Liverpool FC. Co znaczy chcieć więcej

Liverpool FC. Co znaczy chcieć więcej

Powrót po 11 latach do finału Ligi Mistrzów to tylko wierzchołek sukcesu sportowej strategii drużyny Kloppa. Liverpool FC to stabilny finansowo projekt oparty o czołowe na europejskim rynku umowy sponsorskie i rekordowe w tym sezonie przychody – ponad pół miliarda euro. Marka „The Reds” wraca na europejskie salony. Przeczytajcie o LFC, o tym co znaczy chcieć więcej…

Początki sukcesu

Październik 2010 roku, para dotychczasowych właścicieli Liverpoolu – Amerykanie Tom Hicks i George Gillett – ugina się pod wpływem decyzji zarządu i sprzedaje ostatecznie klub spółce New England Sports Ventures (NESV) – później przemianowanej na Fenway Sports Group (FSG). Negocjacje towarzyszące transakcji z bagażem 350 milionowego długu nie należały do najłatwiejszych. Hicks i Gillett mimo kiepskiego zarządzania i wątpliwej reputacji sprzeciwiali się sprzedaży klubu. Ówczesny prezes Liverpoolu Martin Broughton znalazł w końcu inwestora, który spełnił wszystkie kryteria wymagane do przejęcia.

Akcje klubu nabyła amerykańska spółka NESV, będąca właścicielem występującej w MLB drużyny Boston Red Sox oraz ekipy startującej w wyścigach NASCAR Roush Fenway Racing. Na jej czele stał finansista John W. Henry wspierany przez biznesmena i producenta telewizyjnego Toma Wernera. Klub w trakcie 8-letnich rządów wspomnianej dwójki Henry-Werner przeszedł metamorfozę finansową.

FSG zapewniło stabilność, a poprzez zbudowanie nowej trybuny Main Stand rozwiązali jeden z największych odziedziczonych problemów. Liverpool FC w ostatnich czterech sezonach notował trzykrotnie zysk netto, w obecnej kampanii ma być podobnie. Prawdziwą rewolucją i strzałem w dziesiątkę było zatrudnienie na stanowisku menedżera drużyny Jurgena Kloppa. A trener w całym – nie tylko tym sportowym – projekcie klubu jest postacią coraz ważniejszą. Żeby nie powiedzieć kluczową.

Do takich wniosków doszli analitycy agencji Standard & Poor’s w sprawie roli trenerów i ich znaczeniu w równowadze klubowej. A co za tym idzie – zdolności kredytowej. Poza etykietą ojców sukcesu lub winnych porażki, trenerzy – zdaniem S&P – są jednym z głównych czynników decydujących o sportowych, ale także biznesowych wynikach.

Od trenera zależy jakim stylem będzie grała drużyna i jakich piłkarzy będzie on do niego potrzebował. To wpływa na liczbę i jakość graczy, których klub kupuje lub sprzedaje. Pomimo ich niekwestionowanego znaczenia, zauważyliśmy, że nowoczesna piłka nożna zmieniła rolę trenera na dwa zasadnicze sposoby: stabilność jego roli w drużynie nie jest już kluczowa dla sukcesu klubu. Liczy się popularność. Przewaga komercyjną, którą wypracowali sobie czołowi trenerzy, może okazać się cennym zasobem finansowym dla ich pracodawców – argumentuje S&P.

Marka LFC – lokalne serce, globalny puls

Punktem wyjścia do rozważań na temat rosnącej mody na Liverpool był wywiad, którego CEO Liverpool FC – Peter Moore udzielił dla magazynu „FC Business”. Liverpoolczyk od urodzenia, ale z przeszłością w międzynarodowych koncernach jak Microsoft, Electronics Arts, Reebok czy Sega, w czerwcu 2017 roku został namaszczony do objęcia stanowiska w klubie przez samych właścicieli. Zastąpił Iana Ayre. Po 38 latach wrócił do Wielkiej Brytanii, po 50 – do samego Liverpoolu. Jego własne doświadczenia jako fana zarówno w pobliżu, jak i z dala od Merseyside, pomogły wykształcić plany na rozwój klubu.

„Mamy lokalne serce z globalnym pulsem” – słowa wypowiedziane przez CEO LFC idealnie wpisują się również w jego życiorys. „Mieszkając 5500 mil od Liverpoolu, chłonąłem każdą informację, wstawałem w sobotę o 4 rano by móc obejrzeć mecz. Takich ludzi jak ja są miliony” – mówi Moore. Wychowany w rodzinie z kilkoma pokoleniami fanów The Reds zawodowe doświadczenie zdobywał za granicą.

Teraz Moore zastanawia się czy dotarcie do finału Ligi Mistrzów pozwoli klubowi dogonić z powrotem europejską elitę, wszak od sukcesu w Stambule minęło już 13 lat. W tym sezonie to Liverpool FC osiągnął najlepsze rezultaty z wszystkich angielskich klubów, pokonując w ćwierćfinale późniejszego mistrza Premier League – Manchester City.

Sportowe wyczyny drużyny Kloppa odbiły się szerokim echem w całej Europie. Efektowny i nieustępliwy styl gry jest swoistym zaproszeniem dla obecnych i potencjalnych partnerów klubu. Moore podkreśla, że klub z Anfield Road ma długoterminową strategię budowania platformy sukcesu z nietuzinkowym menedżerem piłkarskiego świata, posiadającym cechy przywódcze. Ponadto zebrany skład grając widowiskową piłkę tworzy ekscytującą markę, którą potrafią docenić nawet neutralni obserwatorzy.

Odrodzenie Liverpoolu na boisku w kończącym się sezonie było związane ze wzrostem wartości i siły marki rankingu Brand Finance.  Klub o globalnej marce wycenianej na 986 mln euro został uplasowany na 6. pozycji. Wzrost o 21% w stosunku do roku poprzedniego był najwyższym z pierwszej „10” zestawienia. Wskaźnik siły marki osiągnął wartość 92,2 przy samym wzroście o 4%, co dało klubowi najwyższą ocenę zdolności AAA+.

Oprócz rosnącej wartości marki, wzrasta również wycena samego klubu traktowanego jako przedsiębiorstwo. W najnowszym raporcie komórki KPMG z Football Benchmark Liverpool FC został wyceniony na 1,4 mld funtów (1,58 mld euro). 19% wzrost w stosunku do poprzedniego zestawienia pozwolił LFC uplasować się na 8. pozycji rankingu.

Finanse

Prognozowane przychody w kończącym się sezonie 2017/2018 wzrosną o około 150% w porównaniu z kampanią 2010/2011, gdzie wyniosły 184 mln funtów. Klub wielkimi krokami zbliża się do bariery 500 mln funtów, która może zostać osiągnięta w przypadku krajowego i międzynarodowego sukcesu w kolejnych rozgrywkach.  W przypadku wygranej w finale LM z Realem Madryt klub z Anfield Road zarobi premię w wysokości 72,3 mln funtów (82,7 mln euro) wypłacaną przez UEFA. W razie porażki do klubowej kasy trafi 68,4 mln funtów (78,2 mln euro).

Finanse Liverpool FC
Infografika: Futblogger.com

Przedłużenie umowy z Standard Chartered, podpisanie 5-letniego porozumienia z Western Union czy też pozyskanie globalnego sponsora Petro-Canada Lubricants w ramach 3-letniej umowy, pozwoli na wzrost kolejnych blisko 18 mln funtów w skali roku. Już dobre wyniki Liverpoolu w zeszłym sezonie pozwoliły na zawarcie regionalnych umów z egipskim Alexbank (ze względu na świetnie dysponowanego Momo Salaha) oraz chińskim producentem wody – Tibet Water. Druga umowa przynosi wiele kontrowersji, ponieważ aktywiści zarzucają Tibet Water wykorzystywanie zasobów naturalnych Tybetu przy użyciu „brutalnej okupacji wojskowej” prowadzonej przez chiński rząd.

Kampania Liverpool

W sezonie 2016/2017 przychody wyniosły 365 mln funtów (424M€) i wzrosły o 21% w porównaniu do roku poprzedniego. Z samych praw TV w Anglii otrzymał 146,1 mln funtów, co było trzecim wynikiem w lidze po Chelsea i Manchesterze City. W zakończonych właśnie rozgrywkach The Reds zarobili 145,9 mln funtów (166,6M€) ze względu na transmisję jednego spotkania mniej – łącznie 28. Liverpool FC podpisał we wspomnianym okresie 12 partnerstw komercyjnych co pozwoliło odnotować 20-milionowy wzrost do sumy 136 mln funtów z tego typu działalności.

W skład nowych umów zawiązano współpracę m.in. z: Malaysia Airlines, Bet Victor, Konami i Joie. Trzech partnerów przedłużyło umowy. Otwarto również nowe hurtownie i sklepy w Stanach Zjednoczonych, Hong Kongu, Kanadzie i Holandii. W kwestii rozwoju cyfrowego ekosystemu ponownie odnotowano tendencję zwyżkową, tym razem o 5 mln obserwujących w social media. W sumie najważniejsze profile społecznościowe LFC (Facebook, Twitter, Instagram i kanał YouTube – w tej kolejności) obserwuje dziś prawie 51,5 miliona osób (stan na 24 maja 2018) – to 9 pozycja na świecie (tuż za City a przed Juventusem) i 18-procentowy wzrost w stosunku do 2017. Ponadto uruchomione zostały nowe strony internetowe w języku arabskim, francuskim i hiszpańskim, których jest obecnie 8. Natomiast liczba krajów posiadająca oficjalne konta społecznościowe wzrosła do 27, w tym również polski Twitter.

W okresie sprawozdawczym za sezon 2015/2016 ogłoszono dziesięć nowych partnerstw, w tym m.in.: Alcatel, Draftkings, Vixlet, Claymore Wines i Skype, podczas gdy 4 obecnych partnerów odnowiło swoje umowy, co jeszcze bardziej podkreśliło globalny wymiar klubu. Z kolei do wzrostu przychodów w dniu meczu i komercyjnych przyczyniły się sukcesy podczas tournée w Azji i Australii. Liverpool zaznaczył po raz kolejny swoją obecność na globalnych kręgach wygrywając Asia Trophy i International Champions Cup. The Reds uruchomili ponadto oficjalny sklep internetowy na chińskim rynku – JD.com, stając się prekursorem w Europie.

Liverpool podczas okien transferowych obecnej kampanii mógł sobie pozwolić na wzmocnienie drużyny wydając 151,2 mln funtów, płacąc ponad 70 mln funtów za Virgila van Dijka – najdroższego obrońcę świata. Mógł sobie na to pozwolić, ponieważ na transferach wyjściowych z klubu zarobił 152,6 mln funtów. Sam Coutinho kosztował Barcelonę 108 mln funtów plus ewentualne bonusy. Liverpool na przestrzeni ostatnich 2 lat przeprowadził świetne transfery do klubu (Salah, Mane) i z klubu, nie zadłuża się, a same transakcje bilansują się z nawiązką.

Ponadto został wzmocniony środek pola kupionym z Lipska Nabym Keitą za 54 mln funtów. Skład tegorocznego finalisty LM fachowy portal transfermarkt.de wycenia na 493,7 mln funtów (548,5 mln euro). Dla porównania skład Królewskich wyceniany jest na blisko 1 mld euro.

Bardziej globalne partnerstwo niż sponsoring

Pisząc o umowach sponsorskich Liverpoolu nie można pominąć o najbardziej lojalnym partnerstwie w historii Premier League. W 2017 roku duński browar Carlsberg obchodził 25-lecie współpracy z LFC. Aby uczcić tę datę producent wprowadził na rynek unikatowe piwo z limitowanej edycji, wyprodukowane ze specjalnych czerwonych roślin chmielowych, które były nasycone dźwiękami wydawanymi przez fanów.

Stworzenie piwa, które wyrosło dzięki krzykom fanów i glebie pobranej prosto z Anfield, to coś całkowicie wyjątkowego i odzwierciedlającego świeżość umysłów, dzięki którym nasza już tak długo trwająca relacja jest nadal pełna energii” – tak wyjątkową hodowlę komentował Billy Hogan, dyrektor zarządzający i ds. handlowych LFC.

Książkowy storytelling w wykonaniu Carlsberga. Kultowa kreacja, przez większość trwania umowy widniała w centralnym miejscu koszulki, a została zastąpiona dopiero w sezonie 2010/11. W ostatnim roku obowiązywania umowy sponsorskiej browar przelał na klubowe konto 7,45 mln funtów.

Liverpool Carlsberg

Peter Moore zabezpiecza myśli o przyszłości i chce jak najlepiej skomercjalizować sukces sportowy, twierdząc przy tym: „Prowadzimy przez cały czas rozmowy ze wszystkimi naszymi partnerami, bez względu na to, jak długo jeszcze obowiązują umowy. Rozmawiamy z firmami o tym jak połączyć wspólnie cele ich marek z naszymi celami w długoterminowej perspektywie. Mogę być tylko dumny z tego, gdzie jest dzisiaj Liverpool i to co oznacza dla ich marek”.

Do przychodów komercyjnych Manchesteru United czy City wciąż liverpoolczykom daleko, ale mogą zacząć porównywać się do umów londyńskich klubów: Chelsea i Arsenalu. Tottenham z kolei musi cały czas pracować nad swoim portfolio sponsorów.

Przychody komercyjne Wielka Brytania

CEO z miasta Beatlesów wierzy, że sukces sportowy może napędzić rozwój biznesowy klubu. Najlepszym przykładem jest najnowszy komunikat klubu o przedłużeniu umowy z bankiem Standard Chartered na kolejne 4 lata do kampanii 2022/2023 włącznie. Kontrakt, który wejdzie w życie z początkiem sezonu 2019/2020 jest wart 160 mln funtów, czyli 40 mln funtów rocznie. Umowa sponsoringowa stawia ją na równi z dealami Arsenalu i Chelsea.

The Gunners kilka tygodni temu prolongowali 5-letnie porozumienie z arabskimi liniami lotniczymi Emirates, o wartości ponad 200 mln funtów. Do tego trzeba doliczyć blisko 3 mln funtów z tytułu naming rights stadionu. Podobnie The Blues, którzy zawiązali kooperację z japońskim producentem opon Yokohama Rubber na kwotę 200 mln funtów w ciągu 5 lat. Najwyższym kontraktem sponsoringowym na koszulkach, niezmiennie od 2014 roku, pozostaje umowa Manchesteru United z marką Chevrolet, własnością koncernu motoryzacyjnego General Motors. Transakcja, której wartość wzrasta co sezon o 2,1% została wyceniona średnio na 53 mln funtów rocznie.

W ramach projektu LFC World – interaktywnego doświadczenia fanów – warto wspomnieć o inicjatywie głównego sponsora Liverpool. Standard Chartered dotarł do 140 tys. fanów The Reds, dzięki której aktywność sponsoringowa była widoczna w 7 miejscach na świecie takich jak: Hongkong, Singapur, Kuala Lumpur, Szanghaj, Mumbaj, Dżakarta oraz Dubaj. Ponadto bank od początku trwania umowy z Liverpoolem dotarł do 37 mln osób na klubowych platformach społecznościowych.

Umowa z amerykańskim dostawcą sprzętu – New Balance, będącym naturalnym następcą wchłoniętej marki Warrior Sports, jest warta 30 mln funtów rocznie. W przypadku mistrzostwa Premier League i czempionatu w Lidze Mistrzów może wzrosnąć nawet do 50 mln funtów. Zmienne zależne od sukcesów potrafią znacząco podnieść przychody ze sponsoringu. Lojalne partnerstwo brytyjskiego banku Standard Chartered będzie wyższe o 10 mln funtów w porównaniu z poprzednim kontraktem, natomiast zostało podwojone w stosunku do pierwotnej umowy z 2010 roku.

Pierwsza w historii umowa ze sponsorem rękawów Western Union to kolejne 5 mln funtów do klubowego budżetu. Brytyjski bukmacher Bet Victor zobowiązał się z kolei do wypłaty 8 mln funtów przez trzy sezony, począwszy od 2016/2017, w ramach umieszczenia logotypu na treningowych strojach Liverpoolu. Poprzedni tego typu kontrakt z przewoźnikiem lotniczym Garuda Indonesia, obowiązywał przez 2 lata. Indonezyjczycy zobligowali się płacić kwotę w około 6 mln funtów rocznie.

Anfield Road

Obecnie każdy ze znaczących klubów Premier League dąży do maksymalizowania źródeł przychodów i jak największego drenażu kieszeni kibiców. Od sezonu 2015/16 na legendarnym Anfield Road mogło zasiąść blisko 54 tys. kibiców. Po wielu latach dyskusji i przygotowywania studium wykonalności podjęto decyzję o powiększeniu trybuny Main Stand o dodatkowe 8,5 tys. miejsc. Dla przeciętnego kibica trafiła lwia część z puli biletów.

Jednak to zwiększona sprzedaż pakietów hospitality pozwoliła wygenerować przychód, który oscyluje wokół 1 mln funtów na mecz. Koszt przebudowy wyniósł 114 mln funtów. Średnia frekwencja wzrosła z 44,5 tys. do ponad 53 tys. a przychody z dnia meczu zwiększyły się o 12 mln funtów w skali sezonu. Aby sprostać współczesnym wymaganiom infrastrukturalnym w przyszłości może nastąpić kolejna rozbudowa do 60 tys. miejsc.

Dla CEO Liverpoolu równie ważne do generowania przychodu w dniu meczu jest napędzenie koniunktury w pozostałe dni, aby każdy z nich był świętem dla fanów. „Stadiony są bardzo istotne z punktu widzenia fana lokalnego i globalnego, dlatego nadal będziemy inwestować w Anfield Road. Mamy zamiar ułatwić wizyty osobom odwiedzającym obiekt i sprawić by były jeszcze bardziej wyjątkowe, niż są obecnie” – komentuje Moore.

„Przychody są bardzo ważne, lecz nadal będziemy modernizować Anfield w nadchodzących miesiącach i latach” – tłumaczy Moore. Kibice chcą uczestniczyć nie tylko w wydarzeniach piłkarskich, do których obiekt został stworzony, ale również w eventach pozasportowych. Moore znalazł również sposób na wykorzystywanie potencjału stadionu. Klub zamierza organizować koncerty i inne zawody sportowe jak robią to pozostałe kluby Premier League. Kibic myślący o Liverpoolu i jego związku z muzyką, skąd wywodzą się The Beatles – to może mieć sens w dłuższej perspektywie czasu.

Specjalna murawa Desso GrassMaster, położona na początku sezonu, pozwoli na jej wykorzystanie przy większej ilości gier i pozostałych wydarzeń niepiłkarskich z powodu trwałości. Właściciele klubu z Fenway Sports Group zainwestują również 50 mln funtów w przebudowę Akademii Kirkby, przekształcając ją w supernowoczesny ośrodek szkoleniowy mogący obsłużyć kadrę młodzieżową i pierwszą drużynę. Kończący się sezon jest ostatnim, gdzie stacjonowali w Melwood, nieprzerwanie od lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Fani

Dla Moore’a nie może być cenniejszego trofeum niż zdobycie Ligi Mistrzów, choć pojawiają się głosy, że mistrzostwo Premier League jest równie ważne.

Jesteśmy dumni z naszego dziedzictwa, naszych pięciu europejskich pucharów, jednak od ostatniego minęło już 13 lat. Potrzebujemy, by nasze sukcesy było dopasowane do finansowej stabilności i wydajności na boisku. Dotarcie do finału w Kijowie mocno nas scementuje w miejscu, którym jesteśmy. Podczas rozmów z partnerami i reklamodawcami dowiadujemy się, że to bardzo istotne, podobnie dla dumnych mieszkańców Liverpoolu i klubowych fanów na całym świecie – mówi Peter Moore, CEO Liverpoolu FC.

Moore podkreśla, że trafił na niesamowicie utalentowany zespół ludzi, którzy są emocjonalnie związani z klubem, mają pasję by prowadzić go na przód w mieniu milionów fanów na całym świecie. Po latach pracy w Stanach Zjednoczonych Moore stwierdził: „To co ze sobą przynoszę jest inne, ale nie lepsze”. Pracując w Dolinie Krzemowej zdobył doświadczenie w budowaniu platform technologicznych i interakcji z fanami. Zrozumiał, że to co dotychczas tworzył jest niemal identyczne z tym, co potrzebuje zrobić w Liverpoolu.

Angażowanie się w sprawy fanów na całym świecie, codzienna praca nad tym ma sprawić, by poczuli się częścią rodziny – cel, który przyświeca klubowi z Merseyside. Otwarcie drzwi na kibiców i wspólne podejmowanie decyzji – to czego potrzebuje klub, który chce uniknąć poczucia elitarności i mentalności zamkniętych drzwi. Klub zwiększył również swoje zaangażowanie w sprawy lokalnej społeczności. Uruchomiono nowy program wsparcia mieszkańców dzielnicy Anfield i okolic. Program „Red Neighbours” ruszył w styczniu 2017 roku i oferuje wiele udogodnień dla mieszkańców dzielnicy, w tym darmowe bilety na mecze dla ponad 1100 dzieci i młodzieży szkolnej. Promuje również zorganizowaną aktywność fizyczną dla seniorów oraz wsparcie mające na celu zwalczanie głodu i ubóstwa wśród miejscowych rodzin.

Big data

W międzyczasie Moore nadzorował strategiczną inwestycję w nową platformę technologiczną, aby lepiej zrozumieć i zaangażować międzynarodową bazę fanów. Jest ona aktualnie szacowana na liczbę 771 mln ludzi i widownię telewizyjną rzędu 440 mln. „Inwestujemy w ten obszar, aby dalej ulepszać naszą cyfrową platformę. Klubowa baza fanów pokazuje, że poza obserwującymi w wymiarze lokalnym, krajowym czy irlandzkim są to w dużej mierze rynki USA, Chin, Skandynawii, Azji oraz coraz więcej Europy Wschodniej” – tłumaczy Moore.

Przedstawione liczby ciekawie mają się do legendarnej wartości 659 mln fanów, którą Manchester United często przywołuje. Badanie zostało przeprowadzone w 2012 roku przez światowego lidera badawczego firmę Kantar.

Z kolei agencja Nielsen na zlecenie włoskiej „La Gazzetta dello Sport” przeprowadziła research przed ćwierćfinałem Ligi Mistrzów na temat potencjału fanów klubów uczestniczących w rozgrywkach. Według metodyki nie są to fani w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz sympatycy, ponieważ mówimy o osobach z 45 krajów  o różnych szerokości geograficznych, którzy śledzą poczynania drużyn w social media lub telewizji. W wyniku badania stwierdzono, że Liverpool może pochwalić się liczbą 131 mln fanów.

Zdobyta wiedza w Electronic Arts i Microsoft we współpracy z Xbox procentuje w Liverpoolu, ponieważ interakcje z fanami są bardzo podobne. Chcemy w dalszym ciągu kontynuować zaangażowanie z naszymi fanami, wchodząc z nimi w interakcje, także te komercyjne. Jeśli tego nie zrobimy – zostaniemy w tyle – argumentuje Peter Moore.

Marketing Liverpool FC

„We Are Liverpool. This Means More” – globalna kampania przygotowana przez agencję Octagon odniosła sukces. W myśl opracowanej koncepcji miała dotrzeć nie tylko do serca lokalnej społeczności Liverpoolu, ale przede wszystkim do globalnego fana oraz partnerów, tych obecnych i przyszłych. Podczas konferencji #LeadersWeek, zorganizowanej w Nowy Jorku przez Leaders Business, Peter Moore wygłosił swoją prelekcję na temat kampanii. Dowiedzieliśmy się, że blisko 2-minutowy film wygenerował 22,4 mln interakcji w social media i sieci. Łączny czas filmu, który został odtworzony to 5 lat. Video tylko na anglojęzycznym profilu na Twitterze wygenerowało blisko 1,5 mln wyświetleń. CEO Liverpoolu powiedział, że stworzenie takiego contentu ma na celu dostarczenie unikalnych wartości dla fanów Liverpoolu, a także zdobycie wiedzy na ich temat oraz z jakich treści korzystają.

Globalny wpływ i ślad tego klubu na serca setek milionów widzów jest niesamowity. Doświadczyłem tego również w grach video (podczas pracy w Electronic Arts), gdzie wszystko wydawało się być zupełnie inne, a w rzeczywistości było bardzo podobne. Wyjątkowa baza fanów wydawała ogromne sumy, spędzała dziesiątki godzin i inwestowała własne pieniądze, aby stać się częścią tego doświadczenia – tłumaczy Moore.

Klopp w aranżacji storytellingu wypowiada się o klubie, stadionie, ulicach, historii w kontekście pierwszej osoby. Przedkłada unikalne atrybuty klubu, popiera idę „This means more” – to znaczy więcej.

Komentując zmianę podejścia marketingowego klubu Billy Hogan powiedział: „Przygotowana kampania oznacza, że chcemy być częścią tego wspaniałego projektu – naszej dumy, dziedzictwa i historii, tworzących unikalne DNA, które definiuje Liverpool Football Club i czyni nas tym, czym jesteśmy dzisiaj.”

Jedną z najlepszych rzeczy w klubie jest jego globalny zasięg. Doświadczyłem tego zeszłego lata po moim przybyciu, gdy zobaczyłem 70 000 fanów w Sydney dopingujących Jamiego Carraghera i Stevena Gerrarda, gdzie kopali piłkę z pierwszym zespołem. W przygotowaniach przed sezonem rozegraliśmy wielkie mecze w Hong Kongu, Monachium, Dublinie i Berlinie – mówi Peter Moore.

Liverpool chce więcej. Na boisku, w klubowej gablocie, mediach społecznościowych i przychodach. Po ponad dekadzie trudnych zmian własnościowych, braku sukcesów i modernizacji stadionu The Reds osiągnęli wreszcie stabilizację – na każdej płaszczyźnie nowoczesnego globalnego klubu – sportowej i biznesowej. Ale kiedy jesteś coraz bliżej szczytu, głód jest coraz większy. They are Liverpool, this means more

Łukasz BączekManagement & Marketing Specialist w firmie Intelly

E-mail: lukasbaczek@gmail.com

Udostępnij
  • 13
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać