trybuna Man City Light
Wirtualna trybuna Man City Light

Co podpowiadają branżowe raporty na 2018 rok? Duże oczekiwania odnośnie nowych technologii na stadionach dotyczą przede wszystkim wspomnianej wirtualnej rzeczywistości (VR lounges) oraz systemu iBeacons. Te drugie mają poprawić poruszanie się po obiektach oraz dostarczyć cennych informacji. Chodzi o spersonalizowane pod fana treści (aplikacje z opcją wirtualnej rzeczywistości) oraz nawiązanie z nim indywidualnej relacji, która w idealnym scenariuszu zakończy się transakcją. Możliwość zamawiania w przerwie meczu przez smartfon i klubową appkę hot-doga i dużej coli jest już standardem w USA. Czas, żeby ten fantertainment zagościł również w Europie. I naszej konserwatywnej kulturze kibicowania oraz konsumowania sportu.

Multi Arena

Według nowojorskiej firmy Delaware Northspecjalizującej się w usługach gastronomicznych i hospitality na stadionach/halach w najbliższych 10-25 latach negatywny wpływ stadionów-kolosów na architekturę miast będzie znikomy. „Będą perfekcyjne wkomponowane w zabudowę miast, zrównoważone środowiskowo i z wykorzystanie wszystkich możliwych eko-środków. W tym także projekty obiektów sportowych na więcej niż jedną dyscyplinę sportową” – czytamy w raporcie Delaware North.

Wielofunkcyjne obiekty sportowe to dziś żadna nowość. Na Stadionie Narodowym w Warszawie oprócz meczów piłkarskiej reprezentacji, organizowano spotkania siatkówki, był żużel, KSW i sporty wodne.  Na Al-Jazira Mohammed bin Zayed Stadium w Abu Zabi (jeden z największych stadionów na Bliskim Wschodzie) gra się w piłkę nożną i krykiet. Na słynnym Yankee Stadium w Nowym Jorku poza bejsbolistami swoje mecze rozgrywa NY City FC z Davidem Villą w składzie. 114-tysięczny Rungrado May Day Stadium w północnokoreańskim Pyongyang to dziś największy obiekt sportowy na świecie. Jest przystosowany do lekkiej atletyki, piłki nożnej i Arirang Mass Games, zawodów bazujących na gimnastyce. Także moskiewska Druzhba Multipurpose Arena, należąca do kompleksu Łużniki, gości spotkania koszykówki, siatkówki, piłki ręcznej oraz sporty walki i judo.

Bardzo ciekawym przykładem w Europie jest Stade Pierre-Mauroy, obiekt na którym swoje mecze rozgrywa Lille Olympique SC. Zanim na tym nowoczesnym stadionie rozegrano spotkania Euro 2016, rok wcześniej arena przyjęła 27 tysięcy fanów podczas finału koszykarskiego Eurobasketu (wygranego przez Hiszpanów). Co zrobiono? Podzielono stadion piłkarski o pojemności 50.186 widzów na pół i położono koszykarski parkiet. 240 osób pracowało przy wymianie nawierzchni i wstawieniu mobilnej trybuny. Dokładnie ten sam zabieg na obiekcie Lille przeprowadzono przed tenisowym weekendem Pucharu Davisa, oraz meczami piłki ręcznej. Stadion wykorzystano również do meczów rugby i koncertów.

Stade Pierre-Mauroy_Lille
Stade Pierre-Mauroy w Lille przed meczami Pucharu Davisa

Najbardziej wszechstronną multi areną sportową w Europie jest dziś Palau Blaugrana w Barcelonie. Mieści tylko 7,5 tysiąca widzów, ale jest przystosowany do bardzo szybkiej wymiany nawierzchni i reszty elementów potrzebnych do gry w koszykówkę, piłkę ręczną, futsal i hokej na rolkach. 4 dyscypliny sportowe w jednej hali. W jednym dniu Palau jest w stanie zorganizować mecze w 3 różnych sportach, na 3 różnych nawierzchniach.

Mamy aż 20 różnych typologii nawierzchni. Wymiana polega nie tylko na ściągnięciu parkietu i zamontowaniu niebieskiej podłogi do futsalu. Trzeba zmienić naklejki, nadruki, sponsorów, ustawienie kamer, i tak dalej – opowiada o skomplikowanym zarządzaniu Palau Blaugrana, jego szefowa Marta Cierco.

Madison Square Garden. Mekka koszykówki, i w ogóle amerykańskiego sportu, z boksem na czele. Miałem okazję odwiedzić ją w zeszłym roku i przy okazji „załapać się” na niedzielny klasyk NBA – Knicks kontra Celtics. A już po 4 godzinach oglądałem po raz pierwszy w życiu mecz NHL – NY Rangers z Philadephia Flyers. To niesamowite jak szybko, sprawnie i dokładnie przebiega wymiana jednej scenerii na drugą. A wymianie podlega nie tylko nawierzchnia, ale również oświetlenie, kolory klubowe, sponsorzy i nośniki reklamowe.

W Waszyngtonie koszykarze Wizards dzielą obiekt Verizon Center z hokeistami Washigton Capitals. Z kolei Brooklyn Nets i New York Islanders grają w Barclays Center. Najefektowniejszą i podobno najszybszą multi areną w USA jest jednak Staples Center w Los Angeles. Na specjalnym nagraniu time lapse robiącym furorę w mediach społecznościowych, widać jak w niecałe 3 godziny z koszykarskiej scenerii powstaje lodowisko gotowe na show hokeja na lodzie.

Po meczach Los Angeles Clippers lub Los Angeles Lakers z NBA, na lód wjeżdżają hokeiści LA Kings. A razem z nimi specjalne bandy otaczające lodowisko i odgradzające kibiców. Różnica w pojemności między obiektem przystosowanym do koszykówki a tym do hokeja również jest w pełni niwelowana. Wolne przestrzenie mogą osiągnąć nawet 1000 miejsc. Trzeba pamiętać także o zmianie temperatury. Z rekomendowanych 23 stopni Celcjusza podczas meczu NBA obiekt schładza się do około 17 na spotkaniu NHL. Nie wspominając o temperaturze lodu: -10 stopni.

Stadion zrównoważony

Kiedy pada określenie: „zrównoważony, przyjazny środowisku stadion”, wciąż wielu futbolowych inwestorów kręci głową. Dodatkowe, ogromne koszty przy niewielkim zwrocie korzyści. Coś jak drogie jedzenie bioekologiczne w supermarkecie. Dział omijany szerokim łukiem. Ale to klasyczna krótkowzroczność. Bo ryzyko przy tego typu rozwiązaniach w nowych lub remontowanych stadionach jest minimalne. A zyski, jak się za kilka lat przekonacie – mogą być bardzo interesujące.

Dlatego kluby sportowe, które rozpoczęły lub właśnie skończyły swoje stadionowe projekty widzą w sustainability szansę na podwójną korzyść. Z jednej strony – optymizacja kosztów budowy, z drugiej – poprawa wizerunku poprzez wdrożenie efektywnych rozwiązań przyjaznych lokalnemu otoczeniu i środowisku. Przykład Formuły E, która powstała w połączeniu rosnącego popytu na auta z elektrycznymi silnikami, jest tu idealny.

Projekty nowych stadionów to będzie mieszanka aktywnych i kreatywnych obiektów przez siedem dni w tygodniu. Synergie przestrzeni łączących sport, rozrywkę, transport miejski, gastronomię, zdrowie, sklepy, hospitality, konferencje, rolnictwo miejskie, mieszkania i edukację – pisze HOK, studio architektoniczne, potentat w kategorii obiektów sportowych w USA (zaprojektowali m.in. Mercedes Benz Stadium w Atlancie)

Miejskie ratusze widzą w projektach budowy lub modernizacji stadionów szansę na rewitalizację całego miasta lub danej dzielnicy. Potrzebują impulsu finansowego, który do tej pory osiągano przez tworzenie na przedmieściach miast centrów firmowych i technologicznych, jak choćby ten 22@ w dzielnicy Pablenou w Barcelonie” – czytamy w dossier Palco23.

Mimo początkowego wzrostu kosztów inwestycji, osoby zarządzające największymi obiektami sportowymi na świecie nie mają wątpliwości. Żrównoważony GreenStadion na dłuższą metę procentuje redukcją kosztów zużycia energii oraz daje realną możliwość zawarcia nowych umów sponsorskich. Poza tym, lokalne władze chcą mieć w swoim planach już tylko przyjazne środowisku projekty urbanizacyjne. A stadiony wywierają ogromny odcisk na 3 płaszczyznach: środowisku naturalnym, społecznym i finansowym – często dzielnicy lub całego miasta. Dlatego w miejskim rozwoju tak popularny stał się koncept green. Pięknie brzmiąca nazwa, za którą stoi nie tylko pusty slogan o „zrównoważonym środowisku” i oszczędności energii. Stoją potężne możliwości pozyskania nowych źródeł dochodu do wykorzystania na cele stricte sportowe.

Rosnące zaangażowanie przemysłu sportowego w kwestiach oszczędności prądu, energii odnawialnych, recyclingu, gromadzenia wody, bezpiecznych produktów chemicznych i zdrowszych produktów żywieniowych, edukuje miliony fanów na całym świecie. Muszą znać potrzebę ochrony środowiska i zasobów naturalnych, od których wszyscy na tej planecie zależymy – pisze w swoim raporcie Green Sports Alliance (GSA), stowarzyszenie założone w 2010, w celu promowania świadomości ochrony środowiska w sporcie, skupiające dziś 15 lig, 181 klubów i 188 obiektów sportowych, w tym te z NBA, NFL, MLB i MLS.

Zasady zrównoważonych stadionów
Infografika: Futblogger.com

Oszczędność energii to podstawa. Ale od nowych projektów obiektów sportowych wymaga się czegoś więcej. Nowe tereny zieleni, parki, deptaki, place zabaw, zmiejszenie natężenia drogowego czy promowanie miejskiego transportu – jednym słowem współżycie z otoczeniem, z dzielnicą i sąsiadami. Chelsea Londyn do projektu swojego nowego stadionu (niedawno zawieszonego z powodu niepewnej sytuacji wizowej, a co za tym idzie inwestycyjnej Romana Abramowicza) wpisało inwestycję w specjalną kładkę/pomost między nowym Stamford Bridge a najbliższą stacją metra. Tym samym kibice The Blues nie będą musieli w ścisku pokonywać wąskich uliczek dzielnicy, żeby dostać się do metra.

Z kolei Real Madryt, pod nowym Santiago Bernabeu, stworzy swoiste logistyczne miasteczko, żeby zredukować czas dojazdu swoim oficjalnym dostawcom usług i produktów. A będzie ich potrzebował dużo więcej niż do tej pory. Klub jest w ostatniej fazie przeprowadzki biurowej z Bernabeu do Valdebebas, dzięki czemu będzie miał dodatkową przestrzeń na sklepy, restauracje oraz nowe skrzydło muzeum. Zamiast centrum handlowego i hotelu, Real został zmuszony wpisać do planu architektonicznego nowe przestrzenie publicznego użytku. I jeszcze za nie zapłacić.

W maju 2017 ratusz Madrytu dał klubowi ostateczne zielone światło, potwierdzone w styczniu 2018 wpisaniem modernizacji Santiago Bernabeu i terenów dookoła, do rocznego, miejskiego planu urbanistycznego. W sumie 54 tysiące metrów kwadratowych zostanie poddane rewitalizacji. Real zapłaci za to 12,7M€. Klub zadba o sąsiedztwo nie tylko poprzez parki i poszerzone chodniki. „Materiał wykorzystany do zadaszenia oraz LED-owej łuski okalającej fasadę, ma na celu zmniejszenie przedostawania się na zewnątrz decybeli hałasu oraz promieni sztucznego oświetlenia w czasie meczów” – można przeczytać w planach architektonicznych Nuevo Bernabeu. Sztuczne oświetlenie podczas meczów w ciągu dnia oraz emisja zimna/ciepła prze AC będą zredukowane do minimum.

Renowacja Bernabeu stworzy ogromne korzyści dla całej dzielnicy. To będzie dynamit dla całej arterii Paseo de la Castellana na północy miasta – podsumował Jose Manuel Calvo, radny ze Zrównoważonego Rozwoju Miejskiego. Poza wyburzeniem pasażu handlowego „Esquina de Bernabeu” i stworzeniem w jego miejsce 6000 m² stref zieleni, zmianie ulegnie parking od strony Paseo de la Castellana. 10 tysięcy m² terenu zostanie wylane płytą chodnikową, w celu stworzenie miejskiego placu. Obiekt ma być oddany do użytku w połowie 2022 roku.

Nowe Santiago Bernabeu
Makieta nowego Santiago Bernabeu z nową strefą zieleni

Z kolei projekt FC Barcelony – Espai Barça, przewiduje przeznaczenie okolic Camp Nou na ogrody i strefy dla pieszych z dzielnicy Les Corts. Wspólnotom sąsiedzkim jednak wciąż jest mało i nie przestają protestować przeciwko niektórym elementom planu rozbudowy kompleksu Barçy. Podobnie jest w dzielnicy Mission Bay w San Franciso. Tam, za rok, ma powstać nowa multi-hala Golden State Warriors. Mimo inwestycji prawie biliarda dolarów w Chase Center i rewitalizację całej okolicy (11 restauracji, kawiarnie, biura, place publiczne, nowa stacja metra oraz sztucznie stworzony ogromny park na wodzie), sąsiedzi żalą się na przyszły wzrost natężenia ruchu drogowego i hałas.

Wzorem zrównoważonego stadionu XXI wieku, z którego reszta architektów czerpie pomysł jest wspomniany już Mercedes Benz Stadium. Zbudowany za 1,6 mld dolarów, najbardziej futurystycznego obiekt świata, jako jeden z pierwszych na świecie zaczął wykorzystywać panele słoneczne w fasadzie kryjącej korytarze a nie dach (tradycyjne rozwiązanie). Według projektantów MBS energia wygenerowana przez panele pozwala na obsługę kilkunastu meczów w sezonie. Barça już ogłosiła, że pójdzie tą samą ścieżką – na nowym Camp Nou zostaną zainstalowane panele słoneczne o łącznej powierzchni 6.000 m². Klimat śródziemnomorski sprzyja tego typu inicjatywom.

Nie jest łatwo spotkać kogoś w tym biznesie, kto przejmuje się zarówno o kasę, jak i zrównoważone środowisko. A tu właśnie chodzi, żeby zyskać na jednym i drugim. Na naszym stadionie zaoszczędzimy w aż 46% na zużyciu wody i 29% na prądzie – tłumaczy Scott Jenkins, CEO Mercedes Benz Stadium.

Recycling 100% wód deszczowych i tych szarych, pochodzących z mycia naczyń, prania oraz higieny osobistej zaczyna być coraz popularniejszy w projektach nowych stadionów. Zwłaszcza w sportach wykorzystujących naturalne murawy, gdzie zużycie wody do podlewania jest ogromne.

Wdrażanie projektów promujących równoważone środowisko jest nie tylko społecznie odpowiedzialne, ale jeszcze dochodowe. Miami Heat podpisało umowy na milion dolarów z kilkoma green firmami, które były zainteresowanie uzyskaniem przez koszykarską franczyznę słynnego certyfikatu LEED (zrównoważonych budowli). Dzięki umowie sponsorskiej z Philipsem, nowy stadion Atletico Madryt – Wanda Metropolitano, został pierwszym i jedynym na świecie ze 100-procentowym oświetleniem LED. Holenderski gigant zapewnia, że jego system jest w stanie zaoszczędzić aż 60% zużycia energii. Barça również liczy, że rozwiązania sustainable zastosowane w Espai Barça przyciągnął nowych sponsorów pro-środowiskowych.

Przejście na zieloną stronę biznesu stadionowego to bardzo inteligentna strategia. Pozwala na redukcję kosztów operacyjnych, wzmocnienie marki klubowej, zainteresowanie nowych sponsorów i ulepszenie wrażeń kibica. A przy tym – co najważniejsze – pomagasz chronić środowisko naturalne – puentuje Green Sports Alliance.

Manchester United w 2014 podpisał umowę z Abengoą. Hiszpańska firma została oficjalnym partnerem technologii zrównoważonej MU. Klubowi chodziło o spełnienie celów dwutorowej misji. Po pierwsze – uświadomienie milionów fanów Czerwonych Diabłów o konieczności ochrony środowiska przez oszczędzanie zużycia energii. Po drugie – wykonanie praktycznych zadań dotyczących recyclingu wód podziemnych i ściekowych na Old Trafford. 

To koniec tego… milimetrowego skrawka globalnych projektów stadionowych. Jak już wspomniałem, mam nadzieję, że będziecie pogłębiać w komentarzach, mailach czy innej komunikacji z Futblogger.com. Tak żeby w przyszłości mógł z tego powstać obszerny raport pod tytułem: „Stadion 3.0”.

Udostępnij
  • 44
  • 1
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać