Imperium Gerarda Pique

Imperium Gerarda Pique

Kochasz go, albo nienawidzisz. Jesteś albo #TeamPique, albo #AgainstPique. W Pique nie ma szarości, jest obraz człowieka pełnego fascynujących kontrastów. Bo jak inaczej powiedzieć o piłkarzu, który na przekór stereotypom, przed 30-stką zainwestował 15M€ w 10 własnych biznesów. Od gier wideo po własny turniej e-sportu. Zapraszam do imperium Gerarda Pique, przyszłego prezesa Barçy.

Don Amador

Nie miał wyjścia. Musiał zrobić karierę. Na boisku i w biznesie. Gerard miał to zapisane w genach. W rodzinnych papierach. Dziadek ze strony mamy – Don Amador Bernabeu był wieloletnim działaczem (jak ja nie lubię tego PRL-owskiego określenia, ale lepszego chyba nie ma…) zarówno w FC Barcelonie jak i hiszpańskiej federacji RFEF. Bernabeu (zbieżność nazwisk z mitem Realu Madryt, Don Santiago – przypadkowa) był również biznesmenem. Z sukcesem. Zainwestował w nieruchomości, oraz otworzył rodzinny biznes poświęcony sprzedaży materiałów budowlanych dużym projektom w Katalonii. W 2015 roku firma miała 17 milionów euro obrotu i 900.000€ zysku netto.

To właśnie dziadek Amador zrobił z Gerarda soci Barçy zaraz po jego narodzinach w 1987 roku. Od zawsze łączyła ich specjalna więź. Pierwsza wizyta na Camp Nou, pierwszy piłkarski komplet Blaugrany. Pierwszy bakcyl do futbolu, biznesu i… władzy. Dziś firmę Amadora prowadzi ojciec Gerarda – adwokat Joan Pique. Mama stopera Barcelony, Montserrat Bernabeu jest dyrektorem Oddziału Udarowego w Instytucie Guttmanna – szpitalu neurorehabilitacyjnego w Barcelonie. Wykształceni, oczytani rodzice. Barcelońska wyższa klasa. Gerard miał w domu warunki i wzory do zrobienia kariery adwokackiej lub medycznej. Zamiast kodeksów czy fartucha, wybrał korki i krótkie spodenki.

Kontrasty

Pique poznałem w sierpniu 2008. W strefie mieszanej Camp Nou po wygranym 4:0 meczu z Wisłą Kraków w eliminacjach Ligi Mistrzów. Nikt go wtedy ani za bardzo nie znał, ani nie zatrzymywał z prośbą o rozmowę, ewentualnie autograf. Spróbowałem. Bardzo pewny siebie, otwarty, życzliwy. Płynnym angielskim opowiedział o meczu i Kuszczaku, koledze z Manchesteru United, w którym spędził 4 lata. Na Wyspy wyjechał jako 16-letni szczyl. Trafił do domu rodziny zastępczej Lindy i Tony’ego. Poznał język, kraj, kulturę, Fergusona i szatnię wielkiego klubu. Ale przede wszystkim zmężniał. Wtedy, latem 2008, ani ja, ani nikt z dziennikarzy, kibiców Barçy, i chyba nawet sam Gerard, nie przypuszczał, że następne 10 lat w życiu Pique to będzie podróż na szczyt. Szczyt piłkarski, prywatny i biznesowy .

Doceniasz go za grę, inteligencję, ironię, nieszablonowość. Za prawdziwość. Albo krytykujesz – za wypowiedzi, prowokacje, tweety, brak szacunku i klasy. Za tę jego niewyparzoną gębę. Pique idzie pod prąd, swoją drogą. Bo jak twierdzi: „Zawsze osiąga cel, który sobie wyznacza”. Jest dla mnie postacią wielkich kontrastów. Z jednej strony syn katalońskiej inteligencji, a skończona tylko 1 klasa liceum ogólnokształcącego. Z drugiej strony iloraz inteligencji na poziomie 145 (zdaniem ojca Joana – 170), a mistrzostwo świata fetował opluwaniem działacza reprezentacji Hiszpanii. Mówi, że „Katalonia jest jak 18-letni syn, który chce opuścić hiszpański dom”, ale z dumą rozegrał w kadrze tego hiszpańskiego domu prawie 100, bardzo dobrych meczów. Domaga się – i słusznie – dialogu między Hiszpanią a separatystyczną częścią Katalonii, ale na pytanie czy oglądał przemówienie króla Filipa VI w tej sprawie, groteskowo ripostuje, że akurat „grał w karty”.

Od 3 lat znosi gwizdy i wyzwiska Hiszpanów na każdym zgrupowaniu i meczu La Roja. Ale nie ma problemu, żeby swojemu 3-letniemu synowi koszulkę La Roja założyć. W 2014 roku stwierdził, że „polityka nigdy nie powinna być łączona ze sportem”, po czym otwarcie opowiedział się za nielegalnym i upolitycznionym referendum w Katalonii. Prowadzi medialne potyczki z Sergio Ramosem, po czym chce z nim inwestować w platformę społecznościową piłkarzy „Power to the Players”. Nie znosi lżenia pseudokibiców Espanyolu pod adresem swojej żony i dziecka, ale celowo wysyła Espanyol na przedmieścia Barcelony.

Entrepreneur

Pique jest albo biały, albo czarny. Nigdy szary. I nawet jeśli wciąż celowo wznieca medialne pożary, bawiąc się zapałkami prowokacji, to brnie do przodu. Nie zachłysta się statusem celebryty i związkiem z Shakirą. Od kiedy w wieku 24 lat założył swoją pierwszą firmę, nie przestał się rozwijać. Próbować, rekrutować, kombinować. I przede wszystkim inwestować. 15,3M€  w ostatnich 7 latach. Energia i bystrość umysłu. Nie zastanawia się, co robić z wolnym czasem od poniedziałku do piątku po 3 godzinach treningu. Wolny czas inwestuje w korepetycje z ekonomii z profesorem z barcelońskiej szkoły biznesu ESADE

Zamiast snuć się po bostońskich centrach handlowych w czasie tournee z Shakirą, wpłacił 10 tysięcy dolarów i zapisał się na kurs „The Business of Entertainment, Media and Sports” na HarvardzieNie ściska godzinami pada od Playstation. Kręci go godzinna wideokonferencja ze znajomymi  – Markiem Zuckerbergiem i braćmi Hed (twórcy gry Angry Birds). Kiedy we wrześniu 2017, podczas zgrupowania przez meczem ze Sportingiem Portugal, jego koledzy z klubu spędzali wolny czas w smartfonie lub na Netflixie, Pique robił prezentację z globalnej ekspansji Barçy dla 180 studentów Uniwersytetu Harvarda.

Poker Face

Czasami wydaję się, że Pique piłkarzem jest mimochodem. W wolnej chwili. Ma tak wiele i tak różne hobby, że ciężko go zaszufladkować. A przy tym oddaje się swoim pasjom bez reszty, chce być w nich możliwie najlepszy. Gen sportowca elity. Weźmy na przykład poker. Złapał bakcyla kilka lat temu. Turnieje w Stanach Zjednoczonych, przebrnięte rundy, kilkanaście tysięcy dolarów przegranych i kilkadziesiąt tysięcy – wygranych.

Poker? To liczby. Matematyka plus rywalizacja. Pasjonują mnie prawdopodobieństwa. Ludzie mylą się co do pokera, ma złą sławę. To nie są zakłady bukmacherskie, ruletka czy kasyno. To gra w karty. Czy są tu dziwne typy w okularach przeciwsłonecznych i bejsbolówkach? Tak. Jak programiści, których zatrudniam w mojej firmie. Dla wielu osób są dziwakami. A oni mają dar w swojej specjalizacji. Żyją w swoim świecie, zgoda, ale ja się ich tym światem interesuję – mówi Pique w rozmowie z magazynem „Panenka” w grudniu 2016.

Pique tak pochłonęły prawdopodobieństwa liczb, że w sierpniu 2017 podczas Mistrzostw Pokerstars w Barcelonie (66-osobowy turniej z wpisowym 25.000€) zgarnął 130 tysięcy euro za V miejsce. To niewiele mniej niż dochód netto ze wszystkich 10 biznesów za 2016 rok.

Pique Poker

Imperium

Pierwszy firmę (Kerad Games) Pique założył 7 lat temu. W ostatni projekt biznesowy, a konkretnie nowy format tenisowego Pucharu Davisa, wszedł 2 tygodnie temu. Katalończyk według dziennika „El Español” ma ulokowane 8,2M€ w firmach jako inwestycje długoterminowe, 1,4M€ w firmach nastawionych na szybki zysk i aż 5,7M€ w funduszach inwestycyjnych oraz innych produktach finansowych.

Nigdy nie inwestuj w biznesy, których nie znasz, lub nie rozumiesz. Ale idź na całość, jeśli jesteś przekonany o rentowności. W czasach kiedy banki nie dają kredytów, ludzie z pomysłami pukają do drzwi piłkarzy, bo na szczęście, zarabiamy ogromne pensje. Jestem przedsiębiorcą, ale uważam w to, co inwestuję – mówi Pique w rozmowie z „El Pais”

10 aktualnych biznesów 31-letniego Pique ma bardzo szerokie spektrum. Od inwestycji w nowe technologie, innowację, e-sport przez finanse, nieruchomości, po ekologiczną wołowinę na hamburgery, napoje izotoniczne i okulary przeciwsłoneczne. Ta ostatnia firma – Kypers Eyewear – formalnie należąca do taty Joana, już uzyskała prawa licencyjne Barçy, Valencii CF i hiszpańskiej federacji RFEF.

Th new @kypers_eyewear is really cool!

A post shared by Gerard Piqué (@3gerardpique) on

Żaden z biznesów Pique nie jest (na razie) na tyle dochodowy, żeby mógł on skończyć karierę piłkarską. Po przedłużeniu umowy z FC Barceloną do 2022 roku, stoper Katalończyków zarabia 9M€ netto plus bonusy. Według hiszpańskiego Registro Mercantil, dochody finansowe Pique niezwiązane z Barçą w 2016 roku wyniosły:

  • 349.000€ w dywidendach ze spółek, w których ma udziały (prawie 3 razy więcej niż w 2015)
  • 203.000€ przychody z funduszy inwestycyjnych i innych produktów finansowych
  • 145.000€ zysk netto (po odliczeniu 116.000€ podatku od spółek – 30%)

145 tysięcy euro netto zysku z imperium biznesowego Pique w starciu z.. 9M€ netto z piłkarskiej pensji (plus dochody ze sprzedaży praw do wizerunku). Przepaść. Ale wystarczy spojrzeć na wyniki z roku 2015. Wtedy spółki Pique przyniosły mu 17.478 tysięcy straty netto. Dlatego plany piłkarza są długofalowe. Imperium – zarządzane razem z ojcem i bratem – ma rosnąć i być coraz bardziej rentowne z roku na rok. Pique przygląda się trendom, inwestuje w negocios, które są osią cyfrowej transformacji. Poza tym, tak mocno dywersyfikuje swoje portfolio, tak trafnie zatrudnia czołowych katalońskich menedżerów, że w końcu zarobi swój pierwszy milion.

Biznesy Pique
Infografika: Futblogger.com; Dane: Palco23

Finanse

Za inwestycje, w kilkanaście nieruchomości Pique, odpowiada spółka Kerad Holding. Za prawa do wizerunku (umowy sponsorskie) spółka Kerad Project. Nic nadzwyczajnego. Taką strukturę spółek ma większość zawodowych piłkarzy średniej i wysokiej klasy. Pique odważną decyzję i jak się później okazało – inteligentną, podjął wiosną 2013. Założył spółkę pod nazwą Kerad 3 (nawiązanie do imienia i numeru z koszulki FCB), która z kolei otworzyła, popularny w ostatnich latach w Europie Zachodniej, fundusz inwestycyjny typu SICAV

Pique ma w funduszu (zarządzany przez szwajcarski bank UBS) prawie 87% akcji, reszta należy do wymaganych minimum 100 akcjonariuszy. SICAVy są łakomym kąskiem dla majętnych inwersorów, bo podatek odprowadzany od spółki wynosi tylko 1% (zamiast 30%). Na razie jednak Pique wybrał opcję konserwatywnych decyzji inwestycyjnych (mimo partycypacji w rynkowym funduszu nr 1 – Black Rock International). W 2017 roku Kerad 3 osiągnął prawie 14M€ zasobów finansowych. Piłkarz zarobił 100 tysięcy euro.

Golden Manager

Podłoga wyłożona sztuczną trawą, pufy w kształcie piłki, futbolówki rozstawione po korytarzach oraz konsole czekające na graczy FIFA. Do tego pokoje o nazwie: Camp Nou, Bernabeu, Old Trafford czy La Bombonera i pracownicy poruszający się po biurze hoverboardami. Brzmi jak mokry sen każdego startupowca z futbolową pasją. To siedziba pierwszej firmy – Kerad Games – założonej w 2011 przez 24-letniego wówczas Gerarda Pique. Taki trochę Silicon Valley po katalońsku, mieszczący się w Sant Joan Despi. Kilka minut drogi autem od centrum treningowego Barçy – Ciutat Esportiva Joan Gamper. Kerad Games zajmuje drugie piętro budynku, w którym mieści się również farmaceutyczny gigant z Leverkusen – Bayer.

Kerad Games Pique

W Kerad Games Pique zatrudnia dziś ponad 40 osób. A wszystko zaczęło się od ogłoszenia piłkarza na Facebooku: „Przyjaciele! Wiecie, że założyłem firmę rozwijająca gry wideo o nazwie Kerad Games? Potrzebujemy Game designers, Q&A, Scrum Masters, i programistów. Jeśli chcesz wnieść talent i entuzjazm, wyślij mi swoje CV”. Odpowiedziało tysiące osób. Zatrudniono 20. Każdy chciał pracować w firmie mistrza świata, zwycięzcy Ligi Mistrzów i LaLiga. Każdy chciał kontynuować młodzieńczą miłość do futbolowego menedżera.

Golden Manager, symulator sportowego i finansowego zarządzania klubem piłkarskim zadebiutował na rynku w połowie 2013. Początkowo był dostępny tylko w wersji na PC. Charakterystyką do złudzenia przypominał hiszpański odpowiednik Championship Managera – PC Fútbol. Młody Pique – jak my wszyscy – spędzał godziny nad komputerem, kontrolując wirtualny świat wielkiej piłki. PC Fútbol to był fenomen lat 90. w Hiszpanii. Reklamowany przez Michaela Robinsona – reprezentanta Irlandii, byłego piłkarza City, Liverpoolu i Osasuny, a dziś komentatora meczów LaLiga w stacji Movistar oraz twórcy kultowej już serii reportaży sportowych – „Informe Robinson„.

PC Futbol

Tak zrodziła się pasja. Marzenia o własnej grze i biznesie. Wersja PC Golden Managera w dwa lata zgromadziła 5 milionów użytkowników. W połowie 2013 przyszedł czas na wersję mobilną dostępną w Apple Store i Google Play. Pique zainwestował w Kerad Games w ciągu 6 lat prawie 2 miliony euro. Model biznesowy gry polega na oferowaniu użytkownikom tak zwanych ingots w cenie od 0,99€ do 59,99€. Wirtualne pieniądze (kupowane przez 3-5% graczy) pozwalają na przyspieszenie transferów piłkarzy, poprawę gry drużyny i ostatecznie – większe szanse na trofea. Aplikacja jest darmowa i oferuje 3 rodzaje mistrzostw – Champions League, Challenge League i Kerad Tourney. Każdy z turniejów trwa średnio 3 tygodnie, a pojedyncze mecze – 6 minut. Dzięki wersji mobilnej gracze mogą śledzić przebieg meczów i rozgrywek w swoich smartfonach.

Mocną stroną Golden Managera są umowy, które podpisał Pique w celu zbliżenia wirtualnej gry do rzeczywistości. Dzięki kontraktowi z FifPro (światowym stowarzyszeniu zawodowych piłkarzy) aplikacja dysponuje licencją na wykorzystywanie wizerunku 90% piłkarzy z największych ligi Europy. Ponadto umożliwia graczom negocjowanie wirtualnych umów sponsorskich z Nike’em lub Coca-Colą. Debiut w Apple Storze w 16 językach wywindował Golden Managera na 8 miejsce w światowym rankingu darmowych aplikacji. Oraz 29 pozycję w kategorii przychodów. Tuż za sportowymi gigantami takimi jak FIFA2015 czy Top Eleven. Pique do promocji aplikacji wykorzystał wizerunki kolegów z boiska – Neymara i Fabregasa. Sound track do gry nagrała z kolei Skahira.

Golden Manager ma dziś niecałe 10 milionów użytkowników z ponad 200 krajów na całym świecie. Ale zainteresowanie grą – jak to zwykle bywa na rynku aplikacji – spada. Od końca 2015 do początku 2018 roku liczba użytkowników wzrosła z 9 do 10 milionów. Wyniki finansowe (zysk/strata) Kerad Games również nie są optymistyczne:

  • 2013 rok: -77.594€
  • 2014 rok: +5.663€
  • 2015 rok: -671.390€

Przemysł gier na smartfony odszedł w ostatnich latach od płatnego modelu do tak zwanego „freemium”. Dlatego tacy partnerzy jak Amazon będą wielką zmianą w tym sektorze – przyznał Pique podczas Mobile World Congress (MWC) w Barcelonie.

To właśnie na największym kongresie mobile w Europie Pique zaprezentował rok temu nową grę Kerad Games – Final Kick. „Od razu zrozumieliśmy, że Final Kick to idealna gra do nowej platformy apps – Amazon Underground. Dlatego się z nimi związaliśmy i tam wystartowaliśmy z nową grą Kerad” – tłumaczy Pique. Dzięki temu gra polegająca na strzelaniu rzutów karnych, będzie miała większe szanse na monetyzację. W tym modelu zarabianie polega na każdej minucie, którą gracz spędza w aplikacji, a nie na liczbie ściągnięć.

e-sport

Start w e-sportowym przemyśle Pique przygotowywał przez 2 ostatnie lata. Zainwestował w niego niewiele – 100 tysięcy euro. Zaczął od założenia spółki E-Sports Media Rights, która w swoim statucie widnieje jako: „organizacja wydarzeń sportowych i rozgrywek gier wideo, zarządzania praw do wizerunku i retransmisji audiowizualnych”. Podczepił pod nią inną spółkę, w której zarządza jego ojciec – Kerad Global Events. Ta z kolei zajmuje się „organizacją wystaw, eventów, turniejów, rozgrywek sportowych, kulturalnych, rozrywkowych oraz szeroko rozumianym public relations”.

Na początku 2016 spółki eventowe Pique połączyły siły z grupą mediową Unidad Editorial i wspólnie zorganizowali Indepev Game Festival. Festiwal stworzony z myślą o twórcach gier wideo, którzy poprzez składanie propozycji projektów liczą na 10 tysięcy euro głównej nagrody oraz dodatkową pomoc finansową przy wykończeniu aplikacji i jej późniejszej komercjalizacji.

W ten sposób Pique przygotował sobie grunt nie tylko pod lądowanie w świecie eSports. Piłkarz chce mieć kontrolę nad całym łańcuchem biznesowym – od formowania drużyn, przez organizację turniejów, po ich retransmisje audiowizualne (via Twitch). Dlatego do swojej nowej e-sportowej firmy – eFootball.Pro Pique zatrudnił e-gamers, ludzi od rozwoju biznesu, organizacji i produkcji eventów oraz specjalistów od marketingu i tworzenia treści. Na stanowisko CEO zatrudnił Javiera Alonso, byłego dyrektora wyścigów Dorny z Moto GP. Pozycję szefa streamingu objął Eric Murillo, guru w hiszpańskim świecie e-sportu. Murillo był odkrywcą i menedżerem legendy Fnatics – Enrique „xPeke Cedeño. Był również odpowiedzialny za rynek hiszpańskojęzyczny w londyńskiej siedzibie Twitch. 

Do współpracy przy tworzeniu e-ligi udało mu się namówić nie byle jakiego partnera – japońskiego giganta gier wideo – Konami.

Pique Konami

Konami jest z kolei wieloletnim partnerem FC Barcelony. Japończycy za prawa licencyjne klubu do swojego okrętu flagowego, gry Pro Evolution soccer płacą co sezon 5M€. Mało tego. Trio Pique-Konami-Barça zdecydowało się na kolejny krok. Barça zdecydowała się na stworzenie klubowej sekcji e-sportu i wzięcie udziału – jako pierwsza drużyna – w lidze Pique i Konami. Liga Electronica Mundial z PES jak główną grą – pod takim szyldem mają wystartować.

Jako piłkarz Barçy, cieszę się, że mój klub zdecydował się wejść do e-sportu poprzez projekt, który tworzymy wspólnie z Konami. Barça będzie mogła wnieść do ligi swoją markę i wartości, ale przede wszystkim jakość. Tak jak w piłce – tak w e-sporcie, zawsze szukają perfekcji i zwycięstwa. Ze strony eFootball.Pro będziemy ich wspierali w tej nowej przygodzie w cyfrowym świecie. Mają emocjonować swoich fanów, tak jak robią to w innych sportach – powiedział Pique po zawarciu e-umowy z FC Barceloną.

Na tym nie koniec sukcesów eFootball.Pro. Pique dogadał się z chińską agencją marketingowa Desports (na czele z  Jiangiem Lizhangem, właścicielem Granady CF) w celu ekspansji e-sportowej ligi w Chinach.

Tenis

Hiroshi Mikitani. 52 lata. Prezes i CEO Rakuten japońskiego giganta e-commerce z ponad 50 milionami zarejestrowanych klientów. Wybrany przez magazyn „Forbes” za najlepszego CEO 2016 roku na świecie. Prywatnie – bardzo dobry znajomy Gerarda Pique. To ich wyborne relacje i kolacje biznesowe utorowały drogę do sponsoringu oraz partnerstwa w innowacji między Rakutenem a Barça od tego sezonu (wcześniej celem nr 1 Japończyków był sponsoring McLarena w F1)

Ale Pique na swoje, dzięki bardzo dobrej znajomości z „Mikim”, wyszedł również. Kolejny holding piłkarza – Kosmos, finansowany przez Rakuten, złożył Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) propozycję kompletnej zmiany formatu Pucharu Davisa od 2019 roku. Rozgrywki pucharowe tenisowych federacji liczące 118 lat miałyby przyjął formę tygodniowego mundialu z 18 najlepszymi ekipami świata. To ma być show na wzór mistrz świata w piłce nożnej. Najlepsze drużyny z najlepszymi tenisistami w jednym miejscu i czasie. W tym celu Kosmos oraz Rakuten zaproponowali ITF inwestycję 2,45 miliarda euro w ciągu najbliższych 25 lat. Decyzja zostanie podjęta w sierpniu 2017, na corocznym walnym zebraniu ITF w Orlando.

Puchar Davisa Pique

Gastronomia

W tym sektorze – jak w kuchni – Pique próbuje najbardziej. Dodaje, dosypuje, miesza i wymienia. Zaczął w 2013 od inwestycji w Natrus – producenta ekologicznej wołowiny na hamburgery. Pique nabył 40% udziałów w firmie rodziny Boix Bosch. Potem razem z firmą Noel Alimentaria i zakładem mięsnym z La Vall d’en Bas założyli w trójkę spółkę Bas Alimentaria (ekologiczne przetwory mięsne). Pique ma w spółce 27%. Współpraca z Noel Alimentaria nie ograniczyła się do produkcji mięsa i wędlin. Pique zainwestował  300.000€ w 33% marki napojów izotonicznych 426 Miles produkowanej przez Noel. Do biznesu wciągnął kolegę z Barçy Carlesa Puyola.

350 tysięcy euro. Tyle w 2018 roku ma wynieść obrót nowego biznesu Gerarda Pique. Piłkarz dogadał się z Tomasem Tarruellą i wspólnie w kwietniu 2017 założyli grupę restauracyjną Lobobeach (z 300.000€ kapitału zakładowego). Tarruella to eminencja jeżeli chodzi o restauracyjny biznes w Barcelonie. W stolicy Katalonii od lata prowadzi grupę En Compañia de Lobos, a w Madrycie popularną Grupę Tragaluz (polecam zwłaszcza restaurację Luzi Bombon). 

Pique i Tarruellą mają w planach otwarcie ekskluzywnej restauracji w pobliżu plaży La Barceloneta. Według optymistycznych założeń już w 2019 roku Lobobeach ma generować 2M€ obrotu. Optymistycznych, bo już jedna restauracja Pique – Yours, splajtowała.

Media

Mówią o nim Futbolista 2.0. Nie tylko dlatego, że bardzo często zionie ironią w stronę Madrytu i Realu na Twitterze. Pique jako jeden z pierwszych zawodowych piłkarzy doskonale zaadaptował się do mediów społecznościowych. Ale zrobił z nich swój prywatny kanał komunikacyjny: zamiast stadionowej mixed-zony, Peryskop w samolocie. Zamiast oświadczenia na konferencji – Facebook Live.

Piłkarz w starciu z mediami ma coraz większą siłę. Jeśli przeanalizujesz dokładnie profile społecznościowe najlepszych piłkarzy LaLiga, to wyjdzie ci, że mają więcej obserwujących niż krajowe media. Weźmy „Markę” – najpoczytniejszy dziennik w Hiszpanii. Ile oni mają followersów na Twitterze? Ponad 4 miliony? Jest kilku piłkarzy z lepszymi liczbami – opowiada Pique w wywiadzie dla miesięcznika Panenka z grudnia 2016.

Pique jest zafascynowany jednym z 5 top trendów w sporcie w 2018 roku – aktywizmem sportowców. Obrońca Barçy został ambasadorem amerykańskiej platformy „The Player’s Tribune„, oddającej łamy, kamerę i mikrofon sportowcom. „Jaram się tym formatem. W Player’s Tribune zainwestował Kobe Bryant i właśnie tam ogłosił koniec swojej kariery. Ma to sens” – twierdzi Pique. Geri od czasu do czasu z piłkarza przeobraża się w dziennikarza. Już przeprowadził 3 długie wywiady z kolegami: Neymarem, Suarezem i Mascherano. Wkrótce pojawią się kolejne.

Mógłbym już nie dać żadnego wywiadu w życiu. Inni, topowi piłkarzy, jak choćby Messi, również. I nic by się nie stało. Mamy wystarczającą siłę w mediach społecznościowych, żeby mieć bezpośredni i błyskawiczny kanał kontaktu z naszymi fanami – mówi Pique w rozmowie z „Panenką”. „Z drugiej strony doskonale rozumiem, że z tego zawodu żyje mnóstwo ludzi i wśród nich są dziennikarze. Chcą robić dobre materiały. Ich piłkarz wciąż potrzebuje, żeby tworzyć dobre treści. Żeby przekazać lepiej swoją wiadomość” – dodaje stoper FC Barcelony.

Pique nie przejmuje się hejtem na Twitterze. Ma ponad 18 milionów obserwujących (rekord wśród obrońców) i wielki neon w profilowym tle: „Power to the Players”.

„Oczywiście, że dostaję w komentarzach na Twitterze, ale jeśli spojrzymy na to szerzej. Ludzie wolą dziesięć tysięcy razy więcej osobę, która jest szczera i mówi to, co naprawdę myśli, niż osobę, która publikuje jałowe treści lub tweety promocyjne swoich sponsorów. Sam wrzuciłem dwa sponsorowane tweety za 20-30 tysięcy euro każdy. Przestałem to robić. Albo dostanę ofertę nie do odrzucenia, albo skupiam się na opiniach” – mówi Pique dla „Panenki”.

El Presi

W lutym 2014 dziennikarka miesięcznika „Jot Down” zapytała Pique: Dlaczego chcesz zostać w przyszłości prezesem Barçy?

Barça to mój klub, noszę go w sercu. W mojej rodzinie zawsze tak było. Dziadek był wiceprezesem klubu. Można powiedzieć, że Barçę wyssałem z mlekiem matki. Lubię futbol, ale jeszcze bardziej kręci mnie biznes. Futbol Club Barcelona w roli fotelu prezesa – to musi być fascynujące uczucie

W szatni FC Barcelony na Pique już od dawna wołają „El Presi”. Na boisku nie jest kapitanem drużyny, ale poza nim zachowuje się jak rzecznik, pośrednik i nieformalny prezes Barçy. I nikt nie ma wątpliwości, że będzie to Mes que un Presi

Udostępnij
  • 33
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać