Saul. To są te detale…

Saul. To są te detale…

24-letni Saul Ñíguez, pomocnik Atletico Madryt i reprezentacji Hiszpanii zna swój fach. Nie dzieli się banałami. Nie odpowiada pustymi frazesami. Xavizuje. Jak każdy środkowy pomocnik jest skazany na myślenie, podejmowanie błyskawicznych decyzji. Dlatego właśnie z takimi detalami, z pasją i wiedzą opowiada o geniuszu Busquetsa. O swoich atutach i roli pomocników w La Roja. Zapraszam na najciekawsze fragmenty kapitalnego wywiadu Diego Torresa z „El Pais”.

el organizador

Czy trudno jest być kreatorem gry? Bardzo. Zwłaszcza przy stylu Hiszpanii i pozycji defensywnego pomocnika. Kiedy grasz wyżej, masz więcej czasu, lub więcej opcji na prowadzenie piłki. Bo koniec końców, nawet jeśli grasz prostą piłkę, na przykład na jeden kontakt ze stoperem, to na pozycji 6 musisz dać więcej czasu półśrodkowym pomocnikom, lub pozostałym piłkarzom. Busi wie jak dyktować rytm meczu.

Najtrudniejszy w dyktowaniu rytmu meczu jest obowiązek podejmowania decyzji w tysięcznej sekundy. Musisz na przykład podać do przodu, żeby złamać linie i stworzyć dogodną sytuację. Albo – w zależności od wyniku lub zmęczenia kolegów z drużyny – podjąć decyzję: Podać mu czy nie podać? I być może w momencie kiedy się zastanawiasz nad podaniem, już ta opcja jest nieaktualna i trzeba szukać innej linii podania. Busquets robi to bardzo dobrze. Ale Xavi był najlepszy. Kiedy miał piłkę i nie widział wolnej linii podania, obracał się, robił kółeczko i znajdywał nową linię podania. Z Iniestą jest tak samo. Unikalni piłkarze. Poza tym, że mają indywidualną jakość, która jest ewidentna, jeszcze ulepszają swoimi decyzjami kompanów z drużyny.

Technika? Nie. To nie dlatego dziś nie jestem w stanie dać na pozycji numer 6 tyle co Busquets. Trzeba znać swoje miejsce w meczu. Rozegrać ich mnóstwo na tej pozycji. Kiedy Busi debiutował, nie grał tak jak dziś. Osiągnął bardzo wysoki poziom z Guardiolą, ale to teraz, z każdym kolejnym meczem, dominuje timing spotkania. Wcześniej od timingu byli Xaviego i Iniesty, teraz coraz częściej robi to Busi. Dłużej utrzymuje się przy piłce. Nawet jeśli wciąż bardzo często pozbywa się jej po pierwszym dotknięciu, teraz dłużej wytrzymuje pressing rywala. Wie, kiedy musi wbiec między stoperów, a kiedy być przed nimi. Takie czytanie gry jest bardzo trudne.

Ciężko jest znaleźć miejsce w ułamku sekundy, kiedy rywal ma zwarte linie, wysoko cię naciska i nie pozwala wyjść z własnej połowy boiska. Nie jest też łatwo przyjąć piłkę bez zbiegania pod linię boczną. Busi nie ucieka na skrzydło. Nie robił tego ani w 4-3-3 Guardioli, ani teraz przy 4-4-2 Valverde. A bez tej dodatkowej przestrzeni przy bandzie, praktycznie bez ruszania się ze środka, gdzie naciskają cię ze wszystkich stron, on zawsze potrafi idealnie przyjąć piłkę, nie stracić jej i jeszcze dać koledze dokładne podanie.

Busi

Busi zaprasza cię do następnego zagrania. Próbuje podać ci piłkę w możliwie najlepszej pozycji w taki sposób, żebyś ty wiedział, co musisz dalej zrobić. Jeśli podaje ci z tyłu, to żebyś się wrócił. Jeśli podaje do przodu, to wie że jesteś sam i możesz się obrócić. On robi to z łatwością. Ja, żeby tak robić, muszę być bardzo skoncentrowany, a to z kolei powoduje u mnie większe zmęczenie mentalne. Jemu przychodzi to samo. Oczywiście kiedy dojrzewasz, robisz te rzeczy lepiej. Ja z powodu mojego młodego wieku… Z drugiej strony wiem, że im szybciej nauczę się tego, co robi Busi, będę lepszym piłkarzem. Chcę tego. Dlatego, kiedy spotykamy się na kadrze, staram się uczyć od niego wszystkiego, co możliwe. Zawsze podglądam piłkarzy, którzy operują w strefie defensywnego pomocnika.

Będę musiał dostosować się do tego, co robi Busquets. On nie ma moich atutów, a ja nie mam atutów Busiego. A na pewno mogę poprawić pewne elementy. Pod względem fizycznym nie możesz zmienić twojego ciała. Dlatego Busquets kompensuje swoje pewne braki fizyczne, prawidłowym ustawieniem na boisku. Potrafi stać blisko rywali. Zaprasza ich pod linię boczną w odpowiednim momencie, żeby właśnie tam założyć im pressing. Doskonale wie, że szybkością rywalom nie dorówna, że w starciu ciałem też przegra, ale jeśli zaprowadzi ich w strefę boiska, gdzie mu pasuje, na pewno odbierze im piłkę.

Właśnie takie decyzje muszę lepiej podejmować. Dlatego się mu przyglądam. Zwracam uwagę zwłaszcza na to, jak przyjmuje piłkę. Kiedy drużyna wychodzi z akcją z obrony, wszystkie jego przyjęcia są idealne. Wszystkie. Nie tylko dlatego, że opanowuje piłkę w taki sposób, żeby iść z nią do przodu. Czasami musi przyjął piłkę stojąc tyłem do akcji i wie jak to przewidzieć. Potrafi ją utrzymać. Nie jest super zbudowany, nie jest szybki, ale poza tym ma wszystko. Ja jestem dobrze zbudowany, szybki, ale brakuje mi reszty.

Weźmy na przykład Busiego w ataku. Dochodzi pod pole karne rywala, ale nie po to, żeby strzelić gola. Jego zadaniem jest przejąć ewentualny rykoszet i odzyskać posiadanie piłki, zanim przeciwnik cię skontratakuje. Wygląda na przypadek, że aż tyle piłek po rykoszecie trafia pod jego nogi. Zapewniam was jednak, że to żaden przypadek. Robi to celowo, żeby drużyna utrzymała się wysoko. I wychodzi mu to tylko dzięki idealnemu ustawieniu na połowie rywala. Tako sam jest w fazie obronnej. Kiedy nas atakują, ustawia się w taki sposób, że zamyka drużynę przeciwną aż znowu zabierzesz im piłkę.

Busi widzi. Widzi wszystko. Dostaje piłkę, ale już wcześniej zobaczył, z której strony idą na niego z pressingiem. Czasami przepuszcza piłkę do kolegi bez dotykania jej. Czasami dotyka ją raz, żeby tym jednym zagraniem uruchomić atak drużyny. Jeśli widzi, że trzeci do rozegrania ma wątpliwości, oddaje piłkę temu, od którego ją dostał. Często krytykuje się piłkarza, który będąc sam, oddaje piłkę koledze, od którego ją dostał. „Nie!” – mówią ci. „Przecież jesteś sam!”, „Obróć się!”. A ja mówię: „Daj mi piłkę. Rywal który chce się zaatakować, wychodzi na kilka metrów, i właśnie tak odnajdujesz trzeciego do gry”. Chodzi o oddanie piłki tak, żeby rywal ruszył się ze swojej pozycji. Nie musi się ruszyć 3 metrów. Jeśli zrobi choćby metr ruchu w moim kierunku, już masz gotowe podanie. Stworzyłeś czas i miejsce, żeby na szachownicy pojawił się wolny, trzeci do gry z twojej drużyny. I żebym to jemu oddał piłkę, mówiąc: „Bierz, tu ją masz”.

Pozycja Saula

W odważnym ustawieniu 4-3-3 el volante (półśrodkowy) grający na pozycji defensywnego pomocnika (mediocentro), ma mnóstwo pracy w ataku i obronie. W reprezentacji zazwyczaj kryjemy indywidualnie, a rywale grają dwoma napastnikami. Ty, jako defensywny pomocnik, musisz iść do przodu, żeby założyć pressing, ale – uwaga – bo zostaje dwóch stoperów na ich dwóch napastników. Jeśli przeciwnik gra tylko jednym napastnikiem, wtedy możesz spokojnie biec do przodu – z tyłu masz dwóch stoperów. Kiedy z kolei rywal wychodzi na nas 4-4-2, wtedy nie gramy jak reszta drużyn, które bronią dwoma stoperami i zawsze zostawiają jednego bocznego obrońcę z tyłu. W Hiszpanii obaj boczni defensorzy zakładają pressing bardzo wysoko, żeby odebrać piłkę na połowie rywala. Dlatego musimy bronić się poprzez pracę całej drużyny, myśląc o jak najskuteczniejszym i najszybszym powrocie do obrony.

Jeśli w kadrze gram na 6-tce, nie skupiam się na strzelaniu goli. Tu myślę o kryciu, o pomaganiu, nadawaniu szybkości piłce i akcji. Dlatego mi, byłemu napastnikowi, jest trudno. Bo mam w sobie tę niecierpliwość do atakowania bramki rywala. Czasami podczas meczu, mówię do siebie: „Muszę zaatakować tam i tam, widzę miejsce, z którego mogę strzelić gola i zadać cios rywalowi”! Ale nie mogę. Muszę myśleć o defensywie, o dwóch napastnikach rywala lub ich 10-tce. O pressingu po stracie piłki, o przejęciu rykoszetu na wszelki wypadek. Ale to jasne. Wciąż uważam, że w tym systemie mógłbym strzelić sporo goli, ale tylko grając na pozycji numer 8.

W hiszpańskich akademiach pracuje się nad modelowym pomocnikiem. Trenerzy w drużynach juniorskich kładą duży nacisk na tę pozycję. Jest przecież kluczowa. Ja jednak od dziecka byłem napastnikiem. Wbiegałem w pole karne rywala i zaskakiwałem. Pepe Fernández widział to i mówił mi: „Musisz atakować pole karne!”. Trener Celades na ostatnim Euro do lat 21 to samo. Mówiłem mu: „Trenerze, nie chodzi o to, że jestem egoistą i dlatego koniecznie chcę grać wyżej. Po prostu jako półśrodkowy pomocnik mogę dać drużynie więcej niż jako pivote (szóstka)…” Stanęło na tym, że zagraliśmy dwiema 6-stkami, jedna bardziej defensywna (Llorente) i ja – tak żeby dać drużynie więcej zwartości. Bo ja sam w środku pola tracę pozycję z powodu nadgorliwości. Chcę robić więcej niż muszę. Traciłem pozycję i nie było drugiego pomocnika do załatania dziury.

W dorosłej reprezentacji jest zupełnie inaczej. Jeśli Busquets opuszcza swoją pozycję, wchodzi na nią Thiago, Koke lub ktoś inny. To bardzo pomaga. W kadrze U-21 udał się manewr z dwoma defensywnymi. Zagrałem dobre mistrzostwa i strzeliłem gole (5 w 4 meczach). Nie musiałem wcale dotykać piłki przy wyprowadzaniu akcji z obrony. U Cholo też czasami taki jest. Mówi do nas: „Atakujemy po lewej flance i Saul idzie po prawej… Nie musisz jej dotykać, tylko wbiegnij w pole karne”. Konstruujesz akcję z jednej strony, ale wykańczasz ją z drugiej.

Zawsze tworzy się wnęka w obronie. W reprezentacji mamy bardzo głębokich bocznych obrońców, którzy dochodzą do linii końcowej. Wtedy stoperzy rywala cofają się bardzo pod własną bramkę. Tworzy się wolna przestrzeń między punktem pola karnego a jego krawędzią. Defensywni i półśrodkowi pomocnicy nie zawsze wracają tak głęboko. Kiedy im się to udaje, to znaczy, że grasz przeciwko wielkiej drużynie. Defensywni pomocnicy Atletico wracają do obrony. Zawsze. Dlatego Atletico jest tak trudno strzelić gola po strzale zza pola karne. Musisz być bardzo szybki. Nigdy nie uda ci się to dlatego, że zostałeś sam bez obstawy i możesz spokojnie opanować piłkę. Niewiele reprezentacji ma dwóch środkowych pomocników, którzy zawsze wracają przez pełne 90 minut. Dlatego jeśli twoi boczni obrońcy grają bardzo ofensywnie, zawsze znajdziesz lukę w obronie. Jeśli nie, to pozostają ci wrzutki do napastników…

Timing

Trzeba mieć timing. Nie możesz po prostu być w danym miejscu. Musisz się tam pojawić. Wbiec. Zająć pozycję. Jeśli stoisz w miejscu, pokryją cię. Tym bardziej jeśli wchodzisz w pole karne z drugiej linii. Dlatego kiedy byłem napastnikiem, tak ciężko przychodziło mi strzelanie goli. Kiedy jesteś pod bramką przeciwnika, jego obrońcy mają cię na oku. Jesteś ich punktem odniesienia. Wiedzą jak cię pokryć.

Weźmy Cristiano i Benzemę. Francuz jest w polu karnym, a Cristiano wbiega z tyłu i jest sam. Poza tym, że jest killerem w jedenastce przeciwnika, prawie zawsze wbiega w nie sam. Messi tak samo. Nigdy nie stoi w polu karnym i czeka na podanie. Atakuje Jordi Alba z lewej flanki, ale Messi wciąż jest za 16-stką. Czeka aż Luis Suarez pociągnie za sobą obrońców, i wtedy on pojawi się z tyłu sam. Przy ich jakości strzelasz mnóstwo goli. Wykorzystują przestrzenie, wnęki, które się tworzą. Widzę to grając z tyłu. Atakując z II linii zawsze wyrządzisz rywalowi krzywdzę. Nawet jeśli nie jesteś Messim.

Wszystko sprowadza się do timingu. Pojawieniu się we właściwym czasie. Ani wcześniej, ani później. Jeśli masz timing, masz wszystko. To jak ze strzałem głową. Są piłkarze, którzy skaczą bardzo często i przesadzają. Jeśli wiesz jak dojść do górnej piłki w odpowiednim czasie, możesz zdobyć przewagę nawet będąc niewysokim piłkarzem. Strzeliłem dużo goli głową, ani nie będąc najwyższym w zespole, ani tym który skacze najwyższej.

Udostępnij
  • 38
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać