Liga 20 najbogatszych klubów świata

Liga 20 najbogatszych klubów świata

Dzięki nowemu kontraktowi TV aż 10 klubów na liście 20 najbogatszych klubów świata pochodzi z angielskiej Premier League. Liderem, drugi rok z rzędu jest Manchester United. To dwa podstawowe wnioski płynące z prestiżowego raportu Football Money League przygotowanego przez firmę konsultingową Deloitte i podsumowującego finansowy sezon 2016/17.

To już 21 edycja raportu Deloitte (pierwsza powstała po europejskim sezonie 1996/97), która prześwietla podsumowania finansowe wszystkich najważniejszych klubów świata. Pod lupę londyńskiej grupy trafiają 3 najważniejsze ścieżki wpływów zawodowych klubów piłkarskich:

  • Prawa TV (wpływy ze sprzedaży praw do rozgrywek krajowych i europejskich)
  • Działalność komercyjna (umowy sponsorskie, wpływy z merchandisingu, muzeum, tourów i innych operacji)
  • Dzień meczowy (wpływy z matchday – sprzedaż biletów i tak zwane hospitality)

Warto zauważyć, że do wyliczeń Deloitte nie są brane pod uwagę wpływy ze sprzedaży lub wypożyczeń piłkarzy (ewentualnie trenerów) oraz podatek VAT i inne podatki z działalności.

Procentowy podział wpływów ligi najbogatszych 20 klubów w dwóch ostatnich sezonach wygląda następująco:

Na wykresie widać, że juz nie działalność komercyjna, ale wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych stanowią największą część budżetowego tortu czołowych klub. Skąd ten wzrost aż o 6%? Przede wszystkim z nowego kontraktu TV w angielskiej Premier League wartego 3,17M€/sezon (wszedł w życie właśnie w 2016/17), który znacząco wpłynął na obecność aż 10 klubów EPL na liście TOP20 i w sumie 14 w TOP30. O układzie podium (miejsca 1-3) w rankingu Deloitte zadecydowały jednak wpływy we wszystkich trzech kategoriach.

Manchester United utrzymał pozycję lidera dzięki triumfowi w – tak lekceważonej do niedawna – Lidze Europy. Klub braci Glazerów dzięki zwycięstwie w Sztokholmie z Ajaksem zarobił w sumie 44,5M€. To pozwoliło MU wyprzedzić Real Madryt (o 1,7M€) i FC Barcelonę (o 28M€). Tylko te trzy kluby stanowią aż 25% wpływów (ponad 2 miliardy euro) wszystkich 20 najbogatszych klubów świata. Real wyprzedził Barcelonę w porównaniu do poprzedniego zestawienia dzięki kolejnemu, już 12, sukcesowi w Lidze Mistrzów (nagrody UEFA i premie od sponsorów) oraz nowym umowom sponsorskim. Prawie 50M€ wzrostu (9%) wpływów do budżetu Los Blancos, z czego aż 38M€ pochodzi z puli nagród od UEFA i kontraktowi choćby z Telefoniką. W tym sezonie wynik będzie lepszy o minimum 35M€ dzięki przedłużeniu głównej umowy sponsorskiej z Fly Emirates. Z kolei Barcelona mimo braku sukcesu w LM, uzyskała 28M€ wzrostu (5%), głównie ze stadionowej puli hospitality i większym wpływom z praw TV do LaLiga (scentralizowanych w kwietniu 2015 przez hiszpański rząd). W przyszłorocznym notowaniu Barça znowu będzie walczyć o pierwsze miejsce, dzięki rosnącym wpływom ze sponsoringu (umowa z Rakuten warta 55M€/sezon).

Dlaczego ci sami bogaci są jeszcze bogatsi?

Odpowiedź jest prozaiczna – gdyż opanowali globalny rynek futbolowy. Pochodzą z pięciu najważniejszych lig Europy: Premier League, LaLiga, Bundesliga, Serie A i Ligue 1 (wyjątki Zenitu St. Petersburg i Benfiki tylko potwierdzają regułę). Mają najlepsze kontrakty telewizyjne, sponsorskie oraz największe przychody ze sprzedaży biletów. Są liderami we wszystkich mediach społecznościowych. Wdarli się na rynek azjatycki i amerykański, otwierają tam biura i parki tematyczne. Zaprowadzili biznesowy ład i porządek, który według ekspertów będzie trwał latami.

Kluby będą te same, zmieniają się tylko liczby. Średni roczny wzrost wpływów 20 najbogatszych klubów świata wynosi 15%, w całej Europie, według danych z ostatniego raportu UEFA, w XXI wieku ten wzrost to 10%. Co nie znaczy, że wewnątrz wielkiej 5 nie ma tąpnięć i negatywnych cykli. AC Milan po raz pierwszy w historii wypadł poza TOP20. AS Roma również się w niej zabrakło. Brak sukcesów na krajowej i europejskiej arenie, niejasne przejęcie przez Chińczyków Milanu i brak sponsora głównego w Romie powoduje, że włoskie kluby muszą zacząć gonić czołówkę.

200M€ wpływów trzeba było wygenerować, żeby w 2017 zmieścić się w czołowej dwudziestce finansowych krezusów Europy (20. na liście Evertonowi zabrakło do tego 800 tysięcy euro). Poprzeczka z roku na rok idzie do góry. W sezonie 2008/09, żeby być w rankingu wystarczyło 100M€ wpływów a w 1997 jedyne 36M€. 20 lat temu AFC Bournemouth z wpływami na poziomie 1,25M€ był 82. na liście najbogatszych klubów na Wyspach. Ubiegły sezon The Cherries zakończyli na… 28. miejscu najbogatszych klubów świata z przychodami rzędu 159M€.

Prawa TV

W Anglii (EPL) i Hiszpanii (LaLiga) sezon 2016/17 był pierwszym, w którym obowiązują nowe kontrakty sprzedaży krajowych praw telewizyjnych operatorom (Sky i BT Sport – Premier League, BeIn i Movistar+ – LaLiga). W sumie za 3-letnią umowę kluby EPL dostaną do czerwca 2019 – aż 5,86 miliarda euro. Te z LaLiga w tym samym okresie otrzymają dwa razy mniej – 2,73 miliarda euro. Do tego trzeba doliczyć wpływy ze sprzedaży globalnych praw TV (okresy 3 lub 5-letnie) oraz kanon przelewany przez UEFA za rozgrywki europejskie (LM i LE). Te gigantyczne sumy sprawiają, że listę najlepiej zarabiających klubów z tytułu ligowych praw TV, otwiera 20 drużyn Premier League, przedzielonych wyłącznie przez FC Barcelonę i Real Madryt. To widać również na liście TOP20 Deloitte, gdzie zadebiutował Southampton. Poza udziałem w Lidze Europy, The Saints na samych prawach telewizyjnych zarobili aż 166,5M€ (79% przychodów). Warto odnotować również 75% wzrost wpływów z TV Leicester City (1/4 finału LM), BVB oraz Napoli – oba 52%.

Ta tendencje nie ulegnie zmianie w najbliższych latach. W lutym poznamy wyniki nowego przetargu na krajowe prawa do EPL w latach 2019-2022. Mówi się o przynajmniej 15% wzroście, co dałoby 6,74MLD€. W przypadku LaLiga, jej szef Javier Tebas mówi o minimum 30-procentowym wzroście, co dałoby 3,55MLD€. W tym sezonie wzrost wpływów z praw TV odczują przede wszystkim kluby Bundesligi. To dzięki nowemu, 4-letniemu (2017-21) kontraktowi ze Sky Deutschland i ARD opiewającemu na 4,64MLD€. Problem i to duży, podupadająca na biznesowej atrakcyjności włoskiej Serie A (od pół roku Lega Calcio nie mogła zamknąć przetargu na krajowe prawa TV 2018-2021), rozwiązało Mediapro. Hiszpański pośrednik pokonał konkurencję Sky/Mediaset i nabył 3-letnie prawa za 1,05MLD€/sezonTym samym – ku uciesze włoskim klubów – wartość praw z poprzedniego okresu (946M€/sezon) została pobita. Z kolei, francuska Ligue 1 za krajowy przetarg na okres (2020-2024) zabierze się dopiero pod koniec tego roku. Obecny jest wart – 2,31MLD€.

Trzeba również pamiętać o nowym kontrakcie UEFA wchodzącym w życie od przyszłego sezonu Ligi Mistrzów, Ligi i Superpucharu Europy (okres 2018-21). Według optymistycznych wyliczeń managementu z Nyonu wpływy mają osiągnąć 3,2 miliarda euro na sezon. Jeśli teraz kluby, które co sezon rozdają karty w rundach finałowych Champions League dostają między 50-55M€ to na koniec sezonu 2018/19 ta suma może wzrosnąć nawet do 100M€.

Działalność komercyjna

O ile w podziale tortu praw telewizyjnych czołowe kluby Bundesligi znacząco ustępują tym z Premier League i LaLiga, to we wpływach z umów sponsoringowych i sprzedaży merchandisingu – są na szczycie. Bayern Monachium jest liderem, BVB – 9, a Schalke 04 – 13. Prymat, mimo rekordowej umowy sponsorskiej z Chevrolet stracił Manchester United i dopóki nie przedłuży aktualnych kontraktów na lepszych warunków, ciężko spodziewać się poprawy w tej kategorii. A konkurencja nie śpi. Real przedłuża w tym sezonie umowę z Fly Emirates (70M€/sezon), a wkrótce zrobi to również z Adidasem (minimum 100M€/sezon). Z kolei Barcelona poza kontraktem z japońskim Rakuten, od rozgrywek 2018/19 będzie mogła liczyć nawet na 150M€/sezon z współpracy z Nike’em (oprócz kontraktu sponsorskiego, przejęcie zarządzania i wpływów FCBStores oraz produktów licencjonowanych).

Największy skok w rankingu Deloitte zaliczył niespodziewanie Inter Mediolan (aż o 136% w porównaniu do sezonu 2015/16). Brak udziału w europejskich pucharach nie przeszkodził w zawarciu nowych, strategicznych umów sponsorskich z nowym właścicielem nerazzurrich – chińskiej grupy Suning. Gigant w branży retail przejął 70% klubu z Mediolanu za 270M€ w czerwcu 2016 i planuje dalsze inwestycje jeśli drużyna wróci do Ligi Mistrzów. Dzięki znowu bardzo dobrej postawie w Champions League (półfinał) 34-procentowy wzrost zaliczyło Atletico Madryt. A w przyszłorocznym notowaniu, mimo braku awansu do fazy pucharowej LM, nie powinno być gorzej. Nowy, 68-tysięczny stadion Wanda Metropolitano oznacza minimum 20-30% więcej przychodów komercyjnych i z dnia meczowego. Do tego dochodzi umowa naming rights z Wanda (10M€/sezon) i przedłużenie kontraktu z głównym sponsorem Plus 500 (15M€/sezon plus bonusy).

Dzień meczowy

Wpływy z tak zwanego matchday i hospitality są ściśle związane z pojemnością stadionu (Camp Nou, Bernabeu), cenami biletów (i składkami socios FCB oraz RM) i liczbą rozegranych meczów w sezonie. Zwłaszcza tych prestiżowych w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. To widać zwłaszcza po skoku Juventusu (32%), Leicester City i Napoli (oba po 27%). Większość, zwłaszcza angielskich klubów, ma jednak problem z utrzymaniem poziomu wpływów z dnia meczowego, nie mówiąc już o wzroście. Problemem jest coraz mniejsza frekwencja na stadionach (Chelsea), tańsze bilety (Everton) oraz coraz lepsza jakościowo oferta TV i OTT. Są oczywiście wyjątki jak Tottenham, który w tym sezonie wyszedł z grupy LM i w dodatku gran na 90-tysięcznym Wembley (w przyszłym sezonie już na swoim nowym 61-tysięcznym stadionie).

Barcelona najprawdopodobniej nie obroni tytułu lidera w tej kategorii po sezonie 2017/18. Frekwencja na Camp Nou z powodu letniego zamachu terrorystycznego i politycznej zawieruchy w Katalonii spadła aż o 20%.

Udostępnij
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać