Hiszpania bez Katalonii, LaLiga bez FC Barcelony?

Hiszpania bez Katalonii, LaLiga bez FC Barcelony?

FC Barcelona z Bartomeu i resztą zarządu klubu na czele są za dalszą grą w hiszpańskiej LaLiga i Lidze Mistrzów. To opcja numer 1 i w zasadzie jedyna opcja – biznesowa, historyczna i logiczna. Bez względu na unilateralną deklarację o niepodległości Katalonii jaką 27 października ogłosił kataloński parlament. Także bez względu na ultrahipotetyczny i ekstremalnie nierealny scenariusz, w którym Katalonia jako niepodległa republika uzyskuje uznanie Unii Europejskiej, a Katalońska Federacja Piłkarska – FIFA i UEFA. LaLiga i tylko LaLiga. W mrzonkę o Liga Catalana z Barcą, w grę z Sabadell, Reus i L’Hospitalet oraz lipcowe boje w rundach wstępnych Ligi Mistrzów nie wierzy nikt. I nikt nie widzi w niej Messiego. Szanse na to są jeszcze mniejsze niż na legalną separację Katalonii.

Załóżmy jednak, ze Katalonia rzeczywiście odrywa się od Hiszpanii, a Katalońska Federacja Piłki Nożnej zostaje wyrzucona z tej hiszpańskiej (RFEF) i wszystkich rozgrywek, które organizuje. Jakie rozwiązania musiałby przeanalizować zarząd Barcy?

La Liga

LaLiga bez FC Barcelona

Żeby Barca i reszta niepodległych katalońskich klubów mogły dalej grać w hiszpańskich rozgrywkach, Katalonia musiałby uzyskać wyjątkowy status Andorry, której kluby sportowe biorą w nich udział. Do tego potrzebna jest jednak modyfikacja konkretnego artykułu w Prawie Sportu (Ley del Deporte) i jego późniejsza aprobata przez…hiszpański parlament.

Biorąc pod uwagę polityczną, społeczną i emocjonalną przepaść jaka wytworzyłaby się między Hiszpanią (i jej prawicowym rządem) a Katalonią oraz antykatalońską nagonkę w mediach, zmiana prawa byłaby bardzo mało prawdopodobna.

Co innego interes LaLiga i jej pozostałych 41 klubów-akcjonariuszy. Bez FC Barcelony, Espanyolu i Girony FC wpływy z praw TV i kontraktów sponsorskich skurczyłby się co najmniej o 25%. Z samych praw telewizyjnych kluby otrzymałby rocznie 420M€ mniej (biorąc pod uwagę że utrzymałyby się aktualne stawki wartości rynkowej LaLiga). Nawet jeśli szef hiszpańskiej ligi Javier Tebas, o mocno prawicowych poglądach, publicznie upiera się, że Barcelona i reszta katalońskich klubów (Espanyol, Girona FC oraz drugoligowe Nastic Tarragona, Reus i rezerwy Barcelony) w razie independencii i separacji katalońskiej federacji od the hiszpańskiej, szans na grę w LaLiga mieć żadnych nie będą.

„Nie mogę oszukiwać ludzi. Nie mogę oszukiwać operatorów telewizyjnych z Turcji, Singapuru czy Indii, z którymi musieliśmy zawiesić na 15 dni przetargi na sprzedaż praw do LaLigi. Ligi zawodowe w Hiszpanii mają swoje źródło w Prawie Sportu. Są związkami Prawa Publicznego. Na jego podstawie państwo oddelegowuje sport zawodowy ligom w formie uprawnień i obowiązków. Nie można tego zmienić z dnia na dzień. Musimy szanować prawny porządek” – przyznał podczas madryckiego szczytu World Football Summit Javier Tebas.

To jednak tylko teoria. Z czysto biznesowego punktu wiedzenia ani w interesie Realu Madryt, ani Atletico ani Almerii czy Rayo leży granie w lidze bez Barcy. Nie mówiąc już o brandzie El Clásico, który oglądalnością co roku bije na głowę Super Bowl. LaLiga bez Barcelony sportowo i biznesowo spadłaby automatycznie do poziomu Bundesligi. Rozgrywki trzeba byłoby zredukować do 18 klubów i rozpocząć renegocjacje umów ze światowymi operatorami TV.

Ligue 1

LaLiga bez FC BarcelonaJeśli nie LaLiga i nie Liga Catalana, to co innego? Jedynym sensownym rozwiązaniem z perspektywy sportowej, biznesowej, geograficznej i logistycznej jest francuska Ligue 1. Prezes Katalońskiego Komitetu Olimpijskiego Gerard Esteva twierdzi, że „w niepodległej Katalonii, Barca miałaby to szczęście i przywilej że mogłaby sobie wybrać ligę, w której chciałaby grać”.

Powołuje się przy tym na casus miasta-państwa Monako, którego klub AS Monaco gra we francuskiej Ligue 1. Błąd. To nie Barca, ale profesjonalne ligi – Hiszpanii czy Francji musiałby wyrazić zainteresowanie, znaleźć poparcie wśród reszty graczy i ostatecznie zmienić  zagmatwane statuty.

AS Monaco należy do historycznych założycieli Ligue 1 i brało w niej udział od pierwszego sezonu – 1932/1933. Barcę trzeba byłoby adoptować tworząc dla niej wyjątek, specjalne warunki i ramy prawno-administracyjne. Każdy nowy członek francuskich rozgrywek zgodnie z regulaminem musi rozpoczynać je od najniższego szczebla. Biznesowo (sponsoring+prawa TV) dla calej Ligue 1 zysk byłby gigantyczny, ale związku socjo-kulturowego, historycznego i językowego nie ma tu żadnego…

Poza tym, Ligue 1 byłaby realną alternatywą dla Barcy tylko w przypadku uzyskania pełnoprawnej niepodległości, uznanej przez Francję (której naturalnie nie zależy na konflikcie z Hiszpanią/UE) nie mówiąc już o opinii UEFA, której członkiem i to bardzo kluczowym jest Hiszpania oraz jej kluby.

Moje przewidywania? Hiszpański rząd zlikwiduje katalońską autonomię, postawi przed sądem separatystyczny Govern i tak zaprowadzi prawny oraz polityczny prządek (już zrobił pierwszy rok ogłaszając samorządowe wybory w Katalonii 21 grudnia). Łatwo i szybko okiełznać 2,5 miliona independentistas nie będzie, ale moim zdaniem Barca skończy obecny sezon w LaLiga. Następne również w niej rozpocznie. Calma.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać

  • Laura Hernando

    Hola Me llamo