FC Business. O tym jak Barça podbija świat

FC Business. O tym jak Barça podbija świat

Miliard euro. Tyle mają wynosić przychody FC Barcelony do 2021 roku. Klub z Katalonii nie chce być uzależniony wyłącznie od wyników sportowych, magii Messiego i szyldu Mes que un club. Barça skrupulatnie realizuje plan przeobrażenia klubu w globalną, sportowo-rozrywkową markę. Azja, USA, własne kluby, akademie, parki rozrywki oraz innowacyjny hub. Zapraszam do nowego świata Barçy.

Josep Maria Bartomeu jest ambitny. Nawet bardzo. Wyznaczył sobie cel osiągnięcia miliarda euro i nie zamierza z niego rezygnować. Jego roadmapy nie są w stanie zagrozić afery z Neymarem, kolejne skandale podatkowe, grzywny, uszczerbki na wizerunku Barçy czy nawet podpisy socios pod jego prezesowskim wotum nieufności. Nawet kokietowanie z lokalną polityką i ciągłe widmo independencii Katalonii nie wytrącają Bartomeu z obranego kursu. Za wszelką cenę chce wprowadzić markę Barça na wszystkie możliwe obszary. A przy okazji wylać trwałe fundamenty globalnej pozycji klubu. Pozycji wychodzącej daleko poza wymiar sportowy.

Finanse

“Nasz budżet przekroczy miliard euro wcześniej niż w 2021 roku. To świetna wiadomość, która oznacza, że przemysł futbolowy rozwija się w błyskawicznym tempie” – podkreśla Bartomeu w rozmowie z „Bloomberg”. Jeśli prognozy prezesa Barçy się sprawdzą, kataloński klub podwoi swój budżet w niecałe 10 lat (2010/11 – 473M€ – zobacz ranking Football Money League). Świetna wiadomość, ale analizując wnikliwie finansowe podsumowania Blaugrany z ostatnich sezonów, wiadomość – obowiązkowa. Rosną przychody, ale koszty również pęcznieją. Zwłaszcza te związane z pensjami sportowymi i amortyzacjami piłkarzy. Koszt I drużyny FC Barcelony po wygraniu triplete w 2015 wyniósł 419M€. W minionych rozgrywkach, i tylko przy minimalnym sukcesie (triumf w LaLiga i Pucharze Króla), koszt ten wzrosł aż do 588M€. Dopóki jednak wydatki na pensje zawodników i trenerów (limit salary cap wyznaczony FC Barcelonie przez  LaLiga na miniony sezon to 489M€) oraz amortyzacje transferów piłkarzy mieszczą się w 70% rocznych przychodów klubu – wszystko jest OK.

Finanse FC Barcelona
Infografika: Futblogger.com

Takie są reguły wewnętrznego, finansowego fair play, obowiązującego w LaLiga. O ile Barça nigdy nie miała i raczej mieć nie będzie problemów z FFP UEFA (maks. -30M€ różnicy między przychodami a wydatkami minus inwestycje na szkolenie i infrastrukturę w trzech sezonach), o tyle musi uwijać się ze znalezieniem dodatkowych przychodów w obliczu nadchodzącego sezonu. O co chodzi? Otóż we wrześniu 2017 Walne Zgromadzenie socios Barçy zatwierdziło rekordowy budżet: 897M€. Wliczyła do niego 144M€ netto pochodzące ze sprzedaży Neymara do PSG (222M€ minus brakująca amortyzacja). Nadzwyczajny dochód, który ciężko będzie powtórzyć latem tego roku. Nie mówiąc już o zysku netto – najmniejszym od 6 lat (13M€).

Co z tego wynika? Żeby zmieścić się w 70%  finansowego fair play, Barça będzie musiała w 2018 roku znaleźć minimum 150M€ dodatkowych przychodów. Już udało się zaoszczędzić pensje Iniesty i Ardy, sprzedać Deulofeu oraz zarobić kilka milionów na Mascherano. Ale z drugiej strony doszła amortyzacja transferu oraz pensja Coutinho, Arthura i Lengleta. Tak więc, żeby utrzymać poziom 900M€ przychodów (z transferami), Barça musi znaleźć nowe ścieżki wpływów. I wygląda na to, że już je znalazła…

Wzrost przychodów od sezonu 2018/19 gwarantuje między innymi UEFA. Nowy format rozgrywek i większy podział pieniędzy ze sprzedaży praw TV (cykl 2018-21, szacowany na ok. 3,2 miliarda euro na sezon) powinien dać FC Barcelonie większy dochód o minimum 30%. To skok z 60M€ do 75-80M€ w przyszłym sezonie.

Co z resztą 130M€, które potrzebuje klub w tym roku? Ma je wygenerować sponsoring. Sprzedaż naming rights do Espai Barça, oraz wchodzące w życie od 2018/19 nowe umowy sponsorskie.

Espai Barça

„Jesteśmy bardzo blisko sprzedaży praw tytularnych do Espai Barça” – przyznał Bartomeu w rozmowie z „Bloomberg”. Największy i najważniejszy projekt w historii klubu ma kosztować 639 milionów euro – w tym 420M€ sama modernizacja Camp Nou. Zakłada renowację stadionu Barçy autorstwa studia architektonicznego Nikken Sekkei, a konkretnie:

  • Częściowe zadaszenie
  • Otoczenie obiektu warstwą LED
  • Zwiększenie pojemności do 105 tysięcy widzów – w tym potrojenie miejsc VIP do 6300
  • Budowa drugiego pierścienia prywatnych loży
  • Nowe, szerokie strefy kibiców w formie pierścieni-deptaków na zewnątrz elewacji
  • 80 punktów gastronomicznych i sprzedaży oficjalnych produktów

Kalkujemy, i to bardzo zachowawczo, że nowe Camp Nou dostarczy nam dodatkowych 40 milionów euro wpływów z dnia meczowego – twierdzi Bill Mannarelli, dyrektor majątków FC Barcelony.

Poza renowacją Camp Nou, projekt Espai zakłada wyburzenie Miniestadi (stadionu rezerw Barçy) i wybudowanie w jego miejsce nowego Palau Blaugrana (koszt: 90M€) – obiektu dla pozostałych sekcji sportowych klubu (koszykówki, piłki ręcznej, futsalu i hokeja na rolkach). Obok Palau Blaugrana mają zostać również zbudowane: lodowisko, akademia FCB Escola, 4-gwiazdkowy hotel (o potencjalnej wartości 44M€) i 10-piętrowy biurowiec. Nowe Camp Nou ma zostać oddane do użytku w połowie 2022, a Palau Blaugrana w kwietniu 2021. Najszybciej – bo już w listopadzie tego roku – zostanie zainaugurowany Estadio Johan Cruyff (mecze Barçy B) obok centrum treningowego klubu w Sant Joan Despi. Po nim na liście czekają – FCB Megastore i nowe, interaktywne muzeum Barçy.

Definitywny plan Espai Barça został zatwierdzony 12 kwietnia przez ratusz Barcelony (w ramach modyfikacji Miejskiego Planu Generalnego – MPGM w dzielnicy Les Corts). Pierwsze prace ruszą jednak dopiero latem 2019. Bartomeu liczy, że do tego czasu nowy sponsor za kupno naming rights (na okres 15-20 lat) do całego Espai Barça, pokryje połowę kosztów jego budowy – 300M€. Czas nagli. Dlatego jeszcze przed końcem bieżącego sezonu władze klubu zwołały nadzwyczajne Walne Zgromadzenie. Na nim zostały poddane głosowaniu 3 oferty firm, z którymi Barça aktualnie prowadzi negocjacje we współpracy z topową amerykańską agencją marketingową – Van Wagner (ogromne portfolio klubów NBA i NFL). Żadna nie przekonała i poszukiwania trwają nadal.

„Potencjalni nabywcy naming rights pytali czy projekt rzeczywiście zostanie wdrożony w życie. Aż do kwietnia ratusz Barcelony nie dał zielonego światła, stąd to opóźnienie w znalezieniu ostatecznego sponsora Espai” – twierdzi klub z Katalonii. Znalezienie jak najlepszej kredytowej struktury sfinansowania Espai Barça Katalończycy powierzyli (podobnie jak AS Roma w przypadku swojego nowego stadionu) gigantowi inwestycyjnemu – Goldman Sachs

Dla sponsora takiego obiektu jak Camp Nou, liczy się nie tylko frekwencja na meczach ligowych i pucharowych i generalny przepływ ludzi (dziś z samych wizyt w muzeum i na Camp Nou Experience, klub rocznie zarabia 50M€). Dla potencjalnego właściciela naming rights w grę wchodzą również biznesy, które pojawią się dookoła stadionu – przede wszystkim muzeum, nowy sklep FCB Megastore, biurowiec i… hotel ze 165 pokojami. Średnia cena za noc ma w nim oscylować w okolicach 190€. Hotel, który powstanie do końca 2024, ma być zapełniony przez 12 miesięcy w 69% i dostarczać klubowi (tylko z działalności hotelowej) – 11M€ rocznych wpływów.

Wciąż niewiadomą jest czy nowy sponsor wykupi prawa tytularne do całego Espai czy tylko do Camp Nou. I pytanie – na jak długo? Według optymistycznych wersji od sezonu 2018/19 do budżetu Barçy z tytułu naming rights ma trafić około 20M€. Umowa miałby zostać podpisana na 15 lat (do 2033 roku).

Sponsoring

Pamiętacie jeszcze koszulkę FC Barcelony bez reklamy? To był sezon 2005/06. Ostatni. Długo święconą w klubie tradycję zniesiono na rzecz loga Unicef. Pięć lat później przyszła pora na Qatar Foundation. Każdy soci Blaugrany ma na ten temat swoje zdanie. Każdy turysta i postronny obserwator również. Ja także. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś koszulka FC Barcelony jest warta ponad 200M€. Loga sponsorów trafiły na przód, tył i rękaw koszulki. To samo zrobiono z koszulką treningową.

Od przyszłego sezonu wchodzi w życie nowy kontrakt z Nike’em. Amerykański gigant odzieżowy zamiast 65 milionów euro będzie przelewał na kontro Barçy 105M€ (rekord w światowym futbolu). A to tylko podstawa, do której trzeba doliczyć premie za ewentualne trofea (wyszczególnione poniżej). Na tym nie koniec. Kataloński klub wynegocjował z Amerykanami odzyskanie od 1 lipca 2018 zarządzania całym biznesem retail oraz licencjami.

Barça Licensing and Merchandising (BLM)

Po 16 latach spółka FCBMerchandising, należąca do Nike’a, zostanie zastąpiona przez klubową spółkę Barça Licensing and Merchandising (BLM). Barça przejmie pełną kontrolę nad siecią lokali sprzedażowych – 3 własnych (w tym Megastore na Camp Nou) oraz 15 we franczyzie. Do tego trzeba doliczyć aż 328 licencjobiorców na całym świecie. Cały dział w BLM będzie liczył 250 pracowników

Dzięki tej zmianie chcemy spełnić kilka celów: większe wpływy do kasy, większa kontrola nad marką, możliwość oferowania naszym fanom wrażeń w 100% Barça oraz innowacyjny impuls nowych technologii – oficjalnie tłumaczy decyzję FC Barcelona.

Roczne przychody dotychczasowej spółki FCBMerchandising z biznesu retail wynosiły około 65M€ (z czego 2M€ zysku netto), ale do kieszeni Barçy trafiało tylko 25M€ (38% w formie royalties). Od lipca 2018 zacznie trafiać całość tej sumy.

Podsumujmy więc. Od rozgrywek 2018/19 główni sponsorzy (Nike i Rakuten) i szóstka z kategorii premium (umowa z Audi ma zostać przedłużona na kolejne 3 lata) będą wpłacać na konto FC Barcelony następujące, szacunkowe kwoty:

  1. Nike105M€ podstawy i maksymalnie 50M€ zmiennych za każdy sezon do 2028 roku
  2. Rakuten – 55M€ podstawy plus 5M€ premii za wygranie LM i 1,5M€ za triumf w LaLiga za każdy sezon do 2021
  3. Beko – 19M€ za każdy sezon do 2021
  4. Estrella Damm – 7M€ za każdy sezon do 2022
  5. CaixaBank – 5M€ za każdy sezon do 2020
  6. Gillette – 5M€ za każdy sezon do 2019
  7. Konami – 5M€ za każdy sezon do 2019
  8. Audi – 3M€ za każdy sezon plus bezpłatny wynajem aut dla piłkarzy (1,8M€) oraz roczne ubezpieczenie do 2018

Barça ma aktualnie w portfolio aż 46 sponsorów, w tym 27 regionalnych. Największy kontrakt jest podpisany z hiszpańskim Movistar (notabene sponsor globalny Realu Madryt od 2017 – 20M€/sezon), należącym do giganta telekomunikacyjnego – Telefoniki. Hiszpanie za prawa do aktywów FC Barcelony płacą co sezon 13M€. Dział marketingu katalońskiego klubu liczy, że jeszcze w tym roku uda się podpisać globalną umowę sponsorską (min. 5M€/sezon) z dużą linią lotniczą.

Reasumując – Barça potrzebuje od przyszłego sezonu stałych wpływów na poziomie 150M€. Podliczamy. Liga Mistrzów – 20M€, Espai Barça – 20M€, Nike – 40M€ podstawy, Beko – 11M€, FCB Merchandising – 35M€. W sumie: 126M€. Do tego trzeba doliczyć zmienne od głównych sponsorów, sprzedaż piłkarzy i planowany pakiet subskrypcji treści wideo na żądanie (już robi to choćby Juventus). Barça nie powinna mieć problemów ze zmieszczeniem się w finansowym fair play LaLiga.

Ekspansja

Jesienią 2017 FC Barcelona zleciła agencji Kantar Millward Brown przeprowadzenie ankiety na temat brandingu klubu. Przepytano ponad 12 tysięcy mieszkańców kluczowych rynków globu: USA, Chin, Indii, Brazylii, Meksyku, Turcji, Indonezji, Japonii i Hiszpanii. Okazało się, że poza Hiszpanią marka Barça jest najmocniej kojarzoną z klubem – przed FC Barcelona czy FCB. Dlatego w nowej strategii globalnego rozwoju klubu akademie FCB Escola poza Katalonią (46 licencjonowanych szkół na całym świecie) zostaną zastąpione przez Barça Academy. To samo dotyczy oficjalnych sklepów – Barça Store zamiast FCBotiga.

Nad globalną strategią rozwoju Barçy do 15 września czuwa w Francesco Calvo. Jego następcą ma być dotychczasowa prawa ręka Calvo – Xavier Asensi. Asensi zanim został nowym dyrektorem komercyjnym przez 4 lata był szefem biura Barçy w Hong Kongu (pierwszego poza Katalonią, otworzonego w 2013). Za strategię marki odpowiada Guillem Graell, pod którym, od kilku miesięcy, działa Alessio Sarina. Włoch został dyrektorem marketingu po 10 latach spędzonych w Danone (trend zatrudniania w klubach piłkarskich menedżerów z globalnych gigantów konsumpcji jest coraz częstszy).

Biuro w Hong Kongu generuje Barçy 10M€ przychodów rocznie. Drugie – w Nowym Jorku – zostało otwarte dopiero w 2017. W kolejnych latach klub planuje otworzyć delegacje w Sao Paulo, Pekinie i Dubaju. Kluczowe rynki. A na nich bezpośredni kontakt z regionalnymi sponsorami (kampanie aktywacyjne) oraz fanami. Barça liczy na całym świecie ponad 100 oficjalnych penyes oraz 145 tysięcy socies (z ich karnetów i rocznych składek klub zarobi w tym sezonie 47M€). I już ponad 4 miliony fanów zarejestrowanych w bazie wspólnoty Barça FanW zamian za udział w konkursach, ankietach i możliwość wygrania ekskluzywnych nagród, klub dostaje mnóstwo konkretnych danych o swoich fanach. Może je monetyzować w dwojaki sposób – sprzedając im własne treści i klubowy merchandising, lub te należące do oficjalnych sponsorów Barçy.  

Barca Fan

Klub walczy z Realem Madryt o miano numeru jeden pod względem liczby obserwujących w mediach społecznościowych (212 milionów Barcy vs 213 Realu na Facebooku, Instagramie, Twitterze i YouTubie). Walka toczy się w Ameryce i Azji. Wyrok wydają milennials i centennials. To do nich trzeba trafić i przemówić. Najlepiej dzięki nowoczesnym i oryginalnym treściom. Storytelling na Instagramie i Snapchacie w formie zdjęć i video na żywo podczas meczów – to klucz do sukcesu. Stąd też oficjalna współpraca Barçy z Google i właśnie Snapchatem. Chodzi przede wszystkim o tworzenie nowych atrakcji dla kibiców klubów w rozszerzonej rzeczywistości (np. wizyta w wirtualnym Camp Nou).

Baza fanów FC Barcelony w cyfrowym ekosystemie to w sumie ponad 313 milionów. To dla nich klub na swoim, kapitalnie prowadzonym, kanale YouTube (ponad 3,8 miliona subskrybentów – nr 1 na świecie wśród piłkarskich klubów) publikuje średnio 15 materiałów tygodniowo. „Odbiorcy BarçaVideo mają światowy wymiar. Największy engagement pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Brazylii oraz Indii. Głównie poprzez telefony komórkowe i klubową aplikację” – przyznaje delegacja Barçy na tegorocznym kongresie Mobile World Congress w Barcelonie.

Azja

Najważniejszy kontynent w globalnym rozwoju FC Barcelony. A na nim strategiczny rynek – Chiny. Kataloński klub ma w tej chwili w Chinach 6 partnerów, 3 akademie oraz ścisłą współpracę z Pekińskim Uniwersytetem. Kluczowym projektem jest jednak ten na Wyspie Hainan, oddalonej godzinę drogi od Hong Kongu. To 9-milionowa enklawa, nieuprzemysłowiona strefa zrównoważonego środowiska naturalnego – krótko mówiąc – chiński raj dla krajowej turystyki (60 milionów turystów rocznie) i uprawiania sportu. Właśnie tu, dzięki umowie joint venture z lokalną grupą turystyczną Mission Hills, Barça wzniesie nowoczesny resort z restauracjami, barami, oficjalnym megastore oraz repliką, interaktywnego Camp Nou Experience.

Ponad 7000 metrów kwadratowych terenu, na którym klejnotem w koronie, już jest pierwsza w historii szkółka Barçy, bezpośrednio zarządzana przez klub we współpracy z Chińską Federacją Piłki Nożnej. „7 boisk, ponad tysiąc dzieci, ścisła współpraca z tutejszą federacją. To już zaprocentowało uznaniem ze strony chińskiego rządu, co w przyszłości ma przełożyć się na dodatkowy bodziec w poszukiwaniu sponsorów na tym rynku – ocenia Oscar Grau, CEO FC Barcelony.

Inwestycja ma w sumie kosztować 8M€, z czego kataloński klub wnosi połowę. Według raportu Pwc, Barça w „pesymistycznym scenariuszu ma zagwarantowany zwrot inwestycji w okresie krótszym niż 4 lata”. Kontrakt podpisany na 10 lat (z opcją przedłużenia) ma przynieść klubowi wpływy między 13 a 100 milionami euro w zależności od zmiennych. Barça zatrzyma sobie 15% wpływów spółki z royalties. Ponadto, Katalończycy mają zagwarantowany 50-procentowy udział w zysku netto wypracowanego przez spółkę w najbliższej dekadzie.

Projekt na Wyspie Hainan, pod względem rozmachu, może przebić tylko ten, który FC Barcelona zatwierdziła jesienią 2017. Chodzi o umowę z gigantem parków rozrywki Parques Reunidos (61 parków w 14 krajach świata). Na jej mocy hiszpańska firma nabyła prawa do marki Barçy i wykorzystanie jej przy budowie 5 parków rozrywki w ciągu najbliższych 5 lat.

Park atrakcji Barca

Pierwszy park ma zostać otworzony właśnie w Chinach. 100% inwestycji spoczywa na barkach Parques Reunidos, a FC Barcelona ma zagwarantowane 8% z wpływów jakie wygeneruje projekt. Kontrakt został parafowany na 5 lat z opcją przedłużenia na kolejne. Zakłada, że każdy park ma mieć maksymalną powierzchnię 10 tysięcy metrów kwadratowych i być ulokowany zawsze w centrach handlowych lub centrach miast.

Indie, to dla nas trzeci najważniejszy rynek po Chinach i USA. Chcemy tu skopiować model z Chin, gdzie współpracujemy z markami wielkiego kalibru. To pomoże zyskać marce Barça większą rozpoznawalność i identyfikację na terenie całego kraju. A trzeba dodać, że w Indiach już od 2012 mamy dwie szkółki piłkarskie z ponad 1200 dzieci w Delhi i Mumbaju. Teraz czas na naszkicowanie odpowiedniej strategii, wybór zasobów ludzkich oraz finansowych i wniesienie Barçy na najwyższą półkę – mówi w rozmowie z portalem „The Drum” Jordi Camps, szef business development FC Barcelony w Azji i Pacyfiku.

USA

Empire State Building w kolorach klubowych FC Barcelony. Na początku ubiegłego roku Katalończycy z pompą zainaugurowali swój – przygotowywany od 2015 – projekt w Stanach Zjednoczonych. Składa się on z sześciu, głównych punktów:

  • Otwarcie biura na Manhattanie
  • Założenie profesjonalnego klubu piłki nożnej kobiet
  • Założenie zawodowego klubu futsalowego
  • Inauguracja Barça Academy (w 100% zarządzanego przez klub)
  • Rozpoczęcie działalności fundacji

Pierwszy punkt można odhaczyć. Biuro działa od początku 2017. Roczne opóźnienie ma z kolei projekt profesjonalnego, kobiecego klubu piłkarskiego, który zostanie zgłoszony do zawodowej ligi USA – National Women’s Soccer League (NWSL). Opóźnienie wynika z problemów ze znalezieniem odpowiedniego miasta. Początkowo wybór padł na San Francisco, ale teraz Barça celuje w Los Angeles. Tu, poza rosnącym zainteresowaniem soccerem, mogłaby liczyć na korzystanie ze świetnej bazy treningowej i zaplecza LA Galaxy, lub debiutujące w tym roku Los Angeles FC. W zamiarach Barçy jest kobiecy klub w modelu franchise, w pełni zintegrowany z lokalną społecznością. Dlatego nie ma planów, żeby piłkarki z Los Angeles grały w katalońskiej drużynie FC Barcelona Femeni i na odwrót.

O ile projekt kobiecego klubu piłkarskiego Barçy w USA to kwestia czasu, ten futsalowy utknął w martwym punkcie. Pierwsza zawodowa liga futsalowa (Professional Futsal League – PFL) powołana do życia w 2016, do dziś nie rozegrała ani jednego meczu… Projekt, w który duże pieniądze wpompował właściciel Dallas Mavericks, Marc Cuban, ma już 2-letnie opóźnienie. I końca niestety nie widać.

Dopóki obie klubowe filie FC Barcelony nie zostaną zainaugurowane, klub może skupić się na pozostałych punktach planu rozwoju w USA. Chodzi przede wszystkim o szkolenie. Dziś klub, zarządzany przez Josepa Marię Bartomeu ma na świecie 46 akademii. Dodatkowo co roku organizuje 180 campów i 50 clinics, dla w sumie ponad 45 tysięcy dzieci. Z tej szkoleniowej siatki kataloński klub kontroluje w 100% tylko dwie akademie – w Nowym Jorku i chińskim Haikou.

Jeżeli chodzi o rynek USA, to Barça otwierała do tej pory szkółki FCB Escola i organizowała Barca Academy Camps oraz wspomniane clinics na zasadzie licencji przyznawanej lokalnym firmom i z wykorzystaniem szkolnych boisk. Dzięki umowom z Kaptiva, BCN Sports czy ISL Football Barca jest dziś obecna na stałe na Florydzie, w Virginii, w Chicago, San Diego, Charlotte, Austin, na Long Island i od 1 sierpnia także w Columbus (w sumie 8 akademii w USA, 6 w Kanadzie i 1 w Meksyku w Puebli). Teraz klub chce zrobić krok do przodu i otworzyć akademie z prawdziwego zdarzenia. W 100% zarządzane przez Barçę.

W Arizonie (Casa Grande), we współpracy z najlepszą amerykańską bazą treningową soccera w USA – Grande Sports World (GSW), otworzono pierwszy akademik Barça Academy. To ma być centrum szkolenia piłkarskiego i akademickiego dla chłopców oraz dziewcząt w wieku 12-19 lat. Głównym założeniem projektu jest stworzeniu pomostu między akademia piłkarską a futbolem zawodowym (kariera piłkarska) lub uniwersyteckim (łatwiejszy dostęp do uczelni dzięki stypendium sportowym). Piłkarze i piłkarski, które dostaną się do Barça Academy, będą rywalizować w najważniejszej młodzieżowej lidze soccera w USA –  US Soccer Developmen Academy (USSDA), z udziałem 70 najlepszych krajowych klubów.

Równolegle do projektu w Arizonie, kataloński klub pracuje nad otworzeniem kolejnej Barça Academy – tym razem na nowojorskim Long Island. W tym celu klub założył spółkę z Prospect Sports Partners, dzięki której FC Barcelona ma otrzymać 50% z zysku oraz 15% z wpływów z wykorzystania marki. Akademia powstanie w rejonie Kings Park – 20 tysięcy metrów kwadratowych, 8 boisk ze sztuczną nawierzchnią, 2 z naturalną i kilka z możliwością zadaszenia w czasie zimy.

Barça Academy

Barça nie zapomina o ostatnim punkcie planu – działalności fundacyjnej. Klub już podpisał umowy partnerskie z oddziałami edukacji ratuszów w Nowym Jorki i Waszyngtonie. FCB Foundation będzie w USA wdrażać program FutbolNet, który wykorzystuje futbol i aktywność fizyczną jako „narzędzia do refleksji i motory zmian w celu motywacji dzieci i młodzieży z konfliktowych i biednych dzielnic”.

USA jest dla Blaugrany kluczowym rynkiem. Ale jednocześnie – bardzo skomplikowanym. Według wspomnianej ankiety Kantar Millward Brown jedyne 36% Amerykanów interesujących się sportem, kojarzy Barçę. Procent fanów katalońskiego klubu w USA spada do 11% – to trzeci wynik jeżeli chodzi o europejskie kluby (po Manchesterze United i Bayernie Monachium). Najważniejszy wniosek Barça wyciągnęła jednak z danych demograficznych. Otóż aż 76% fanów katalońskiego klubu w USA ma mniej niż 35 lat.

Dlatego, żeby zyskać na popularności zwłaszcza wśród młodych odbiorców, FC Barcelona podpisała umowę z Verizon. Razem z amerykańskim gigantem telekomunikacyjnym została uruchomiona platforma Go90, która co tydzień emituje na smartfonach „Inside Barça” – serial z życia klubu. Ekskluzywne ujęcia z treningów, nagrania przed i po meczach oraz highlights ze spotkań. “Odbiorcy Go90 będą mogli wchodzić przez swoje telefony w interakcje z klubem przed, w czasie i po meczu obejrzanym na żywo w streamingu. Przygotujemy tylko dla nich unikalne treści” – czytamy w komunikacie Barçy.

Barça Innovation Hub

Zdobyć, stworzyć, rozpowszechnić i przekazać. To 4 główny cele, które Barça postawiła sobie, kiedy dokładnie rok temu, podczas Mobile World Congress, zaprezentowała projekt Barça Innovation Hub. Chodzi o ekosystem, który pomoże rozwiązać bieżące potrzeby klubu i w miarę możliwości, otworzyć nowe strumienie dochodów. „Chcemy być liderem innowacji i dzięki temu osiągnąć globalny wymiar niezależnie od wyników sportowych” – stwierdził podczas prezentacji Jordi Mones, odpowiedzialny w klubie za dział know-how.

Hub stawia sobie ambitne plany. Camp Nou ma być światowym centrum innowacji sportowej, w którym miejsce do rozwoju wspólnych projektów mają zagwarantowane uniwersytety, marki, laboratoria, centra badawcze i startupy. Z rocznym budżetem przekraczającym milion euro, hub skupia pracowników wszystkich działów FC Barcelony. Warto dodać, że jego członkowie już przed stworzeniem tej inicjatywy, rozpoczęli badania nad pionierskimi projektami.

Spersonalizowane programy odżywiania i nawadniana, indywidualna odnowa biologiczna, projekty Espai Barça i Ciudad Deportiva – nad tym w klubie z Katalonii pracuje się od kilku lat. Zawsze według kryteriów maksymalnej efektywności, poszanowania środowiska naturalnego czy użycia Big Data w relacjach z kibicami. Teraz, dzięki hubowi, rozpoczęte w Barçy projekty, mają dodatkowe okno wystawowe, uczestniczą w platformie skupiającej najważniejsze trendy innowacyjne na świecie w 5 kategoriach:

  • Obsługa medyczna i odżywianie
  • Wyniki sportowe
  • Sporty drużynowe
  • Technologia
  • Nauki społeczne

“Plan jest taki, żeby Hub zaczął przynosić dochody. Zgłaszają się do nas wielkie firmy, rozwijają swoje projekty, więc to oczywiste, że klub musi mieć z tego korzyść finansową” – podkreśla Javier Sobrino, odpowiedzialny w FC Barcelonie za planowanie strategiczne i cyfrowy rozwój. Ta korzyść ma pochodzić z umów, jakie Barça podpisze z każdą firmą zainteresowaną współpracą z klubem, przy rozwijaniu projektów innowacyjnych w hubie. Każda opracowana wspólnie innowacja ma być sprzedawana wspólnie, albo przynajmniej z wysokim procentem z royalties dla Barçy. Tak było choćby w przypadku współpracy z Gatorade. Amerykański marka napojów izotonicznych opracowała system, który za pomocą bluetooth i specjalistycznych butelek może spersonalizować i kontrolować nawodnienie piłkarzy. Z kolei z Toshibą ulepszono system zdjęcia medycznego.

Nie ma dziś na świecie większego i tak dobrze wyposażonego laboratorium sportu wyczynowego niż Camp Nou lub Ośrodek Treningowy im. Joana Gampera – twierdzi Sobrino.

Podobnego zdania są w Brukseli. W lutym 2018 Komisja Europejska przyznała FC Barcelonie certyfikat „Digital Innovation Hub”, dzięki któremu kataloński klub został członkiem elitarnej grupy 400 instytucji uczestniczących w najważniejszych projektach innowacyjnych. W najbliższych latach poznamy efekty ich pracy.

Komisja przyznanie certyfikatu uzasadniła następująco: „Barça Innovation Hub to centrum wiedzy, które oferuje wsparcie dla przemysłu, instytucji i rządów w obszarze zarządzania i ulepszania transformacji cyfrowej„. FC Barcelona została tym samym pierwszy klubem sportowym w Europie wyróżnionym tak prestiżowym certyfikatem. Prestiżowym, bo umożliwia Katalończykom brać czynny udział w największym unijnym projekcie innowacyjnym Horizon 2020. Dzięki niemu Barça będzie mogła ubiegać się o dofinansowanie dla swoich projektów do maksymalnej kwoty budżetowej równej 300M€.

Barçy zależy na pokazaniu światu, że jest pionierem w obszarze innowacji. Klub zacznie od organizacji specjalnych konferencji w Barcelonie, Chinach i USA. Później przyjdzie czas na rozwój MBAs i studiów podyplomowych na uniwersytetach oraz stworzenie klubowej platformy e-learningu. Owa platforma ma służyć ciągłemu szkoleniu pracowników Barçy, ale również stać się kanałem dodatkowych przychodów.

Barça nie ma zamiaru być ani Uniwersytetem, ani centrum technologicznym, nie jesteśmy wyniośli. Jedyne czego chcemy, to dzielenie się wiedzą. Za darmo – jak robiliśmy to do tej pory na przykład z podręcznikami o leczeniu kontuzji. Lub poprzez model monetyzacji – podkreśla Jordi Mones.

Skoro Barça zamierza zarabiać na swoim hubie, to kluczem w tej strategii są pośrednicy inwestycyjni. To oni, dzięki powiązaniu z katalońską marką, ułatwiają zdobycie, od światowych firm, funduszy potrzebnych na realizację konkretnych projektów. Tak było choćby w przypadku hiszpańskiego startupu Realtrack Systems (monitoring wydolnościowy i statystyczny sportowców). Dzięki promocji i pomocy hubu Barçy firmie udało się zebrać aż 1,5M€ dofinansowania od katalońskich i amerykańskich inwestorów.

Ważnym elementem w tej układance są również sponsorzy, którym Barça Innovation Hub oferuje dodatkowe aktywa i możliwości wzrostu wartości ich marki. Najlepszym tego przykładem jest Rakuten. Japończycy poza umieszczeniem swojego loga na koszulkach pierwszej drużyny są także partnerem klubu w kwestiach innowacji i rozrywki (e-commerce, drony, wirtualny engagement w czasie meczów z kibicami w mediach społecznościowych, etc.).

Barça już od 3 lat organizuje renomowane Sports Technology Symposium – o wpływie nowych technologii na różne dziedziny i aspekty sportu. Otwiera się również na współprace ze światowymi liderami technologicznego know-how, jak choćby z renomowaną bostońską politechniką z Massachusetts Institute of Technology (MIT). Jej najlepsi studenci i doktoranci stworzyli grupę roboczą MIT Sports Lab, która w ramach końcowego projektu opracuje dla Barçy podstawy platformy AI (sztucznej inteligencji). Dzięki niej klub będzie mógł analizować grę ofensywną rywali dużo szybciej, dokładniej i obiektywniej. I przede wszystkim – w sposób zautomatyzowany.

Aktualnie analiza bazuje na oficjalnych danych dostarczanych przez Opta, który analizuje 1500 sytuacji boiskowych w każdym meczu. Barçy to jednak nie wystarcza, tym bardziej, że analiza wideo rywali oraz drużyn juniorskich jest – po pierwsze – czasochłonna i manualna (cięcie i montaż), – po drugie – bazuje na subiektywnej ocenie analityka. I skupia się przede wszystkim na piłkarzu, który ma piłkę przy nodze, bez wnikliwej analizy zachowania reszty zawodników i każdej formacji z osobna.

Barça widzi w tracking data przyszłość. Dlatego platforma, którą chce za kilkanaście miesięcy stworzyć z MIT ma bazować na ogromnej liczbie zdjęć przetwarzanych z automatu dzięki szablonom opracowanym przez sztuczną inteligencję. Próby już są przeprowadzane na spotkaniach drużyn juniorskich Barçy. Efekt? Dzięki zdjęciom możesz zarejestrować 25 razy na sekundę pozycję każdego piłkarza na boisku.

Musimy opracować algorytmy, które pozwolą powiedzieć nam, że w danym meczu zagraliśmy na 80% naszego modelu, a nie skupiać się na osiągnięciach statystycznych jednego piłkarza – mówi Raúl Peláez, Head of Sports Technology, Innovation & Analysis.

Hub to nie wszystko. Nie skupia wszystkich klubowych projektów związanych z nowymi technologiami. Barça w zeszłym roku wprowadziła innowacyjny system ticketingu 3D umożliwiający kibicom (głównie spoza Barcelony) korzystniejszy wybór miejsca na Camp Nou. Dynamiczne ceny, interesujące pakiety biletowe – to zasługa, znanego z portali linii lotniczych, systemu (smartbooking), który od tego sezonu wprowadziła Barça. W styczniu 2017 klub wprowadził dla socios Blaugrany nowoczesny systemu zwalniania swoich karnetów klubowi na pojedyncze mecze maksimum 72 godziny przed spotkaniem (z gwarantowanymi 50% ceny wejściówki niezależnie od tego, czy klubowi uda się ją sprzedać).  Ostatecznie Barça, przytłoczona wynikami słabnącej frekwencji na Camp Nou, zrezygnowała z tego systemu i wróciła do zwalniania karnetów – maks. 10-20 dni przed meczem (przy 20 dniach socio zarabia na poczet przyszłego karnetu niezależnie od tego, czy klubowi uda się sprzedać wejściówkę na mecz – plus otrzymuje 20% bonifikaty od sprzedaży).

Te inicjatywy (plus te związane z bezpieczeństwem na stadionie – Internet rzeczy) są kluczowe szczególnie teraz. Barça z powodu sierpniowych zamachów terrorystycznych, zawieruchy politycznej i spadku turystyki, zanotowała w sezonie 2017/18 aż 10-procentowy spadek frekwencji na Camp Nou (średnio 69.335 na mecz). Najgorszy wynik od 10 lat.

Nie można również zapominać o projekcie Masia360 dowodzonym przez Pere Gratacosa. To ma być drogowskaz i uporządkowanie wieloletniej metodologii szkolenia w ramach programu FCBEscola (50-godzinny kurs). Metodologii skierowanej do wszystkich adeptów piłki nożnej, którzy trafią do La Masii, lub pod skrzydła jednego z 250 trenerów przeszkolonych przez Barçę w każdej z 46 światowych akademii.

Jeżeli budżet FC Barcelony za 3 lata rzeczywiście przekroczy magiczną barierę miliarda euro, to nie pozostanie nic innego jak przyznanie, że plan Bartomeu z biznesowego punktu widzenia, to był… Mes que un plan.

Udostępnij
  • 72
  •  
  •  
  •  
  •  

Musisz Przeczytać